Od bazyliki Mariackiej po Wzgórze Świętego Wojciecha szli z modlitwą, śpiewem i relikwiami patrona Polski - w niedzielę 10 maja setki wiernych archidiecezji gdańskiej uczestniczyły w dorocznym odpuście ku czci św. Wojciecha. Odpustowej Eucharystii przewodniczył abp Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolski w Polsce, który przypominał, że prawdziwe życie zaczyna się tam, gdzie człowiek potrafi stać się darem dla innych.
Już od rana Gdańsk przygotowywał się do diecezjalnej uroczystości. O godz. 9 sprzed bazyliki Mariackiej wyruszyła Piesza Pielgrzymka Gdańszczan, jak zawsze przygotowana przez Kościelną Służbę Mężczyzn Semper Fidelis. Na drogę wierni otrzymali błogosławieństwo od abp. Antonia Guida Filipazziego, nuncjusza apostolskiego w Polsce. Metropolita gdański abp Tadeusz Wojda oraz bp Wiesław Szlachetka, w asyście Rycerzy Kolumba i Wojowników Maryi, wyruszyli w stronę sanktuarium, niosąc relikwie św. Wojciecha, patrona Polski i archidiecezji gdańskiej.
Relikwie niesiono w gdańskiej kopii relikwiarza, którego oryginał znajduje się w katedrze gnieźnieńskiej. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych znaków tej pielgrzymki. Gdańszczanie idą tym szlakiem od 1990 r., a jej organizatorem jest Kościelna Służba Mężczyzn Semper Fidelis.
Na Wzgórze Świętego Wojciecha dotarli także pielgrzymi z innych miejsc archidiecezji. Z Łęgowa wierni wyszli z kościoła św. Mikołaja, z Pruszcza Gdańskiego pielgrzymka rozpoczęła się przy mostku, a osobną grupę stanowili pątnicy, zwłaszcza młodzież, którzy wyruszyli z domu seminaryjnego na Starych Szkotach.
– Dla naszej rodziny to nie jest tylko spacer ani religijna tradycja. Idziemy, bo chcemy dzieciom pokazać, że wiara ma też wymiar drogi, wysiłku i wspólnoty. Kiedy niesione są relikwie św. Wojciecha, człowiek czuje, że dotyka czegoś większego niż codzienność – mówi Anna, która przyszła z rodziną z gdańskiego Wrzeszcza.
Odpust św. Wojciecha w Gdańsku - wyjście pielgrzymki z Bazyliki MariackiejEucharystii o godz. 12 przewodniczył abp Antonio Guido Filipazzi. Na początku liturgii uczestników odpustu powitał metropolita gdański abp Tadeusz Wojda. Podkreślił, że wierni gromadzą się w miejscu szczególnie związanym ze św. Wojciechem.
– W duchu wiary i jedności gromadzimy się dziś w tym wyjątkowym miejscu, szczególnie naznaczonym obecnością świętego Wojciecha, aby uroczyście przeżywać jego święto – mówił abp Wojda.
Metropolita przypomniał, że św. Wojciech przybył na te ziemie w 997 roku jako misjonarz niosący Ewangelię. Jak zaznaczył, jego śmierć nie była końcem misji, ale początkiem duchowego owocowania. – Ten wielki biskup i męczennik, główny patron Polski i naszej archidiecezji, w kwietniu 997 roku przybył na te ziemie jako misjonarz, niosąc światło Ewangelii ludom, które jeszcze jej nie znały. Tutaj jego misja osiągnęła swój szczyt w ofierze życia. Ta ofiara stała się zasiewem wiary i fundamentem duchowej tożsamości naszego narodu – podkreślił.
Abp Wojda wskazał także, że dziedzictwo św. Wojciecha nie może być traktowane jedynie jako pamiątka historyczna. – Dzisiejsza uroczystość świętego Wojciecha przypomina nam, że chrześcijaństwo na naszych ziemiach nie jest jedynie dziedzictwem przeszłości, ale żywą rzeczywistością, która domaga się nieustannego odnawiania – mówił metropolita. – Jego odwaga, wierność Chrystusowi i gotowość do poświęcenia wszystkiego dla Ewangelii pozostają aktualnym wezwaniem także dla nas – dodał.
Witając nuncjusza apostolskiego, abp Wojda zaznaczył, że jego obecność ma dla archidiecezji szczególne znaczenie. – Dzisiejsza liturgia ma szczególnie uroczysty charakter, ponieważ przewodniczy jej przedstawiciel Ojca Świętego w Polsce, nuncjusz apostolski, Jego Ekscelencja Ksiądz Arcybiskup Antonio Guido Filipazzi. Jego obecność jest widzialnym znakiem jedności Kościoła w naszej ojczyźnie z Następcą Świętego Piotra i z sercem Kościoła, które jest w Rzymie – powiedział.
Odpust św. Wojciecha w Gdańsku - powitanie przez abp. Tadeusza Wojdę SACW homilii nuncjusz apostolski nawiązał do najstarszej tradycji Kościoła, który od pierwszych wieków gromadził się przy grobach męczenników. – Jak czynili to chrześcijanie od samych początków Kościoła, gromadząc się przy grobach męczenników, tak i my zgromadziliśmy się dziś, aby celebrować Eucharystię w miejscu, które upamiętnia ostatnią misję wielkiego biskupa, świętego Wojciecha – mówił abp Filipazzi. Nuncjusz przekazał zgromadzonym pozdrowienie zmartwychwstałego Chrystusa: „Pokój wam!”. Dziękował też metropolicie gdańskiemu za zaproszenie i pozdrowił biskupów, przedstawicieli władz oraz całą wspólnotę kościelną i świecką Gdańska.
W centrum homilii znalazł się obraz ziarna pszenicy z Ewangelii św. Jana. Abp Filipazzi przypomniał słowa Chrystusa: „Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, lecz jeśli obumrze, przynosi plon obfity”. Jak podkreślał, Jezus mówił przede wszystkim o sobie i swojej męce, ale w tych słowach odsłania się także prawda o życiu każdego człowieka. – Prawdziwe życie odnajduje się poprzez dar z siebie. To właśnie na tej ziemi, nad brzegiem Bałtyku, upadło owo „ziarno pszenicy”, którym był święty Wojciech. On w pełni urzeczywistnił tę prawdę – mówił nuncjusz.
Przywołał również słowa św. Jana Pawła II z 1997 r.: „Wypełniły się w Wojciechu słowa Chrystusa… Poszedł za Chrystusem jako wierny i ofiarny sługa, dając o Nim świadectwo za cenę swej krwi. I oto uczcił go Ojciec… Wojciechowy zasiew krwi przynosi wciąż nowe duchowe owoce”. Abp Filipazzi zaznaczył, że przykład św. Wojciecha nie jest jedynie historią sprzed wieków. To wezwanie dla współczesnych chrześcijan. Wskazywał, że każdy człowiek stoi przed wyborem: żyć w egoizmie albo w darze z siebie. – Człowiek nie może się w pełni odnaleźć inaczej, jak tylko poprzez szczery dar z siebie samego – przypomniał, cytując Sobór Watykański II. – Stoimy więc wobec zasadniczego wyboru: żyć w egoizmie albo w darze z siebie. Tylko ta druga droga otwiera dostęp do prawdziwej radości.
W dalszej części homilii nuncjusz mówił o świadectwie wiary. Nawiązał do słów św. Piotra: „Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest”. Podkreślił, że chrześcijaństwo nie może opierać się wyłącznie na przyzwyczajeniu albo emocjach. – Nie wystarczy wierzyć z przyzwyczajenia czy jedynie na podstawie uczuć. Chrześcijanin jest powołany do poznawania swojej wiary, do refleksji nad nią, do umiejętności jej jasnego przekazywania, a także do jej obrony – mówił abp Filipazzi.
Jednocześnie zaznaczył, że świadectwo musi być dawane „z łagodnością i bojaźnią”. Nie chodzi, jak tłumaczył, tylko o dobre maniery, ale o autentyczną miłość. – Sposób, w jaki mówimy i działamy, może innych przybliżyć do Ewangelii albo ich od niej oddalić – przestrzegał nuncjusz. – Nie możemy jej głosić, a zarazem zaprzeczać jej naszymi wyborami. Męczeństwo jest najwyższą formą świadectwa właśnie dlatego, że w sposób doskonały jednoczy wiarę z życiem.
Kaznodzieja wskazał także na sakrament bierzmowania i dar Ducha Świętego jako źródło siły do chrześcijańskiego świadectwa. Mówił wprost, że ta siła nie pochodzi z ludzkich możliwości, ale od Boga. – To Duch Święty, otrzymany na chrzcie, a w szczególny sposób w sakramencie bierzmowania, czyni nas prawdziwymi świadkami Chrystusa – powiedział.
Abp Filipazzi zwrócił przy tym uwagę na problem oddalania się od wiary po przyjęciu bierzmowania. – Niestety, dar ten może pozostać bezowocny. Dla niemałej liczby bierzmowanych sakrament ten staje się początkiem oddalania się od wiary, życia sakramentalnego, modlitwy i działalności Kościoła, zamiast być impulsem do dojrzalszego i bardziej ofiarnego zaangażowania chrześcijańskiego – mówił.
Odpust św. Wojciecha w Gdańsku - pielgrzymi przybywają do sanktuariumW końcowej części homilii nuncjusz podkreślał znaczenie Eucharystii. Przypomniał, że jest ona nie tylko źródłem siły, ale także wzorem życia chrześcijańskiego. – Eucharystia jest źródłem siły, która podtrzymuje świadków Chrystusa, ponieważ głęboko ich z Nim jednoczy. Jest jednak także wzorem: kto przyjmuje Chrystusa w Eucharystii, czyli uczestniczy w Jego Ofierze, jest wezwany do życia na Jego wzór, do daru z własnego życia – mówił. I dodał, że to wezwanie nie dotyczy wyłącznie męczenników. – Każdy chrześcijanin, karmiony Eucharystią, jest powołany do ofiarowania swojego życia, to znaczy do coraz pełniejszej miłości Boga i, ze względu na Niego, swoich bliźnich – podkreślił abp Filipazzi.
Dla wielu uczestników pielgrzymka i odpust były doświadczeniem wspólnoty, która przekracza granice jednej parafii.
– Przychodzę tu od lat i za każdym razem mam poczucie, że św. Wojciech łączy ludzi z różnych miejsc. Dla mnie ta uroczystość jest przypomnieniem, że wiara nie kończy się w kościele. Ona ma prowadzić dalej, do codziennych decyzji, do rodziny, pracy, do drugiego człowieka – mówi Jacek z Pruszcza Gdańskiego.
Na zakończenie liturgii abp Tadeusz Wojda wręczył diecezjalne medale „Cooperator Sancti Adalberti”. To wyróżnienie przyznawane osobom szczególnie zaangażowanym w działalność duszpastersko-ewangelizacyjną w archidiecezji gdańskiej (o laureatach napiszemy szerzej w osobnym tekście – przyp. aut.)
Po Mszy św. wierni mogli skorzystać z poczęstunku przygotowanego przez Caritas Archidiecezji Gdańskiej.
Niedzielne uroczystości były finałem duchowych przygotowań do odpustu. Od 7 do 9 maja we wszystkich kościołach archidiecezji trwało Triduum Wojciechowe. Dodatkowo od 1 do 9 maja odprawiano nowenny z obecnością relikwii św. Wojciecha w bazylice Mariackiej w Gdańsku oraz w kościele Chrystusa Króla w Gdyni-Małym Kacku.
Tegoroczny odpust na Wzgórzu Świętego Wojciecha stał się nie tylko centralnym świętem archidiecezji, lecz także znakiem jedności wiernych z Gdańska, Łęgowa, Pruszcza Gdańskiego, Starych Szkotów i wielu innych wspólnot parafialnych. Piesze pielgrzymowanie, obecność relikwii i modlitwa przy miejscu związanym z ostatnią misją patrona przypomniały, że dziedzictwo św. Wojciecha nie jest zamkniętym rozdziałem historii. On wciąż prowadzi ludzi w drogę.