Nie od statystyk, procedur i gotowych recept zaczęło się czwartkowe spotkanie Archidiecezjalnej Rady Duszpasterskiej w Gdańsku-Oliwie, ale od pytań o to, czy parafia naprawdę jeszcze jest wspólnotą. O to, czy potrafi modlić się razem, słuchać słowa Bożego, budować relacje i brać odpowiedzialność nie tylko za to, co dzieje się przy ołtarzu, ale za całe życie Kościoła.
Archidiecezjalna Rada Duszpasterska liczy 37 osób. Jej nowi członkowie właśnie 23 kwietnia otrzymali dekrety. Spotkanie nie było jednak tylko formalnym otwarciem nowej kadencji. Stało się raczej próbą wspólnego nazwania tego, co dziś w parafiach jest żywe, co słabnie, a co domaga się odważnej odnowy.
Po wprowadzeniu ks. Krzysztofa Borysewicza, dyrektora Wydziału Duszpasterskiego AG, uczestnicy zostali podzieleni na mniejsze grupy. Każda pracowała nad jednym z czterech wymiarów życia parafialnego. Chodziło o wymiary: duszpasterski, katechetyczno-ewangelizacyjny, caritas i administracyjny. Wszyscy członkowie rady otrzymali także instrukcję "Nawrócenie duszpasterskie wspólnoty parafialnej w służbie misji ewangelizacyjnej Kościoła", ogłoszoną w 2020 r. przez Kongregację ds. Duchowieństwa. Nie były to jednak tylko hasła do omówienia. Za każdym z nich stało konkretne pytanie o kształt Kościoła, który nie chce jedynie przetrwać, ale naprawdę żyć i prowadzić do Chrystusa.
Ks. Borysewicz podkreślał, że parafia nie może zatrzymać się na podtrzymywaniu tego, co jeszcze działa siłą przyzwyczajenia. Powinna na nowo odkrywać siebie jako środowisko misyjne, wspólnotę wiary, modlitwy, słuchania i odpowiedzialności. Dlatego pytania do pracy w grupach zostały sformułowane tak, by nie zatrzymywać się na narzekaniu, ale szukać konkretnych dróg wyjścia.
W pierwszym wymiarze rozmowa dotyczyła tego, co może pomóc wspólnocie parafialnej bardziej świadomie i dojrzale przeżywać liturgię oraz modlitwę. W drugim wracało pytanie o życie słowem Bożym, o to, jak rozbudzić jego pragnienie i jak bardziej zaangażować świeckich w poznawanie oraz przekazywanie wiary innym. Trzeci blok dotyczył braterstwa i diakonii miłości. Mocno wybrzmiało tu, że osoby potrzebujące nie mogą być widziane wyłącznie jako odbiorcy pomocy, ale jako członkowie wspólnoty, którzy także mają coś do wniesienia. Czwarty wymiar prowadził w stronę współodpowiedzialności. Chodziło o to, jak w parafiach rozwijać współpracę świeckich i duchownych, jak lepiej się słuchać i jak budować wspólnotę, w której odpowiedzialność za Kościół nie spoczywa tylko na nielicznych.
Po prezentacji wniosków z grup głos zabrał abp Tadeusz Wojda. Metropolita gdański dziękował za wszystkie uwagi i zauważył, że w wielu wypowiedziach powraca jeden szczególnie ważny wątek. - To, czego nam bardzo brakuje, to relacje - mówił. I właśnie to słowo wracało podczas spotkania jak refren. Bo bez relacji nawet najlepsze struktury stają się puste, a parafia łatwo zmienia się w miejsce, które działa, ale nie przyciąga, nie ogrzewa i nie daje poczucia domu. Arcybiskup mówił o potrzebie większej otwartości, także bardzo konkretnej. Wskazywał, że kościół nie może być zamknięty ani dosłownie, ani duchowo. Nie może być tak, że wszystko kończy się wraz z liturgią, drzwi zostają zamknięte, a człowiek zostaje sam. Potrzeba czasu dla ludzi, obecności, rozmowy i zwyczajnej gotowości, by być blisko.
Pasterz odniósł się też do współpracy między duszpasterzami a radami parafialnymi. Przyznał, że nie wszędzie układa się ona łatwo, ale właśnie dlatego potrzeba cierpliwości, zaufania i uczenia się nowego stylu bycia razem. Mówił również wprost o realiach, które już dziś widać coraz mocniej, także o malejącej liczbie księży. Jego zdaniem może to stać się impulsem do dojrzalszego włączenia świeckich w życie parafii. - Nie wszystko musi robić ksiądz - podkreślał, zaznaczając, że w Kościele są ludzie gotowi brać odpowiedzialność, tylko trzeba im na to pozwolić.
Mocno wybrzmiał także temat misyjności. Abp Wojda przypominał, że Kościół nie może ograniczyć się do zachowywania tego, co już posiada. - Jeśli nie odzyskamy świeżości misyjnej, zaczniemy się cofać - mówił. Akcentował, że źródłem każdej prawdziwej odnowy pozostaje relacja z Jezusem Chrystusem i na nowo odkrywana tożsamość ucznia. Bez tego łatwo zamienić wspólnotę w sprawnie działającą instytucję, która bardziej pilnuje budynków niż prowadzi ludzi do wiary.
Podczas spotkania mocno był obecny także temat synodu diecezjalnego. Rada była jednym z etapów przygotowań do tego procesu. Zebrane głosy mają zostać uporządkowane i wykorzystane w dalszej pracy formacyjnej oraz dyskusyjnej. Zapowiedziano już kolejne kroki. W czerwcu ma odbyć się spotkanie bardziej wprowadzające w temat synodu, z udziałem osób mających doświadczenie w prowadzeniu podobnych procesów. Wcześniej kilkuosobowe zespoły mają odwiedzić diecezje, które taki etap mają już za sobą, by zobaczyć, jak dobrze przygotować cały proces od strony praktycznej.
W Oliwie nie chodziło więc wyłącznie o radę duszpasterską jako kolejne spotkanie gremium. Chodziło o coś więcej. O próbę uczenia się Kościoła, który nie stoi obok ludzi, ale jest z nimi. Kościoła bardziej słuchającego niż zarządzającego. Mniej skupionego na tym, by wszystko po prostu funkcjonowało, bardziej gotowego zapytać, do czego dziś Duch Święty wzywa parafie archidiecezji gdańskiej.