Nowy numer 31/2021 Archiwum

Moja praca jest modlitwą

– Dziś trudno powiedzieć, gdzie się kończy albo zaczyna rzemiosło. Jedno jest pewne: rzemieślnik od zawsze był, jest i będzie człowiekiem, który swoją pracę wykonuje rzetelnie i zgodnie z zawodową etyką – mówi Grzegorz Pellowski, gdański piekarz i rzemieślnik, członek pomorskich oraz krajowych władz rzemieślniczych.

Piotr Piotrowski: Kiedy postanowił Pan, że będzie wypiekać chleb? Podobno wcale nie chciał Pan tego robić...

Grzegorz Pellowski: Całe życie myślałem, że będę zajmował się branżą motoryzacyjną. Od najmłodszych lat się tym interesowałem. Już w szkole średniej, w latach 70. XX w., mając 16 lat, zdobyłem prawo jazdy. Tata kupił wtedy pierwszy samochód, więc dla mnie była to ogromna frajda. Niezależnie od mojego motoryzacyjnego hobby, pomagałem rodzicom w piekarni. Kiedy zmarli, zostałem sam z żoną i czwórką dzieci. Trzeba było szybko się brać za naukę pieczenia, za prowadzenie firmy piekarniczej, żeby zapewnić rodzinie byt. Z czasem, w miarę pogłębiania wiedzy fachowej, zdobyłem uprawnienia czeladnika, potem zaś mistrza. To mnie tak wciągnęło, że odkryłem, iż ten zawód może dawać ogromną satysfakcję i przyjemność.

Pieczenie chleba kojarzy się z codzienną, żmudną pracą, ale też z życiową potrzebą. Modlimy się: „Chleba naszego powszedniego…”.

Nawet są takie dowcipy na temat „chleba powszedniego”, ile to musieli zapłacić piekarze, że zostaliśmy ujęci w modlitwie. (śmiech) Faktycznie, jesteśmy z tego dumni, bo rola chleba jest ważna w życiu ludzi, choć się zmienia. Przed 1989 r. chleb był jednym z dwóch podstawowych pokarmów, prócz ziemniaków, jakie spożywali Polacy. Statystyczny rodak zjadał 80 kg chleba rocznie. To się dziś zmieniło, na niekorzyść dla pieczywa, jego konsumpcja się zmniejszyła. Dziś chleb ginie w całej masie produktów. Poza tym zdarza się, że media nie przekazują rzetelnych faktów na temat chleba. Pojawiają się informacje, że jest niezdrowy, a to nieprawda. Ciemne pieczywo, grubo zmielone, jeszcze z dodatkami, to coś, co jest najlepsze dla naszego organizmu. Dziś bardzo zwracamy uwagę na zdrową żywność – dobry chleb jest właśnie taki.

Czy piekarz to zawód z etosem, czy praca jak każda inna?

Uważam, że nasz zawód jest absolutnie wyjątkowy. Ale mogą to czuć ci piekarze, którzy wypiekają dobry, szlachetny chleb, starają się, mają pomysł. Przecież wspomnieliśmy, że nasz produkt występuje w modlitwie „Ojcze nasz”. Patrząc z tej perspektywy, to zawód, który ma wyjątkowy etos. Nie wszystkie wyroby z tej branży dają prawo do mówienia o etosie. Pieczywo wypiekane z gotowych, mrożonych, pełnych chemii ciast nigdy nie będzie dobrym wyrobem, a ten, kto to wypieka, nie może być nazywany fachowcem. Dobry produkt, powinien nawiązywać do starych przepisów, do tzw. długich technologii, gdzie ciasto długo fermentuje na naturalnym zakwasie. To wtedy wytwarza się smak i aromat takiego niepowtarzalnego chleba – taki powstaje tylko u rzetelnego, wykształconego i praktykującego piekarza.

Czy praca może być formą modlitwy?

Mój tata Józef i księża, których znam, mówili zawsze, że praca to jest modlitwa. Ja się z tym zgadzam. Ciężka, rzetelna praca, gdy wkłada się w nią całe serce, to pewien rodzaj modlitwy i pokory w stosunku do życia. Dla mnie jest to bardzo ważne. Satysfakcjonującą pracę trzeba wykonywać całym sobą. Wymaga to włożenia w nią nie tylko energii, ale maksimum skupienia. Dzięki takiej pracy same przychodzą i satysfakcja, i wysoka ocena, a nawet pieniądze.

Dlaczego warto być rzemieślnikiem?

Dziś pojęcie „rzemieślnik” się bardzo zmienia. Rzemieślnicy dziś używają urządzeń skomputeryzowanych, a niektóre zakłady są już niemal w pełni zautomatyzowane. To już nie ludzie, którzy z pomocą starych maszyn, w małym warsztaciku wykonują jakieś swoje przedmioty. Są dziś rzemieślnicy, którzy mają nowoczesne zakłady i wykonują produkty na światowym poziomie. Jednak są nadal branże, które wymagają znajomości starych technik. Tak się dzieje w piekarnictwie. Jeżeli chce się wypiec naprawdę dobry chleb, powinno się to zrobić w starym piecu, opalanym drewnem. Wtedy jest pełna finezja smaku i walorów takiego wypieku. W większości przypadków takich pieców już nie ma w piekarniach, ale niektórzy piekarze zachowują sobie taki, by na święta upiec wyjątkowy chleb. Obok takiego urządzenia w wielu piekarniach stoi nowoczesna linia piekarnicza, gdzie chleb się sam załadowuje, piecze i praktycznie nie jest potrzebny człowiek. Dziś trudno postawić zdecydowaną granicę, gdzie się kończy albo zaczyna rzemiosło. Na pewno rzemieślnik zawsze był, jest i będzie człowiekiem, który pracę wykonuje rzetelnie i w którego pracę wpisana jest etyka zawodowa na bardzo wysokim poziomie.


piotr.piotrowski@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama