Uwielbienie na tysiące serc

Hala wypełniała się stopniowo jeszcze przed rozpoczęciem wydarzenia, a wraz z pierwszymi dźwiękami muzyki atmosfera szybko zmieniła się z koncertowego oczekiwania w doświadczenie wspólnej modlitwy.

Uczestnicy mówili o poczuciu jedności, które trudno porównać z czymkolwiek innym – tysiące osób śpiewających jednym głosem, podniesione ręce, spontaniczne momenty ciszy przeplatane żywiołowym uwielbieniem. Wielu podkreślało, że przyjechali nie tyle na koncert, ile po duchowe umocnienie i możliwość zatrzymania się po intensywnym czasie Wielkiego Postu. Dla jednych było to pierwsze spotkanie z taką formą modlitwy, dla innych – punkt w kalendarzu, do którego wracają jak do rekolekcji przeżywanych w wielkiej wspólnocie. W rozmowach powracało zaskoczenie skalą wydarzenia – widok młodych osób modlących się publicznie, rodzin stojących obok siebie, wspólnot przyjeżdżających z różnych części Polski. Uczestnicy opowiadali o radości, wzruszeniu i pokoju, który pojawiał się w trakcie śpiewu, a także o doświadczeniu Kościoła przeżywanego inaczej niż na co dzień – dynamicznego, otwartego i pełnego życia. Dla wielu najważniejsze nie było to, kto stał na scenie, lecz świadomość, że przez kilka godzin Ergo Arena zamieniła się w miejsce modlitwy, gdzie muzyka stawała się wspólnym językiem wiary, a anonimowy tłum – realną wspólnotą.

„On mocą” już za nami, jednak nie milkną echa po tym największym ewangelizacyjnym wydarzeniu w tej części Polski. Nie jest to ani wyłącznie koncert, ani typowe spotkanie religijne. To wydarzenie wielowymiarowe – jednocześnie muzyczne, duchowe, społeczne i pokoleniowe.

Tegoroczna edycja zgromadziła blisko sześć tysięcy osób, które przez niemal pięć godzin pozostawały we wspólnym rytmie modlitwy i muzyki. Od pierwszych chwil było widać, że wielu było tu nie z ciekawości, lecz z potrzeby przeżycia czegoś głębszego. – Przyjechaliśmy z przyjaciółmi po raz trzeci. To trochę jak coroczne rekolekcje, tylko że przeżywane razem z tysiącami ludzi – opowiadała Anna z Torunia, stojąca tuż przy scenie. – Za każdym razem wracam z poczuciem pokoju i z ogromny powerem – zapewnia.

Pomysł na „On mocą” był prosty, ale odważny – przenieść modlitwę uwielbienia poza mury świątyni i zaprosić ludzi tam, gdzie zwykle odbywają się koncerty czy wydarzenia sportowe. Od początku chodziło o stworzenie przestrzeni spotkania ponad podziałami: między wspólnotami, parafiami, pokoleniami i stylami duchowości. Organizatorzy chcieli pokazać Kościół jako wspólnotę żywą i radosną – taką, która nie boi się dużych przestrzeni ani współczesnych form wyrazu.

Z roku na rok wydarzenie rosło. To, co zaczynało się jako inicjatywa środowisk młodzieżowych, stało się jednym z największych spotkań uwielbieniowych na Pomorzu. Program nie miał klasycznej koncertowej formuły. Zamiast podziału na występy poszczególnych artystów było ciągłe uwielbienie – modlitwa prowadzona przez muzykę.

Na scenie pojawiły się zespoły Owoc uKORZENIA, Pathlife, Sezon na Czereśnie. – Najbardziej porusza moment, kiedy przestajesz słuchać zespołu, a zaczynasz słyszeć ludzi obok siebie. Nagle orientujesz się, że wszyscy śpiewają to samo i jesteście jedną wspólnotą – mówił Michał, student z Bydgoszczy.

„On mocą” nie ograniczało się wyłącznie do sceny. Organizatorzy przygotowali różne przestrzenie, które współtworzyły wydarzenie. Obok głównej hali koncertowej ogromnym zainteresowaniem cieszyła się strefa VR, w której uczestnicy mogli zanurzyć się w poruszającej scenie uzdrowienia niewidomego – doświadczeniu, które dla wielu stało się wyjątkowym momentem refleksji i duchowego poruszenia. W strefie inspiracji czekały stoiska wystawców z książkami, płytami, materiałami formacyjnymi i wartościowymi inicjatywami, które pomagały przedłużyć doświadczenie tego dnia także po powrocie do domu. Najmłodsi mogli korzystać ze specjalnie przygotowanej strefy dla dzieci, pełnej atrakcji, zabawy i bezpiecznej przestrzeni do spędzenia czasu. Nie zabrakło również strefy ciszy – miejsca modlitwy, wyciszenia i osobistego spotkania z Bogiem.

Dla wielu te miejsca okazywały się równie ważne jak koncert. – Przyjechałam trochę zmęczona wszystkim – pracą, obowiązkami, nawet modlitwą, która ostatnio była bardziej wysiłkiem niż spotkaniem – opowiada Anna, uczestniczka wydarzenia. – Kiedy zaczęło się uwielbienie, zobaczyłam ludzi modlących się bardzo prosto. Bez udawania. W pewnym momencie złapałam się na tym, że śpiewam razem z nimi i po prostu płaczę. To nie były emocje koncertowe. To było poczucie, że nagle przestałam być sama, że Kościół naprawdę jest wspólnotą – przyznaje. Jak podkreśla, szczególne wrażenie zrobiła na niej atmosfera wolności. – Nikt nikogo nie oceniał. Jedni klęczeli, inni tańczyli, ktoś modlił się w ciszy. Każdy miał swoją drogę, ale wszyscy byliśmy razem – mówi.

Najczęściej powtarzanym słowem w rozmowach była „jedność”. W hali można było zobaczyć młodzieżowe wspólnoty, rodziny z dziećmi, osoby starsze, duchownych i ludzi, którym – jak sami przyznawali – zależało, aby w ten sposób uczestniczyć w życiu Kościoła wychodzącego poza ich parafię. – Najbardziej poruszyło mnie to, że wiara przestała być teorią – mówi Michał, który na „On mocą” przyjechał z grupą znajomych z parafii. – Na co dzień chodzimy do kościoła, modlimy się, ale tutaj zobaczyłem tysiące ludzi w moim wieku, którzy naprawdę chcą Boga. To daje ogromną nadzieję – wyjaśnia. Jak dodaje, moment wspólnego uwielbienia zmienił jego sposób patrzenia na Kościół. – Kiedy cała arena śpiewała razem, miałem wrażenie, że uczestniczę w czymś większym niż wydarzenie. To było doświadczenie żywego Kościoła – przyznaje.

Siła wydarzenia polega właśnie na jego wielowymiarowości. „On mocą” jest jednocześnie koncertem muzyki chrześcijańskiej, wspólnotową modlitwą, spotkaniem ewangelizacyjnym, doświadczeniem kulturowym i miejscem integracji środowisk osób wierzących. Dla jednych to pierwsze spotkanie z modlitwą uwielbienia, dla innych – przestrzeń pogłębienia wiary czy okazja zobaczenia Kościoła w zupełnie nowej odsłonie.

Na zakończenie wydarzenia organizatorzy zaprosili na kolejną edycję, zaplanowaną na 3 kwietnia 2027 roku, ponownie w Ergo Arenie. Już teraz wielu deklaruje powrót. – Tu chce się wracać – mówiła Julia, która przyjechała z grupą młodzieżową. – Bo człowiek wychodzi stąd z Jego mocą i fantastycznym doświadczeniem relacji z bliźnim – uśmiecha się.

Bo właśnie w tym tkwi fenomen wydarzenia: przez kilka godzin anonimowy tłum przestaje być tłumem, a staje się wspólnotą ludzi, którzy choć na moment odnajdują wspólny rytm wiary, muzyki i nadziei.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..