Kaszubscy działacze chcą, by rocznica Zaślubin Polski z Morzem przestała być tylko pomorskim świętem pamięci. Trwa zbiórka podpisów pod społecznym projektem uchwały, która ma uruchomić dalszą drogę do ustanowienia 10 lutego świętem państwowym.
Nie jest to inicjatywa, która przyszła z góry. Nie zaczęła się w urzędzie ani w gabinecie politycznym. Wyszła ze środowiska kaszubskich działaczy, samorządowców i ludzi od lat związanych z pamięcią o 10 lutego 1920 roku. To oni uznali, że rocznica Zaślubin Polski z Morzem zasługuje dziś na coś więcej niż tylko lokalne uroczystości, nawet bardzo podniosłe. Ich zdaniem nadszedł czas, by 10 lutego stał się Narodowym Dniem Zaślubin Polski z Morzem, a więc świętem państwowym.
Za tą ideą stoi społeczny komitet, którego przedstawicielami są: Kazimierz Klawiter, radny województwa pomorskiego, Tyberiusz Narkowicz, wieloletni burmistrz Jastarni, Zygmunt Orzeł, radny powiatu puckiego oraz Adam Śliwicki, wójt gminy Krokowa. To właśnie oni przygotowali projekt uchwały Sejmiku Województwa Pomorskiego. Ma ona formę apelu do Sejmu, Senatu i Prezydenta RP o ustanowienie 10 lutego świętem państwowym. Trwa też zbiórka podpisów. Potrzeba ich co najmniej tysiąc, by projekt mógł zostać wniesiony pod obrady sejmiku i zyskał wyraźne społeczne zaplecze.
W tej sprawie nie chodzi tylko o samą datę. Chodzi o rangę wydarzenia, które dla Kaszubów jest jednym z fundamentów tożsamości. W uzasadnieniu projektu podkreślono, że pamięć o 10 lutego 1920 roku ma dla współczesnych mieszkańców regionu znaczenie fundamentalne, bo przypomina nie tylko sam moment zaślubin, ale również cały wysiłek pokoleń, które przeciwstawiały się germanizacji i opowiedziały się za powrotem tych ziem do odradzającej się Rzeczypospolitej. Autorzy dokumentu przywołują takie postaci, jak Florian Ceynowa, Antoni Abraham, Aleksander Majkowski czy ks. Józef Wrycza, a także przypominają, że wielu budowniczych nowoczesnego Pomorza zostało zamordowanych przez Niemców na początku II wojny światowej.
Kazimierz Klawiter nie ukrywa, że inicjatorom zależy na mocnym, wyraźnym geście państwa wobec pomorskiej historii. - Chcemy poinformować o ważnej inicjatywie, która dotyczy ustanowienia dnia 10 lutego, upamiętniającego wydarzenie z 1920 roku, świętem państwowym. Podobnie jak ma to miejsce w Wielkopolsce i na Śląsku. Na Pomorzu, na Kaszubach, nie doszło do krwawego przejęcia, choć byliśmy przygotowani także na rozwiązania wojskowe, militarne. Ostatecznie jednak zakończyło się to pokojowym przekazaniem. I właśnie 10 lutego 1920 r. Wojsko Polskie pod dowództwem generała Józefa Hallera dokonało zaślubin Polski z morzem. Trzeba przyznać, że to pięknie brzmi: zaślubiny Polski z Morzem - podkreśla przewodniczący komitetu Kazimierz Klawiter.
W tych słowach pobrzmiewa coś więcej niż sentyment do dawnej ceremonii. Dla członków komitetu 10 lutego jest datą, od której zaczyna się opowieść o Polsce morskiej w jej nowoczesnym kształcie. Nie tylko o symbolicznym pierścieniu wrzuconym do Bałtyku, ale także o porcie, flocie, gospodarce, Gdyni i całej morskiej wyobraźni II Rzeczypospolitej. Właśnie dlatego projekt uchwały nie zatrzymuje się na historycznym geście. Pokazuje szerszy ciąg: od pomorskiego wysiłku niepodległościowego, przez budowę wielkiego portu i floty, aż po dzisiejsze próby odbudowy znaczenia polskiej gospodarki morskiej.
- 10 lutego to bez wątpienia bardzo ważne święto, obchodzone od stu lat. Ale jest to również kamień milowy Polski morskiej, ponieważ zaślubiny Polski z morzem i późniejsze dzieje pokazują, że mamy tu do czynienia z wyjątkowym przykładem dobrze wykorzystanej szansy. Wiemy, że Polskę morską zbudowaliśmy niemal z niczego. Oczywiście istniała tu kultura morska, zwłaszcza kaszubska kultura morska, ale budowa Gdyni jest dla mnie rekordem świata. W ciągu niespełna dziesięciu lat powstało tak wielkie miasto i tak wielki port - dodaje K. Klawiter.
To mocne spojrzenie, ale trudno nie dostrzec, że właśnie ono porządkuje całą tę inicjatywę. Tu nie chodzi o regionalną dumę oderwaną od całości polskiej historii. Przeciwnie. Chodzi o pokazanie, że bez Pomorza, bez Kaszubów i bez odzyskanego morza opowieść o niepodległej Polsce po 1918 r. jest po prostu niepełna. Bardzo wyraźnie mówi o tym także Zygmunt Orzeł, jeden z tych, którzy przez lata nie pozwolili, by pucka rocznica zamieniła się w martwy zapis w kalendarzu.
W jego wspomnieniu wraca pamięć o obchodach z 1985 r., kiedy jeszcze w realiach PRL odżywała publiczna pamięć o zaślubinach. - 41 lat temu dane mi było poprowadzić uroczystości z okazji 65. rocznicy zaślubin Polski z morzem. Już wtedy zaczynał się powoli ten powiew świeżości, a właściwie wolności. W tym dniu do Pucka zjechało kilkanaście tysięcy ludzi z różnych stron, mimo mrozu przekraczającego 15 stopni. Przybyli przedstawiciele Episkopatu, przede wszystkim nasi Kaszubi, rybacy i strażacy. Była to wielka uroczystość, największa po tej pierwszej, którą po latach przeprowadził ksiądz Hilary Jastak - opowiada Z. Orzeł.
To ważne świadectwo, bo pokazuje, że pamięć o 10 lutego nie utrzymała się sama. Była niesiona przez konkretne środowiska: przez Kościół, przez Kaszubów, przez rybaków, przez strażaków, przez lokalnych liderów. - Prawda jest taka, że gdyby nie kaszubscy rybacy, to pewnie niewielu, a może nawet nikt, nie pamiętałby o zaślubinach Polski z morzem, które właśnie tutaj miały miejsce. Od samego początku główną rolę odgrywał Kościół katolicki, pucka fara pw. świętych Piotra i Pawła, oczywiście także my, Kaszubi, mieszkający tutaj od dziada pradziada nad morzem - zaznacza ówczesny prezes puckiego oddziału Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.
Właśnie dlatego ta inicjatywa ma tak mocno kaszubski rys. Nie w sensie zawężenia jej tylko do jednego środowiska, ale odwrotnie: w sensie przypomnienia, kto przez dziesięciolecia niósł tę pamięć. Kto nie pozwolił jej zniknąć. Kto pilnował, by 10 lutego wciąż znaczył coś więcej niż dekoracyjny morski rytuał.
Pomnik Generała Józefa Hallera w puckim porcie, 10 lutego 2026 r.
Wioleta Żurawska /Foto Gość
Tyberiusz Narkowicz patrzy na sprawę jeszcze z innej strony. Dla niego to również kwestia uczciwego opowiedzenia historii młodszym pokoleniom. - Miałem okazję po raz pierwszy brać udział w tych obchodach w 1990 r., a więc już po Okrągłym Stole. Pamiętam jednak, że w 1985 r. do Pucka jechali moi rodzice i tak naprawdę to właśnie wtedy dowiedziałem się o historycznym znaczeniu tej rocznicy, 10 lutego. W okresie PRL, kiedy byłem dzieckiem czy młodym człowiekiem, lansowano przede wszystkim zaślubiny w Kołobrzegu z 1945 roku. O zaślubinach z 10 lutego w Pucku mówiło się mało albo nie mówiło się wcale - tłumaczy wieloletni burmistrz Jastarni.
T. Narkowicz bardzo wyraźnie podkreśla, że ta rocznica już dawno wyrosła poza swój lokalny wymiar. - Dzięki inicjatywie takich ludzi jak Zygmunt Orzeł, dzięki temu, że w 1985 r. o tej rocznicy przypomniano, młode pokolenie mogło się o niej dowiedzieć. I zauważcie Państwo, że to jest jedyna rocznica w powiecie puckim, która jest dostrzegana w Warszawie, na Śląsku, właściwie w całej Polsce. Nawet bez rangi święta państwowego, od 1990 r. mamy tutaj zawsze asystę Wojska Polskiego. Często przyjeżdża głowa państwa, bywali też premierzy. Dlatego myślę, że data 10 lutego powinna nas wszystkich łączyć. To jest święto nie tylko dla Kaszubów, ale dla całej Polski - mówi.
Właśnie do tego prowadzi społeczny projekt uchwały. Nie do zmiany sposobu świętowania na miejscu, nie do odebrania komukolwiek regionalnego charakteru tej rocznicy, ale do wyraźnego potwierdzenia przez państwo polskie: to jest ważna data dla całej wspólnoty narodowej. Autorzy projektu uchwały zapisali zresztą wprost, że podobne instytucjonalne upamiętnienie udało się już wywalczyć na Śląsku i w Wielkopolsce. Teraz podobnego gestu domaga się Pomorze. Nie z zazdrości, ale z poczucia elementarnej historycznej sprawiedliwości.
Ciekawe jest też to, że projekt nie zatrzymuje się na przeszłości. W uzasadnieniu uchwały pojawia się mocny wątek współczesny. Autorzy przypominają, że żyjemy w czasie nowych wyzwań, a Polska morska znów staje się realnym zadaniem. Wskazują porty w Gdańsku i Gdyni, prom Jantar Unity oraz budowane fregaty ORP Wicher, ORP Burza i ORP Huragan jako znaki tego, że dostęp do morza nadal ma strategiczne znaczenie. W tym sensie ustanowienie święta państwowego miałoby nie tylko oddać hołd bohaterom przeszłości, ale także wzmacniać promocję Polski morskiej i budować nową wyobraźnię wokół morza jako przestrzeni pracy, bezpieczeństwa i rozwoju.
To właśnie brzmi w tej inicjatywie najmocniej. Nie muzealna nostalgia, ale myślenie ciągłe. Takie, w którym generał Haller, kaszubscy działacze sprzed wieku, budowniczowie Gdyni, współcześni ludzie morza i dzisiejsi społecznicy z Pomorza układają się w jedną opowieść. Opowieść o Polsce, która potrafiła skorzystać z historycznej szansy i która nie chce zgubić tego doświadczenia.
W tle tych działań ważne miejsce zajmuje też uchwała Zjazdu Delegatów Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego z 29 listopada 2025 r., w której zapisano, że „naszą troską winno być staranie o ustanowienie rocznicy Zaślubin Polski z Morzem świętem narodowym". Jej znaczenie nie polega jednak na tym, że zastąpiła oddolną inicjatywę kaszubskich działaczy, lecz na tym, że dała jej mocne wsparcie i czytelne potwierdzenie. Dzisiejszy wysiłek pozostaje przede wszystkim dziełem społecznego komitetu i środowisk, które chcą przełożyć pamięć historyczną na realną drogę legislacyjną.
Na razie wszystko rozstrzyga się na poziomie obywatelskiego działania. Trwa zbiórka podpisów. Potrzebny jest tysiąc. Dopiero potem projekt trafi pod obrady Sejmiku Województwa Pomorskiego. Ale już dziś widać, że dla jego autorów stawka jest większa niż jedna kolejna data w kalendarzu. Chodzi o to, by Polska wyraźnie uznała, że 10 lutego 1920 r. nie był pomorskim przypisem do niepodległości, lecz jednym z jej ważnych momentów.
W skład społecznego komitetu wchodzą: Kazimierz Klawiter, Tyberiusz Narkowicz, Zygmunt Orzeł, Adam Śliwicki, Aleksandra Arendt, Jerzy Barzowski, Jarosław Białk, Sylwia Biankowska, Witold Bobrowski, Maria Budda, Andrzej Busler, Agnieszka Chyb, Sebastian Dadaczyński, Tomasz Fopke, Mieczysław Gołuński, Mieczysław Hebel, Balbina Hermann, Tomasz Hermann, Krzysztof Hildebrandt, Elżbieta Janusch, Piotr Janusch, Leszek Kalinowski, Edyta Kamińska, Andrzej Kass, Przemysław Kiedrowski, Tadeusz Klein, Wiesław Klein, Roman Knop, Katarzyna Kohnke, Wiktoria Konieczna, Mirosław Kuczkowski, Roman Kużel, Józef Lanc, Barbara Klawikowska, Jan Klawiter, Jerzy Kreft, Adam Marciniak, Jerzy Miotke, Kazimierz Nowosielski, Emilia Pokrywka-Klein, Szymon Redlin, Andrzej Reich, Bartosz Selin, Małgorzata Strandca, Arkadiusz Struck, Jarosław Struczyński, Bożena Ugowska, Mirosław Wądołowski, Jarosław Wejer, Eligiusz Wirwiński, Adam Wiśniewski, Andrzej Wyrzykowski, Zenon Zbucki i Arwid Żebrowski.
Więcej informacji o inicjatywie TUTAJ.