Żółte żonkile, wolontariusze z puszkami, rodziny, harcerze, przedstawiciele hospicjów i mieszkańcy Pomorza - tak wyglądał finał tegorocznych Pól Nadziei na Pomorzu.
Gdańsk wypełniła atmosfera solidarności, wzruszenia i wspólnoty. Akcja po raz kolejny pokazała, że idea hospicyjna jednoczy ludzi ponad podziałami, a dobro - gdy jest dzielone - naprawdę zakwita.
Centralnym wydarzeniem była Żonkilowa Parada, która wyruszyła z ul. Podwale Staromiejskie i przeszła w kierunku Dworu Artusa. W kolorowym pochodzie uczestniczyli wolontariusze, pracownicy i podopieczni siedmiu pomorskich hospicjów, harcerki i harcerze Pomorskiego Okręgu ZHR, przedstawiciele samorządów, darczyńcy, rodziny pacjentów oraz mieszkańcy regionu, którzy przyszli, by okazać wsparcie osobom nieuleczalnie chorym i ich bliskim.
Pola Nadziei 2026 - zmotoryzowana sztafeta z Pucka do Gdańska.Parada była widzialnym znakiem idei, która od lat przyświeca Polom Nadziei - przypominania, że hospicjum to przede wszystkim obecność, troska i towarzyszenie człowiekowi do końca jego życia.
Pola Nadziei na Pomorzu to inicjatywa realizowana wspólnie przez siedem placówek: Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku, Hospicjum Pomorze Dzieciom, Pomorskie Hospicjum dla Dzieci, Dom Hospicyjny Caritas im. św. Józefa w Sopocie, Stowarzyszenie Hospicjum im. św. Siostry Faustyny w Sopocie, Hospicjum im. św. Wawrzyńca w Gdyni wraz z Domem Hospicyjnym dla Dzieci "Bursztynowa Przystań" oraz Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio.
Tegoroczny finał poprzedziły wydarzenia towarzyszące: zmotoryzowana sztafeta z Pucka do Gdańska, przejazd zabytkowego tramwaju oraz wspólne morsowanie z Gdańskim Klubem Morsów. Wszystkie inicjatywy miały jeden cel - zwrócić uwagę na potrzeby opieki hospicyjnej i zachęcić do wolontariatu oraz wsparcia finansowego.
Jak podkreśla Ewa Liegman, prezes Hospicjum Pomorze Dzieciom, Pola Nadziei są czasem przełamywania tabu wokół śmierci i przestrzenią refleksji nad tym, co w życiu najważniejsze - relacjami, pamięcią i wartościami, które pozostają mimo przemijania.
Pola Nadziei 2026 - pokaz tańca.Ks. Piotr Weigelt, dyrektora Domu Hospicyjnego Caritas im. św. Józefa w Sopocie podkreśla, że w czasie Pól Nadziei na Pomorzu szczególnie mocno wybrzmiewają słowa: "Jedni drugich brzemiona noście" - bo właśnie we wspólnocie i wrażliwości rodzi się prawdziwa nadzieja. - Dziękuję wszystkim, którzy swoją obecnością, pracą i otwartym sercem wspierają naszych pacjentów oraz ich bliskich w najtrudniejszych chwilach. Razem udowadniamy, że nawet w obliczu cierpienia nikt nie musi być sam - zaznacza dyrektor.
Słowa te dobrze oddawały atmosferę wydarzenia - pełną życzliwości, uważności i wdzięczności wobec tych, którzy każdego dnia służą chorym.
Wśród uczestników parady nie brakowało osób, które od lat angażują się w Pola Nadziei. - Jestem wolontariuszką od dwóch lat - mówiła Marta, studentka pielęgniarstwa idąca w żonkilowym pochodzie razem z grupą wolontariuszy. - Dopiero w hospicjum zobaczyłam, jak ogromne znaczenie ma zwykła obecność. Czasem wystarczy potrzymać kogoś za rękę, posiedzieć chwilę, wysłuchać. Pola Nadziei przypominają mi co roku, dlaczego wybrałam taki zawód - bo medycyna to nie tylko leczenie, ale przede wszystkim człowiek - wyjaśnia.
Dla wielu osób wydarzenie miało również bardzo osobisty wymiar. - Moja mama była pod opieką hospicjum domowego - opowiadał pan Andrzej, który przyszedł na paradę z rodziną. - Gdy choroba postępowała, nie wiedzieliśmy, jak sobie poradzić. Pojawili się ludzie z hospicjum i nagle przestaliśmy być sami. Pomogli nie tylko mamie, ale też nam - nauczyli, jak być przy niej spokojnie, bez lęku. Dziś przychodzę tutaj co roku, żeby powiedzieć "dziękuję". To dla mnie bardzo ważny dzień - podkreśla.
Na trasie parady można było spotkać także całe rodziny. - Przyszliśmy z dziećmi, bo chcemy je uczyć wrażliwości od najmłodszych lat - mówił pan Michał, spacerujący w pochodzie z dwójką dzieci trzymających żółte żonkile. - Rozmawiamy w domu o pomaganiu, ale takie wydarzenia pozwalają zobaczyć to naprawdę. Dzieci pytają, komu pomagamy, dlaczego ludzie wrzucają pieniądze do puszek. To trudne tematy, ale potrzebne. Chcemy, żeby wiedziały, że choroba i cierpienie nie są czymś, od czego się ucieka - tylko momentem, kiedy trzeba być bliżej drugiego człowieka - zaznacza.
Pola Nadziei 2026 - Dwór Artusa.Dorota Kaszubowska z Fundacji Pomorskie Hospicjum dla Dzieci nazwała wydarzenie świętem jedności hospicjów i ich podopiecznych - czasem radości, ale również zadumy nad kruchością życia.
Podczas finału wolontariusze prowadzili zbiórkę do oznaczonych puszek, a wsparcie akcji możliwe jest również poprzez internetową zbiórkę, która potrwa do 3 maja.
Pola Nadziei na Pomorzu po raz kolejny pokazały, że hospicjum jest przestrzenią troski, bliskości i godności. Żółte żonkile niesione ulicami Gdańska stały się symbolem nadziei - tej, która rodzi się z obecności drugiego człowieka. Bo jak podkreślali uczestnicy wydarzenia, dobro naprawdę zakwita wtedy, gdy ludzie decydują się być razem - szczególnie wobec tych, którzy najbardziej potrzebują wsparcia.