Młodzi mężczyźni z różnych stron archidiecezji przyjechali do Gdańskiego Seminarium Duchownego, by przez kilka dni przyjrzeć się życiu wspólnoty, wejść w rytm modlitwy i spokojnie postawić sobie pytanie o własną drogę.
Od 6 do 8 marca trwał kolejny Weekend w Seminarium, którego program obejmował wspólną modlitwę, adorację, Eucharystię, pracę nad słowem Bożym, spotkania, integrację i rozmowy pomagające w rozeznawaniu powołania. Tegoroczne spotkanie odbywało się pod hasłem: "I wszystko, co moje, do Ciebie należy".
Już piątkowy wieczór wprowadzał uczestników we właściwy ton tych rekolekcji. Po przyjeździe i spotkaniu organizacyjnym przyszedł czas na Drogę Krzyżową, kolację, spotkanie integracyjne, adorację i kompletę. Sobota przyniosła jutrznię, "Godzinę dla brata", pracę nad słowem Bożym, dzielenie się nim, spotkanie z gościem, liturgię pokutną z możliwością spowiedzi, Mszę św., strefę zainteresowań i wieczorną adorację z uwielbieniem. W niedzielę centralnym punktem była jutrznia z abp. Tadeuszem Wojdą, a następnie Eucharystia, podsumowanie i wspólny obiad kończący rekolekcje.
Metropolita gdański, zwracając się do uczestników otwartych dni seminarium, od razu podkreślił sens tego spotkania. - Chciałbym bardzo serdecznie powitać wszystkich uczestników tych otwartych dni seminarium, aby mogli zobaczyć, jak wygląda życie seminarium. Jak żyją nasi klerycy, czym się zajmują, co robią i jak się modlą. Myślę, że warto uczestniczyć w takich dniach, i to nie tylko po to, by lepiej zrozumieć, jak wygląda seminaryjna codzienność. Wielu z was przyjeżdża tu być może już po raz kolejny - mówił pasterz.
Abp Wojda zaznaczył też, że dla niektórych uczestników może to być czas ważnego wewnętrznego dojrzewania. - Myślę, że niektórzy z was zastanawiają się także nad wstąpieniem do seminarium, więc jest to dobra okazja, by uważniej przyjrzeć się tej drodze. Słowa, które dzisiaj usłyszeliśmy, przypominają nam, że ten dzień jest poświęcony Panu Bogu. Dlaczego? Bo słyszymy: »Nie bądźcie smutni, nie płaczcie, nie bądźcie przygnębieni, bo radość Pana jest waszą ostoją«. To jest słowo, które dziś daje nam Kościół. To jest słowo, które ma nas prowadzić - tłumaczył metropolita gdański.
Następnie kapłan odwołał się do Księgi Nehemiasza i przypomniał doświadczenie Izraela wracającego po latach niewoli do zburzonej Jerozolimy. - Kiedy wracają do Jerozolimy, widzą, że miasto jest w dużej mierze zburzone. Świątynia, ta piękna świątynia Salomona, również w znacznej części została zniszczona. Cały naród, właściwie cały kraj, jest spustoszony, więc trzeba go odbudować. Najpierw odbudowują więc samo miasto, potem świątynię i mury Jerozolimy, aby znów stała się miastem warownym. A jednocześnie na nowo ustanawiają prawa: zasady przeżywania świąt Pańskich, uroczystości oraz życia według Bożego porządku - zaakcentował arcybiskup. To biblijne tło stało się dla uczestników ważnym kluczem do odczytania własnego życia. Powołanie nie rodzi się przecież w idealnych warunkach, lecz często pośród pytań, zniszczeń, niepewności i potrzeby odbudowy.
Duchowny pokazał, że chrześcijańskie życie także toczy się rytmem Paschy, a słowo Boże nie jest jedynie tekstem z przeszłości, lecz realną siłą dla człowieka. - Być może niekiedy słuchamy go już nie z taką uwagą i skupieniem, z jakimi słuchali go wówczas Żydzi, bo Słowo Boże towarzyszy nam na co dzień. Właśnie dlatego dzisiejsze czytania przypominają nam, że za każdym razem, gdy wsłuchujemy się w słowo Boże, powinniśmy się do tego dobrze przygotować, niejako wewnętrznie się oczyścić i pozwolić, aby wybrzmiało ono w naszym sercu, w naszych myślach i w naszej woli. Trzeba pozwolić, by to słowo przeniknęło do naszego wnętrza i obudziło w nas radość, bo słowo Boże zawsze rodzi radość. Ono jest mocą, ono nas umacnia, ono wskazuje nam drogę, mówi o naszym życiu, a przede wszystkim objawia nam wolę Bożą - powiedział.
Na zakończenie abp Wojda zachęcił, by niedzielę przeżywać jako "mały dzień Paschy", dzień spotkania z Chrystusem, który rozprasza lęk i przywraca wewnętrzną radość. - Pozwólmy, aby to słowo zachęciło nas do radości, rozproszyło wszystkie nasze smutki i przypominało nam, że trzeba nieustannie zawierzać Bogu. Niech uświadamia nam, że nie ma w naszym życiu takiej trudności, której Bóg nie mógłby unieść i pomóc nam przezwyciężyć. Wtedy ta radość naprawdę będzie wielka. Przede wszystkim zaś niech Pan, jak słyszeliśmy w dzisiejszym czytaniu, będzie naszą ostoją na każdy dzień - podsumował arcypasterz.
Dla uczestników weekendu były to słowa dobrze podsumowujące cały ten czas. Seminarium otworzyło przed nimi swoje drzwi, ale jeszcze ważniejsze było to, że przez te dni mogli szerzej otworzyć własne serce.