Kościół w Rokitnicy na Żuławach to dziś raczej opowieść niż budowla. Nie zobaczymy już jego dawnej bryły, bo świątynia nie przetrwała powojennej rzeczywistości, ale przez stulecia była jednym z ważniejszych punktów odniesienia dla tej części żuławskiego krajobrazu.
Najstarsza historia miejsca prowadzi do końca XIV wieku. Pastor Gerhard Klemm, który w 1928 r. opracował dzieje wsi i kościoła, pisał, że budowę świątyni należy umieścić między 1378 a 1400 rokiem. Zapis z 1400 r. potwierdza już istnienie parafii i gruntów kościelnych, a z 1493 r. znamy imię duchownego posługującego w Rokitnicy, Marcina Laubmaiera. W 1508 r. z powodu skromnych dochodów parafię łączono z Pruszczem, a od 1573 r. źródła notują już pierwszego pastora protestanckiego, co dobrze wpisuje Rokitnicę w religijne przemiany Żuław po reformacji.
Architektonicznie był to kościół późnogotycki, ceglany, należący do tego nurtu żuławskich świątyń wiejskich, które nie imponowały rozmiarem, ale wyróżniały się prostotą formy i mocnym osadzeniem w krajobrazie. Zachowane przekazy wskazują, że był to kościół salowy, zamknięty od wschodu wielobocznie, z dominującą od zachodu wieżą. Najciekawsze jest jednak to, że kościół w Rokitnicy nie był budowlą jednorodną. Klemm wyraźnie zaznaczał, że mury obwodowe świątyni uważać należy jeszcze za średniowieczne, sięgające czasów krzyżackich, ale późniejsze stulecia mocno zmieniły jej wygląd. Po zniszczeniach z czasów wojny Gdańska ze Stefanem Batorym w latach 1576–1577 zakupiono nowe dzwony, a w źródłach pojawiają się ich imiona – Małgorzata i Hosanna. O dawnej kondycji kościoła sporo mówią rachunki z 1585 r., które pokazują, jak bardzo parafia musiała odbudowywać swoje wyposażenie i zaplecze po wojennych stratach.
Prawdziwy przełom przyniósł jednak wiek XVII. W 1637 r. stary, niski jeszcze wówczas kościół miał już wieżę wymagającą wzmocnień, bo groziła zawaleniem. W 1642 r. uzyskano zgodę na jej podwyższenie, rok później zakupiono aż 100 tys. cegieł, a prace prowadzili miejscy rzemieślnicy z Gdańska. Budowę zakończono w 1646 roku. Sam pastor Klemm podkreślał, że nowy, wysoki hełm sprawił, iż była to najwyższa wieża kościelna na Żuławach Gdańskich. W kolejnych latach odnawiano wnętrze, w 1649 roku je pomalowano, w latach 1649–1650 pojawiły się nowe organy, w 1658 r. wykonano nowe nakrycie wieży, a w 1660 r. zamontowano zegar. Z gotyckiego kościoła wiejskiego świątynia zaczęła więc przeobrażać się w budowlę o sylwecie znacznie bardziej reprezentacyjnej, gdzie średniowieczny korpus spotykał się z nowożytną ambicją fundatorów i parafii.
Także wyposażenie nosiło ślady kolejnych epok. Data 1606 umieszczona przy ołtarzu sugeruje, że jego zasadnicza forma ukształtowała się już na początku XVII w., choć później był odnawiany, między innymi w latach 1723 i 1763. W 1703 r. przelano wielki dzwon, w połowie XVIII w. zamówiono nowe organy, wykonane przez gdańskiego organmistrza Andreasa Hildebrandta. XIX wiek przyniósł kolejne remonty, a początek XX w. także nowe ciosy. W 1835 r. naprawiano wnętrze i zewnętrze kościoła, w 1860 r. przeprowadzono większą renowację, a w 1894 r. odnawiano zwieńczenie wieży. Szczególnie dramatyczny był rok 1916, kiedy piorun uderzył w kościół. Spłonęły wtedy hełm i latarnia, dwa mniejsze dzwony popękały, a zegar został zniszczony. Jeszcze w tym samym roku wieżę odbudowano. To pokazuje, jak silnie mieszkańcy byli związani ze świątynią. Ostatecznie kościół przegrał nie z czasem, lecz z historią XX wieku. W 1945 r. został częściowo zniszczony, zwłaszcza w górnej partii wieży. Po wojnie, jak wiele żuławskich świątyń, długo trwał w stanie uszkodzenia. Nie został przekazany katolikom i w latach 60. został rozebrany. Zachowano natomiast dawną kaplicę cmentarną przy kościele ewangelickim, którą zaadaptowano na katolicką świątynię filialną.