GN 43/2020 Archiwum

Będę wdzięczny do końca życia

– W nasz dom uderzyła bomba. Zostały jedynie zgliszcza. Straciliśmy wszystko, oprócz tego, co mieliśmy akurat na sobie – opowiada Oleg Lihaczev.

Jeszcze kilka miesięcy temu razem z żoną Dianą mieszkali w Ługańsku, gdzie prowadzili kilka sklepów z oświetleniem. Oboje z wykształcenia są prawnikami. Finansowo radzili sobie bardzo dobrze. Kupili dom, ziemię, zaczęli myśleć o dzieciach. Jednak ich plany i marzenia zweryfikowała brutalna rzeczywistość wojny hybrydowej. Nagle wszystko się zmieniło. Sąsiedzi, których znali od lat i z którymi byli w przyjacielskich relacjach, włożyli uniformy w kolorze moro i zaczęli chodzić po ulicach z bronią, wspierając separatystów. „Lepiej przystąpcie do nas, bo może się to dla was źle skończyć” – straszyli.

Bomby, karabiny, haracze

– Nie da się opisać słowami, czym jest wojna – mówi pan Oleg. – Co rusz docierały do nas informacje o znajomych i przyjaciołach, którzy zginęli w wybuchach. Bomby spadały na sklepy i domy. Na ulicy można było dostać kulkę w głowę. Czasami separatyści łapali przechodniów i, grożąc bronią, zaciągali do piwnic. Tam wymuszali haracze. Jeśli ktoś nie miał pieniędzy, zabijali. Codziennie wstawaliśmy z myślą, że może być to nasz ostatni dzień – wspomina. Wieczór, kiedy w ich domu wybuchła bomba, spędzili u przyjaciół. – Do dziś robi mi się słabo, gdy pomyślę, co by było, gdybyśmy zostali u siebie – mówi pan Oleg.

Oprócz osobistych rzeczy stracili sprzęt, którym handlowali. Zostali bez pracy. Pomieszkiwali kątem u znajomych. – Próbowałem odbudować dom, ale nie miałem pieniędzy. W masowych ilościach wysyłałem swoje CV po całej Ukrainie. Przez pół roku nie dostałem żadnej odpowiedzi – zaznacza. – W międzyczasie okazało się, że moja żona jest w ciąży. Niebawem miało urodzić się nasze dziecko, a my nie mieliśmy żadnych środków do życia. Zaczęli starać się o wyjazd do Polski. Pojechali do konsulatu i złożyli podanie. – Powiedziałem, że mam Kartę Polaka. Mówiłem o swoich dziadkach, którzy mieszkali w Polsce przed II wojną światową – opowiada. Po kilku tygodniach otrzymali pozytywną odpowiedź. Część osób ewakuowanych z Donbasu w styczniu 2015 r. została zakwaterowana w ośrodku Caritas w Rybakach. Inni – tak, jak pan Oleg wraz z żoną i teściową – trafili do kompleksu wypoczynkowego w Łańsku. – Za pomoc Polaków i ich życzliwość będę wdzięczny do końca życia. Na miejscu mieliśmy zapewnione jedzenie, opiekę medyczną, kursy zawodowe i językowe. Organizowano nam wycieczki, wyjścia na koncerty, do teatru – wylicza pan Oleg. – Cieszę się, że w tak komfortowych warunkach, z dala od dźwięków wystrzałów i wybuchów bomb, przyszła na świat moja córka.

O etyce w praktyce

O losie Polaków ewakuowanych z dotkniętej wojną Ukrainy dowiedzieli się właściciele gdańskiej firmy Terma, zajmującej się m.in. produkcją grzejników łazienkowych i dekoracyjnych. Postanowili pomóc. – Odwiedziliśmy ewakuowane osoby i podjęliśmy rozmowę z każdym, kto wyraził chęć współpracy. Zaproponowaliśmy przyjazd do zakładu, obejrzenie hali produkcyjnej, spotkanie z pracownikami – opowiada Hanna Szalińska z Termy. Zakład zorganizował kilkudziesięciu osobom 3-dniowy pobyt w Gdańsku. – Za nic nie musieliśmy płacić. Terma zasponsorowała nam posiłki, hotel i transport do firmy – podkreśla pan Oleg.

– Zależało nam, aby każdy mógł indywidualnie ocenić, czy praca w naszym zakładzie mu odpowiada. Przez trzy dni nasi goście odwiedzali różne stanowiska pracy – w księgowości, zespołach produkcyjnym i spedycyjnym. Potem pytaliśmy, gdzie widzieliby swoje miejsce – wyjaśnia H. Szalińska. – Na miejscu spotkałem się z życzliwością i uśmiechem. Wszyscy podchodzili do nas i mówili, że nie mogą się doczekać, aż dołączymy do zespołu. Byłem w szoku. Pomyślałem, że bardzo chętnie podejmę pracę w takich warunkach – przyznaje pan Oleg.

Jak podkreślają pracownicy Termy, takie działanie nie jest czymś wyjątkowym. – Wynika z wartości przyświecających firmie, które najlepiej streszcza nasze główne hasło: „Nie moje, lecz dobro drugiego ważniejszym jest” – mówi Katarzyna Koba, która pracuje w Termie już od kilku lat. Także pochodzi z Ukrainy. – Nasz szef, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym, przyjmuje postawę chrześcijańską wobec drugiego człowieka i nie boi się mówić o tym głośno.

Pracy się nie boję

Na pracę w Termie i przeprowadzkę na Pomorze, oprócz pana Olega i jego rodziny, zdecydowały się trzy osoby. – Obecnie szukamy dla nich mieszkań w pobliżu zakładu. Przez pierwszy rok pracy opłacimy także połowę kosztów wynajmu – informuje K. Koba. Wszyscy będą mogli też wziąć udział w kursie języka polskiego. – To, co zrobiła dla nas Terma, jest niesamowite. Mam nadzieję, że swoją dobrą pracą uda mi się choć w niewielkim stopniu odwdzięczyć – mówi ze wzruszeniem pan Oleg.

Panie Hanna i Katarzyna są pewne, że pracownicy z Ukrainy szybko wdrożą się w swoje nowe obowiązki. – W naszej firmie obowiązuje struktura płaska, nie ma bezpośrednich przełożonych. Wymaga to od nas dojrzałości i odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale przede wszystkim za drugiego człowieka. Gdy ktoś po raz pierwszy zjawia się w zespole, otaczany jest opieką. Wszyscy pomagają takiej osobie zaadaptować się do nowych warunków. Tego typu postawa pozytywnie przekłada się na naszą pracę i w konsekwencji przynosi zysk – tłumaczy H. Szalińska.

Nowe obowiązki pan Oleg podejmie już na początku czerwca. – Nie mam w sobie lęku przed przyszłością – zapewnia. – Po tym, co przeżyliśmy w Ługańsku, żadna praca i zmiana otoczenia nie są mi straszne. Ważne, że nikt już do nas nie strzela, a wokoło nie wybuchają bomby.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama