Rekolekcje uzdrowienia wewnętrznego Wspólnoty Hioba "Ja jestem, nie bójcie się" (por. Mk 6,50), które odbyły się w domu rekolekcyjnym w Warzenku, zgromadziły blisko siedemdziesięciu uczestników. Był to czas intensywnej modlitwy, konferencji, sakramentów i spotkania z drugim człowiekiem - ale przede wszystkim spotkania z Bogiem, który przychodzi, aby dotknąć tego, co w człowieku trudne, poranione i pełne lęku.
Ośrodek w Warzenku wypełnił się rozmowami i radosnym śmiechem. Wszystko za sprawą uczestników rekolekcji uzdrowienia wewnętrznego. Przyjechali z różnych stron Polski, a nawet z zagranicy. Lista była zamknięta na dwa tygodnie przed rozpoczęciem wydarzenia. To pokazuje, jak potrzebny jest to czas. Tym bardziej że temat traktował o lęku, którego na różnych płaszczyznach doświadcza każdy z nas.
Sylwia przyjechała z Gdańska. Już na początku zaznacza, że dla niej te rekolekcje są jak duchowe sanatorium. - Przyjechałam tutaj w pewnym chaosie, a temat lęku i grzechu pomógł mi rozpocząć porządkowanie mojego życia. Mam dość skomplikowaną sytuację rodzinną, dlatego to doświadczenie jest dla mnie bardzo głębokie i poruszające - mówi. Szczególnie ważna była dla niej spowiedź, podczas niej usłyszała słowa, na które czekała przez wiele lat. - Jestem już po procesie stwierdzenia nieważności mojego pierwszego małżeństwa i po nawróceniu. Od dziesięciu lat jestem w Kościele, kocham Boga, ale przez długi czas nie mogłam Go przyjmować w sakramentach. To było dla mnie ogromne cierpienie. Dziś widzę, że była to droga, którą Pan Bóg dla mnie przygotował - droga, na której uczyłam się prawdziwego pragnienia Boga. Te rekolekcje uświadamiają mi, jak bardzo Go potrzebuję i że bez Niego nie potrafię żyć - przyznaje.
Rekolekcje uzdrowienia wewnętrznego - Wspólnota Hioba.- Z perspektywy czasu widzę też, że choć w moim wcześniejszym życiu - tym, od którego się odcinam - miałam wiele w sensie materialnym i społecznym, to w świetle Boga okazało się, że tak naprawdę nie miałam nic. Dopiero takie spotkania jak te pomagają mi wszystko poukładać, nadają właściwą hierarchię wartości - podkreśla.
Dodaje, że dzisiaj jest szczęśliwa i wdzięczna, że otworzyła się na wspólnotę, choć jeszcze kilka lat temu zupełnie jej nie rozumiała, a nawet się z niej śmiała. - Byłam po zupełnie innej stronie. Dziś wiem, jak wielką siłą jest wspólnota i że człowiek sam nie jest w stanie pokonać zła. A zło istnieje. To właśnie Bóg jest światłem, które daje siłę, by z nim walczyć. To są już moje trzecie rekolekcje i widzę, że to proces, który cały czas we mnie trwa - mówi.
Jak zaznacza s. Urszula Kłusek SAC, założycielka Wspólnoty Hioba, rekolekcje od początku mają charakter uzdrowienia wewnętrznego. - To czas wielkiej modlitwy o to, by Pan Bóg dotknął swoją miłością tego, co w nas trudne - wyjaśnia.
- Temat zawsze rozeznajemy na modlitwie i tym razem było jasne, że chodzi o lęk. Hasło "Ja jestem, nie bójcie się" okazało się niezwykle aktualne, zwłaszcza w kontekście wydarzeń, które dzieją się na świecie. Już dwa tygodnie przed rekolekcjami lista była zamknięta, co pokazuje, jak bardzo ludzie tego potrzebują. Program obejmował zarówno konferencje duchowe, jak i spojrzenie psychologiczne - o ludzkich mechanizmach lęku mówiła prof. Magdalena Błażek. W kolejnych dniach uczestnicy odkrywali także duchowe źródła lęku, jakim jest grzech, oraz uczyli się, jak żyć w relacji z Bogiem poprzez modlitwę i sakramenty - mówi pallotynka.
- Ważnym momentem była też konferencja o Maryi, która uczy, jak przeżywać lęk z ufnością - dodaje siostra. Centralnym punktem rekolekcji była Eucharystia sprawowana przez bp. Wiesława Szlachetkę, połączona z sakramentem chorych, do którego - jak podkreśla s. Urszula - zaproszeni są wszyscy cierpiący, nie tylko fizycznie, ale także duchowo i psychicznie.
Owocem rekolekcji są konkretne przemiany w życiu uczestników. - To już kolejny raz, kiedy biorę udział w takich rekolekcjach - mówi Danuta z Gdańska. - Dają mi siłę i radość, pomagają odnaleźć sens życia. Pozbyłam się lęków, bo wiem, że przy mnie są Pan Jezus i Matka Boża. Zawierzyłam się Jezusowi przez Maryję. Bez Boga i bez tych rekolekcji nie poradziłabym sobie, zwłaszcza po śmierci męża. Byliśmy razem 50 lat. Dziś mogę powiedzieć: kocham życie, kocham Jezusa i chce mi się żyć. Jestem szczęśliwa - podkreśla z przekonaniem, wskazując także na rolę wspólnoty i towarzyszenia duchowego.
Rekolekcje uzdrowienia wewnętrznego Wspólnota Hioba - fragment homilii bp. Wiesława Szlachetki.Na zakończenie rekolekcji bp Wiesław Szlachetka w homilii zwrócił uwagę na duchowy sens uzdrowienia niewidomego z Ewangelii. Podkreślił, że cud ten jest znakiem prowadzącym do zbawienia i pokazuje, że prawdziwe uzdrowienie nie dokonuje się ludzkimi siłami, ale mocą Boga. Obmycie w sadzawce Siloam, której nazwa oznacza "Posłany", wskazuje na samego Chrystusa - to w Nim człowiek odzyskuje wzrok serca.
- Ewangelia mówi nam także o naszym duchowym wzroku. Bo prawda jest taka, że często widzimy źle. Nie chodzi o oczy ciała, ale serca. Najgroźniejszą chorobą tego wzroku jest pycha - przekonanie, że to ja widzę lepiej. Tymczasem Bóg widzi inaczej, widzi serce człowieka. Faryzeusze widzieli znaki Jezusa, znali Pisma, a mimo to nie rozpoznali w Nim Mesjasza. Mieli oczy, ale nie widzieli - mówił biskup.
Dodał, że inną chorobą jest skupianie się na wadach drugich osób i niedostrzeganie własnych - widzenie drzazgi w oku brata, a pomijanie belki w swoim. Jest też pogoń za sensacją - szukanie tego, co krzykliwe, zamiast tego, co prawdziwe i dobre. Widać to szczególnie dzisiaj w świecie, w którym łatwo ulec manipulacji i zatracić zdolność widzenia prawdy. Kolejnymi chorobami są zazdrość, zachłanność czy pożądliwość - wszystko to sprawia, że patrzymy na ludzi i rzeczywistość w sposób zniekształcony.
- Jezus mówi dziś do nas bardzo wyraźnie: na naszych oczach także jest błoto. To błoto często spada na nas z ekranów telewizorów, komputerów i smartfonów. Są tacy, którzy przekonują nas, że dzięki temu będziemy widzieć lepiej, ale to nieprawda. Błoto nie uzdrawia. Uzdrowić może tylko Chrystus - Ten, który jest światłością świata. Dlatego zaprasza nas, abyśmy poszli i obmyli się w Nim, w Jego słowie i łasce - podkreślił bp Szlachetka.
Rekolekcje uzdrowienia wewnętrznego Wspólnota Hioba. Sakrament namaszczenia chorych.- Po co mamy to zrobić? - pytał biskup. - Abyśmy widzieli nie tylko siebie, ale i innych; abyśmy dostrzegali nie tylko własne potrzeby, ale także potrzeby bliźnich; abyśmy widzieli nie tylko to, co sensacyjne, ale to, co dobre i prawdziwe. A przede wszystkim - abyśmy widzieli drogę zbawienia - wyjaśnił.
- Bo tylko wtedy nasze życie prowadzi do celu. I wtedy spełnia się pragnienie, o którym mówi psalmista: "Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego. Kiedyż przyjdę i ujrzę Jego oblicze?". Niech odpowiedzią na to pragnienie będzie nasze posłuszeństwo Chrystusowi - abyśmy, jak niewidomy z Ewangelii, poszli, obmyli się i pozwolili, by zajaśniało nam Jego światło - zakończył.