Pomimo ulewnego deszczu młodzi przyjechali do Gdańska-Starych Szkotów na 66. Wieczór Modlitwy Młodych. Ostatnie przed wakacyjną przerwą spotkanie zakończyło się adoracją Najświętszego Sakramentu w kościele św. Ignacego Loyoli.
Majowy deszcz towarzyszył młodym od pierwszych minut, kiedy z mokrymi kurtkami, parasolami i plecakami wchodzili na teren Domu Propedeutycznego Gdańskiego Seminarium Duchownego przy ul. Brzegi 51. W piątek 15 maja odbył się tam 66. Wieczór Modlitwy Młodych, organizowany przez Diecezjalne Duszpasterstwo Młodzieży Archidiecezji Gdańskiej.
Spotkanie nosiło tytuł „Kerygmat na wzgórzu” i nawiązywało do słów z Prologu Ewangelii św. Jana: "A Słowo stało się ciałem i rozbiło namiot wśród nas". Organizatorzy zapowiadali je jako przestrzeń refleksji nad fundamentami wiary i życia. Tym razem te słowa wybrzmiały bardzo konkretnie. Młodzi nie przyszli na wydarzenie wygodne ani łatwe logistycznie. Przyszli mimo pogody, zmęczenia po tygodniu nauki i pracy, a wielu z nich także mimo świadomości, że przed wakacjami to ostatnia taka wspólna modlitwa. - Trochę się zastanawiałam, czy w ogóle wychodzić z domu, bo deszcz był naprawdę mocny. Ale kiedy weszłam do kościoła, na adorację, pomyślałam, że dobrze, że tu jestem. Ta cisza po całym tygodniu była mi bardzo potrzebna - mówiła Kasia, jedna z uczestniczek spotkania.
Wieczór rozpoczął się w Domu Propedeutycznym. Był czas na spotkanie, modlitwę, muzykę i słowo prowadzące do tego, co w takich wydarzeniach najważniejsze: osobistego stanięcia przed Bogiem. Finałem była adoracja Najświętszego Sakramentu w kościele św. Ignacego Loyoli. W ciszy, przy przygaszonym świetle, młodzi trwali przed Jezusem, przynosząc Mu swoje pytania, decyzje, niepokoje i wdzięczność za kończący się rok formacyjny. - Najbardziej poruszyło mnie to, że nie musiałem niczego udawać. Można było po prostu być. Bez pośpiechu, bez presji, bez telefonu w ręku. Tylko adoracja i świadomość, że Pan Bóg naprawdę jest blisko - opowiadał Michał.
Uczestnicy zwracali uwagę, że właśnie ta prosta obecność najmocniej zapadła im w pamięć. Dla jednych ważny był kontrast między hałasem deszczu na zewnątrz a spokojem kościoła. Inni podkreślali, że ostatnie spotkanie przed wakacjami pomogło im zatrzymać się i uporządkować to, co przez ostatnie miesiące działo się w ich relacji z Bogiem. - To był dobry moment na podsumowanie roku. Dużo się działo, czasem trudno było złapać duchowy oddech. Tutaj można było wrócić do tego, co najprostsze: do modlitwy, do Ewangelii, do obecności Jezusa - dodała Ania.
Niektórzy przyjechali ze swoimi wspólnotami, inni indywidualnie. Byli uczniowie, studenci, animatorzy i osoby, które dopiero szukają swojego miejsca w Kościele. Łączyło ich pragnienie modlitwy, która nie kończy się na emocji, ale prowadzi do decyzji. Temat kerygmatu przypominał, że chrześcijaństwo zaczyna się nie od programu ani od aktywności, lecz od doświadczenia Boga, który pierwszy wychodzi do człowieka i zamieszkuje pośród niego. - Dla mnie ważne było to, że nie jesteśmy sami. Czasem w szkole albo na studiach łatwo mieć poczucie, że wiara jest czymś prywatnym, schowanym. A tutaj widać, że są młodzi, którzy chcą się modlić i traktują to serio - podkreślał Tomasz.
66. Wieczór Modlitwy Młodych zamknął kolejny etap diecezjalnych spotkań przed wakacyjną przerwą. Deszcz, który mógł zniechęcić, stał się tego wieczoru jednym z najbardziej wymownych obrazów: wiara młodych nie potrzebuje idealnych warunków, żeby dojrzewać. Czasem wystarczy przyjść, zostać i pozwolić, by cisza adoracji powiedziała więcej niż długi program.