III Gdańska Droga Krzyżowa Ludzi Pracy zgromadziła 20 marca tych, którzy chcieli modlić się nie tylko za siebie, ale także za rodziny, ludzi pracy i ojczyznę. W mieście naznaczonym historią Solidarności to nabożeństwo po raz kolejny połączyło wielkopostną modlitwę z pamięcią, która zobowiązuje.
W piątek 20 marca ulicami miasta przeszła III Gdańska Droga Krzyżowa Ludzi Pracy. Modlitwa rozpoczęła się o godz. 15 Koronką do Miłosierdzia Bożego w Kościele pw. św. Franciszka z Asyżu na gdańskim Emaus. Następnie uczestnicy udali się pod krzyż "Zło dobrem zwyciężaj", skąd wyruszyła Droga Krzyżowa. Tegorocznej edycji towarzyszyły słowa: "Pan zawsze bliski dla skruszonych w sercu", a patronem był bł. Jerzy Popiełuszko.
To nabożeństwo ma w Gdańsku szczególną wymowę. Łączy przeżywanie męki Chrystusa z pamięcią o ludziach pracy i z duchowym dziedzictwem Solidarności. Jest nie tylko kolejnym punktem wielkopostnego kalendarza. Organizatorzy zapraszali do włączenia się w modlitwę członków i sympatyków NSZZ "Solidarność", przedstawicieli różnych branż, zawodów i środowisk pracowniczych, także z pocztami sztandarowymi. Podkreślali przy tym, że udział w Drodze Krzyżowej ma być publicznym świadectwem wiary i przywiązania do wartości, które przez lata kształtowały to środowisko. W zaproszeniu przypomniano słowa: "Bóg, honor, ojczyzna", a także wezwanie, by udział w modlitwie był znakiem trwania przy tych wartościach.
Wśród kilkuset osób przemierzających ulice Gdańska z krzyżem nie brakowało takich, które niosły własne intencje, bardzo zwyczajne, codzienne, bez wielkich słów. - Przyszłam, bo chciałam pomodlić się za moją rodzinę. Za pracę, zdrowie, za to wszystko, co człowiek nosi w sobie i czego czasem już nie ma komu powiedzieć - mówiła pani Marta, jedna z uczestniczek. Takie głosy dobrze oddają charakter tego nabożeństwa. Obok pamięci historycznej jest w nim miejsce na osobistą modlitwę, na ciężar codzienności, na prośbę o siłę.
Inni podkreślali właśnie wspólnotowy wymiar tej drogi. - Kiedy idzie się razem przez miasto, człowiek widzi, że nie jest sam. Każdy ma jakiś swój krzyż, ale tutaj niesiemy go razem - mówił pan Adam, jeden z mężczyzn uczestniczących w nabożeństwie. W tym zdaniu jest chyba najprostsze wyjaśnienie, dlaczego ta forma modlitwy wciąż porusza. Nie zamyka wiary w prywatności. Pokazuje ją pośród ulic, ludzi i codziennych spraw.
W tym roku szczególnie mocno wybrzmiewało również odniesienie do bł. Jerzego Popiełuszki. Już sam krzyż "Zło dobrem zwyciężaj", spod którego wyruszyli uczestnicy, przypominał o patronie Solidarności i jego duchowym testamencie. Także rozważania Drogi Krzyżowej wpisywały się w to dziedzictwo.
Tegoroczna modlitwa zakończyła się Eucharystią w Bazylice św. Brygidy, od lat nazywanej bastionem Solidarności. To właśnie tam III Gdańska Droga Krzyżowa Ludzi Pracy znalazła swoje naturalne dopełnienie. W miejscu, które dla wielu Gdańszczan pozostaje nie tylko zabytkiem i świadkiem historii, ale wciąż żywą przestrzenią modlitwy, pamięci i odpowiedzialności za to, co wspólne.