Rezurekcyjny poranek w archikatedrze oliwskiej rozpoczął się procesją z Najświętszym Sakramentem i paschalnym śpiewem. W centrum liturgii stanęła prawda, od której Kościół zaczyna swoje wielkanocne przesłanie: Chrystus zmartwychwstał.
W niedzielny poranek 5 kwietnia w sercu archidiecezji gdańskiej sprawowana była Msza św. rezurekcyjna pod przewodnictwem abp. Tadeusza Wojdy. W homilii metropolita gdański zatrzymał się nad sceną poranka zmartwychwstania i postacią Marii Magdaleny, która szła do grobu nie z nadzieją, ale z bólem, wdzięcznością i miłością. Jak podkreślał arcybiskup, nic nie zapowiadało jeszcze, że właśnie ten poranek stanie się początkiem największej nowiny w dziejach świata. Maria Magdalena szła opłakiwać Mistrza i dopełnić obrzędów pogrzebowych, których nie zdążono wykonać przed szabatem. Nie wiedziała jeszcze, że kamień został odsunięty, że straży już nie ma, a grób okaże się pusty. To właśnie od tego miejsca, od ludzkiego smutku i niepewności, zaczyna się droga wiary.
Abp Wojda zwrócił uwagę, że pierwsze świadectwo Marii Magdaleny było jeszcze naznaczone lękiem i pytaniem. Mimo to stało się już początkiem Ewangelii. Gdy potem do grobu pobiegli Piotr i Jan, Ewangelia pokazuje nie tylko ich ruch, ale także wewnętrzny stan człowieka, który szuka, nie rozumie do końca, a jednak idzie. - To krótkie zdanie: "ujrzał i uwierzył" jest sercem dzisiejszej Ewangelii. To droga każdego z nas. Każdy z nas kiedyś ujrzał i uwierzył. Może ujrzał dobre świadectwo kogoś bliskiego, może rodziców, może kogoś z rodzeństwa i wtedy uwierzył - mówił pasterz.
Kaznodzieja zaakcentował, że wiara nie rodzi się z chłodnego wyliczenia ani z absolutnej jasności. - Wiara nie jest wynikiem matematycznego dowodu, ale odpowiedzią serca na znaki, które Bóg zostawia w naszym życiu, czy też na drogach naszego codziennego życia. Echo pustego grobu, które zaczęło rozchodzić się z Jerozolimy dwadzieścia wieków temu, wciąż rozbrzmiewa w Kościele. A wiara pierwszych świadków staje się fundamentem naszej wiary - podkreślał.
- Wielkanoc nie jest tylko wspomnieniem. Wielkanoc jest pytaniem o dziś, o to, co zmienia w naszym życiu to zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie zmienia wszystko. Zmienia perspektywę naszego życia. Otwiera przed nami horyzont wieczności. Pokazuje, że życie nie kończy się, ale się przemienia. Że miłość jest silniejsza niż śmierć. Że grzech nie ma ostatniego słowa - mówił abp Wojda.
Metropolita gdański przypomniał także słowa Jezusa skierowane do Marty: "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem". Jak tłumaczył, Chrystus nie mówi o zmartwychwstaniu jedynie jako o rzeczywistości odległej, ale jako o czymś, co zaczyna się już teraz, pośród codziennych zmagań, słabości i prób. - Zmartwychwstanie zaczyna się w nas wtedy, gdy podnosimy się z grzechu, gdy przebaczamy, gdy odzyskujemy nadzieję, gdy zaczynamy kochać mimo wszystko. To są nasze małe paschy, nasze przejścia ze śmierci do życia. To są te paschy, które sprawiają, że nasza wiara jest żywa - zaznaczył kapłan.
Arcybiskup odwołał się również do spotkania z ludźmi cierpiącymi, których odwiedził dzień wcześniej w hospicjum. Mówił o pokoju, który zobaczył w ich postawie, i o wierze, która nie była teorią, ale żywym świadectwem. To właśnie w takim doświadczeniu, naznaczonym bólem, a zarazem nadzieją, najpełniej odsłania się sens wiary paschalnej, która nie usuwa cierpienia, lecz nadaje mu znaczenie.
Pusty grób, jak mówił arcybiskup, nie zatrzymuje uczniów przy sobie, ale ich posyła. Maria Magdalena biegnie do apostołów. Uczniowie wychodzą z grobu. Uczniowie z Emaus wracają do Jerozolimy. Spotkanie ze Zmartwychwstałym nie zamyka człowieka w prywatnym przeżyciu, ale czyni go świadkiem. - Wiara zawsze ma wymiar misyjny. Prowadzi do dzielenia się nią, tą dobrą nowiną, z innymi. Zmartwychwstanie zawsze rodzi świadków. Dlatego i my jesteśmy posłani do naszych rodzin, do naszych wspólnot, do świata często zranionego, zagubionego, pełnego lęku. Świata, który nieraz żyje tak, jakby grób był ostatnim słowem - dodał duchowny. Jako obraz tej prawdy metropolita przywołał historię Kościoła w Azerbejdżanie, który po latach prześladowań i niemal całkowitym zniszczeniu zaczął się odradzać niemal od zera. Ta opowieść stała się ilustracją logiki zmartwychwstania: Bóg potrafi rozpocząć wszystko od nowa, nawet od najmniejszego znaku i najmniejszego ziarenka wiary.
Na zakończenie abp Wojda wezwał wiernych, by prosili o tę samą wiarę, którą mieli pierwsi uczniowie i by ich serca nie były pustym grobem, ale miejscem obecności Chrystusa żyjącego. Zachęcał, by iść tam, gdzie ludzie pogrzebali nadzieję, marzenia i poczucie godności i właśnie tam głosić najprostszą, a zarazem najważniejszą prawdę Wielkanocy. - Idźmy, aby głosić, dzielić się i objawiać, że to prawda, że Pan żyje. Żyje i pragnie zmartwychwstać w wielu sercach, które pogrzebały nadzieję, pogrzebały marzenia, pogrzebały godność. Idźmy i głośmy im, że Chrystus Pan zmartwychwstał. Idźmy i mówmy: Chrystus żyje. Alleluja - zakończył metropolita.