W klasztorze kapucynów w Gdańsku przy ul. Wałowej rozpoczął się cykl spotkań dla małżeństw zatytułowany "Zatrzymaj się w biegu". To propozycja dla par, które chcą na chwilę zwolnić tempo codziennego życia i przyjrzeć się swojej relacji - temu, co ją buduje, a co może ją osłabiać.
Spotkania prowadzą zaproszeni specjaliści oraz małżeństwa dzielące się swoim doświadczeniem, a duchowym opiekunem całego przedsięwzięcia jest br. Edward Kryger OFM Cap. - Robimy bardzo wiele dla małżeństwa i dla domu, ale rzadko sprawdzamy, czy to, co robimy, naprawdę nas do siebie zbliża, czy raczej oddala - mówi br. Edward.
Już od pierwszych chwil widać, że nie jest to zwykła konferencja czy wykład. Sala została przygotowana w taki sposób, aby sprzyjała spotkaniu i rozmowie. Stoły ustawione są tak, by małżonkowie mogli siedzieć razem, światło jest przyciemnione, a atmosfera spokojna i kameralna. Nie ma tu szkolnej przestrzeni z rzędami krzeseł skierowanych w stronę sceny - jest raczej poczucie bliskości i wspólnoty. Ta forma nie jest przypadkowa.
- Podstawą dotarcia do uczestników nie jest sama treść, ale także forma spotkania - wyjaśnia br. Edward. - Chodzi o to, żeby małżonkowie zobaczyli, że są tutaj ważni. Żeby poczuli się zaproszeni do relacji - najpierw między sobą, a potem także z nami - dodaje.
Kapucyn przywołuje sytuację z jednego z pierwszych spotkań w Gdańsku. Pewni małżonkowie weszli do przygotowanej sali i wyraźnie zaskoczeni powiedzieli: "O, przepraszam, to chyba nie tutaj". To zdanie dobrze pokazuje, jak duże znaczenie ma atmosfera. - Kiedy ludzie widzą, że ktoś przygotował przestrzeń specjalnie dla nich, zaczynają czuć się ważni. A kiedy jest klimat bliskości, zaczyna się rodzić relacja. Dopiero wtedy można mówić o rzeczach naprawdę ważnych - dodaje zakonnik.
Pomysł kursu narodził się kilka lat temu we Wrocławiu. Br. Edward Kryger był jego inicjatorem, choć - jak sam mówi - woli myśleć o tym w inny sposób. - Nie chwaląc się, rozpocząłem tę inicjatywę, ale mam nadzieję, że tak naprawdę jest to dzieło Ducha Świętego. Raczej On zaprosił mnie do tego, a nie odwrotnie - mówi.
Spotkania powstały z potrzeby odpowiedzi na bardzo konkretną sytuację współczesnych małżeństw. Wielu ludzi żyje dziś w nieustannym pośpiechu - między pracą, obowiązkami domowymi, wychowaniem dzieci i wieloma innymi zadaniami. - Wszyscy jesteśmy w biegu, mamy mało czasu na refleksje, dlatego zaczynamy bardzo ufać naszym argumentom i naszym racjom. Także w małżeństwie. Myślimy: jeśli potrafię coś dobrze uzasadnić, to znaczy, że mam rację - zauważa kapucyn.
Cykl "Zatrzymaj się w biegu" - rozpoczęcie br. Edward Kryger.Tymczasem - jak podkreśla - w relacji małżeńskiej najważniejsze jest zatrzymanie się i zadanie sobie prostego pytania: dokąd prowadzi to, co robię. - Chodzi o to, żeby na chwilę się zatrzymać i zobaczyć, czy mnie życie nie rozjeżdża. A co to znaczy, że rozjeżdża? Że robimy bardzo wiele dla małżeństwa i dla domu, ale nie patrzymy, czy robiąc to, zbliżamy się do siebie czy się oddalamy - zauważa.
Kapucyn podkreśla, że wiele działań podejmowanych przez małżonków jest naprawdę szlachetnych. Praca, troska o dzieci, obowiązki domowe - wszystko to ma ogromną wartość. Problem pojawia się wtedy, gdy w tym wszystkim gubi się sama relacja. - Czasem człowiek po latach budzi się i odkrywa, że choć robił bardzo wiele dla domu i rodziny, to relacja z małżonkiem zaczęła gdzieś po drodze znikać - mówi.
Ten sam mechanizm - jak zauważa br. Kryger - dotyczy także relacji z dziećmi. Rodzice często mówią, że kochają swoje dzieci i traktują to jako najważniejszy argument. - Mówimy: kocham swoje dzieci. I to jest prawda. Ale to nie rozwiązuje wszystkiego. Bo trzeba jeszcze zapytać: czy w tej miłości rzeczywiście się do nich zbliżam, czy może - paradoksalnie - zaczynam się od nich oddalać - tłumaczy.
Właśnie dlatego tematy poruszane podczas spotkań dotyczą bardzo różnych obszarów życia małżeńskiego i rodzinnego: komunikacji, relacji, wychowania dzieci, kryzysów w małżeństwie czy sfery intymnej. - Nie pytamy tylko: co robię dla mojego małżeństwa? Pytamy raczej: czy to, co robię, zbliża mnie do współmałżonka, czy mnie od niego oddala? - dodaje zakonnik.
Pierwsze spotkanie w ramach cyklu poświęcone było komunikacji małżeńskiej. Poprowadziła je psycholog i psychoterapeutka Anna Bialik, która od lat pracuje z parami.
Już na początku swojego wystąpienia podkreśliła, że temat komunikacji można omawiać na wiele sposobów, ale klucz do dobrej rozmowy w małżeństwie leży gdzie indziej, niż często się zakłada. - Dobra komunikacja w małżeństwie nie zaczyna się od technik rozmowy, ale od naszego wewnętrznego stanu. Jeśli jesteśmy rozregulowani, zmęczeni, pełni napięcia, nawet najlepsze narzędzia komunikacyjne nie zadziałają - mówiła.
Psychoterapeutka podkreśliła, że zanim małżonkowie zaczną pracować nad sposobem rozmawiania ze sobą, powinni najpierw zatrzymać się i zobaczyć, co dzieje się w nich samych. - Żeby w relacji mogło pojawić się "my", najpierw trzeba mieć "ja". Potrzebujemy kontaktu z własnymi emocjami, napięciem i potrzebami. Bez tego dialog staje się bardzo trudny - tłumaczyła.
Zachęciła uczestników do prostego ćwiczenia: aby na chwilę się zatrzymali i spróbowali sprawdzić, jaki jest ich aktualny poziom napięcia i stresu. - Nasze ciało bardzo często daje nam sygnały, których nie zauważamy. A to właśnie one pokazują nam, w jakim stanie naprawdę jesteśmy.
W swojej refleksji A. Bialik zwróciła również uwagę na coś, co często umyka w codziennym myśleniu o małżeństwie. - W małżeństwie spotyka się nie tylko dwoje dorosłych ludzi. Spotykają się też ich emocje, pragnienia, doświadczenia i zranienia, które każdy z nas nosi w sobie - mówiła.
Psychoterapeutka posłużyła się obrazem "wewnętrznego dziecka", które - jak podkreśliła - każdy człowiek w sobie nosi. - Każdy z nas bardzo tęskni za bliskością. A jednocześnie wielu z nas się jej boi - szczególnie wtedy, gdy wcześniej doświadczyliśmy zranienia w relacjach - wyjaśniała.
Dlatego tak ważne jest, aby w relacji małżeńskiej uczyć się rozpoznawać własne emocje i napięcia oraz świadomie nad nimi pracować. - Zatrzymanie się i zauważenie tego, co dzieje się w nas samych, to pierwszy krok do prawdziwego dialogu w małżeństwie - podkreśliła.
Cykl "Zatrzymaj się w biegu" składa się z kilku spotkań tematycznych prowadzonych przez osiem małżeństw oraz zaproszonych specjalistów. Zwieńczeniem będzie weekend małżeński.
Br. Edward podkreśla jednak, że kurs nie jest celem samym w sobie. - On ma być propozycją drogi. Małżonkowie mogą z niej skorzystać albo nie, ale chodzi o to, żeby pokazać, że można iść dalej - w stronę formacji, wspólnoty i głębszego przeżywania małżeństwa - mówi.
Cykl "Zatrzymaj się w biegu": "Komunikacja małżeńska" - Anna Bialik (fragment)Ważnym elementem tej drogi jest także wymiar duchowy. Jednak - jak podkreśla kapucyn - pojawia się on stopniowo. - Na początku w ogóle nie mówimy o Panu Bogu. Najpierw budujemy relację i zaufanie. To jest pewna forma preewangelizacji. Ludzie najpierw muszą doświadczyć bliskości i zobaczyć, że Kościół może być miejscem spotkania i życzliwości - wyjaśnia.
Dopiero później pojawia się pytanie o obecność Boga w relacji małżeńskiej. - Bo jeśli między nami rodzi się relacja, zaczynamy też tworzyć pewną wspólnotę. A wtedy dużo łatwiej odkryć, że Kościół może być miejscem, które pomaga w budowaniu małżeństwa, a nie tylko stawia wymagania - dodaje.
W Gdańsku kurs odbywa się po raz kolejny i przyniósł już konkretne owoce, m.in. powstanie kilku kręgów Domowego Kościoła.