GN 41/2019 Archiwum

Cisza nie może oznaczać milczenia

Sześć osób reprezentujących rodzinę, przyjaciół i współpracowników przemówiło przed ceremonią złożenia urny śp. Pawła Adamowicza w grobie.

Przed rozpoczęciem ceremonii pogrzebowej przemówiła Magdalena Adamowicz, wdowa po zamordowanym prezydencie Gdańska. Rozpoczęła od podziękowań Kościołowi. - Dziękuję za tę uroczystość Kościołowi gdańskiemu i przedstawicielom innych religii. Wiem, że Paweł życzyłby sobie tego, zawsze organizował spotkania ekumeniczne - mówiła. - Dziękuję z całego serca lekarzom. Wiem, że robiliście wszystko, co w waszej mocy, aby uratować Pawła, że walczyliście o jego życie przez wiele godzin przy stole operacyjnym.

Dziękowała również całemu zespołowi Urzędu Miejskiego i najbliższym współpracownikom swojego męża, na czele z pełniącą po śmierci P. Adamowicza obowiązki prezydenta Gdańska Aleksandrą Dulkiewicz. Także wszystkim służbom, które "przyczyniły się do nadania tak doniosłego charakteru tej uroczystości".

- Jeżeli prawdą jest, że pamięć jest nieśmiertelnością, to w nas Paweł będzie zawsze - mówiła żona zmarłego prezydenta. Dziękowała za płynące zewsząd ciepłe myśli i pełne prawdziwej żałoby pożegnanie. - Nie chcę, by na pogrzebie panował przede wszystkim smutek, byśmy pogrążyli się w rozpaczy. To prawda, jest nam dziś bardzo ciężko, ale chcę właśnie teraz podziękować Bogu, że wiele lat temu skrzyżował nasze drogi, że dzięki niemu poznałam człowieka, i że zmieniło się nasze życie, że miałam wspaniałego męża i cudownego ojca naszych córek - Tuni i Tereski - dodała.

M. Adamowicz mówiła, że razem z mężem spędzili wiele pięknych lat i mają mnóstwo cudownych wspomnień; w maju mieli obchodzić 20. rocznicę ślubu. - Od początku naszego związku wiedziałam, że twoją miłością muszę dzielić się z Gdańskiem. I dzieliłam się, ale nie byłam zazdrosna. Rozumiałam dobrze, że kochasz Gdańsk i potrzebujesz go tak, jak Gdańsk kocha i potrzebuje ciebie. Teraz zostałyśmy same. Same, ale to nie znaczy samotne, bo są z nami tysiące gdańszczan i gdańszczanek, bo są z nami Polacy w innych miastach, bo są przyjaciele z zagranicy, bo są z nami wspaniali, kochani ludzie - mówiła wdowa.

Podziękowała również za płynące zewsząd ciepłe myśli, za oddaną krew, za spływające po policzkach łzy, za nocne czuwanie pod szpitalem, za serce ze zniczy i pełne prawdziwej żałoby milczenie i pożegnanie, za współczucie. - Wierzę, że to dobro rozleje się dalej, że podziały zaczną się zacierać, że skończy się fala nienawiści. Wierzę, że twoje idee, myśli, twoja twórczość nie umrze razem z tobą, że twoi przyjaciele zadbają o kontynuację twojego dzieła i że zostaniesz oczyszczony ze wszystkich pomówień - powiedziała M. Adamowicz.

- Cisza nie może oznaczać milczenia. Milczenie jest bliskie obojętności. Paweł nigdy nie był obojętny, nie był oportunistą. Dzisiaj wszyscy musimy zrobić rachunek sumienia, co robiliśmy, gdy działo się zło - zakończyła M. Adamowicz.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • wanda
    20.01.2019 11:46
    GOŚCIU NIEDZIELNY - zacytujcie pożegnanie śp. Adamowicza przez ojca Dominikanina. Prawdziwego obecnie duchownego.
  • Gość
    20.01.2019 13:14
    Tak, cisza nie może oznaczać milczenia, ani o rzeczach dobrych i złych. Jeśli wybrano go na kolejną kadencję, to zapewne wiele dla swojego miasta zrobił. Z drugiej strony jest smród krętactw finansowych i gwałcenie sumienia rodziców zmuszanych do posyłania dzieci na genderowe szkolenia.
    doceń 11
  • podaj nick
    20.01.2019 14:20
    Mnie najbardziej interesuje dlaczego podczas pogrzebu w modlitwie wiernych wystąpił muzułmanin, który wygłosił modlitwę do allaha?
    doceń 4
  • Gerda & Kay
    20.01.2019 17:10
    "Cisza nie może oznaczać milczenia" : "Śmierć jest okrutna. Po Tobie płaczą wszystkie niebieskie serca – mówił nad trumną zmarłego policjanta komendant główny, gen. insp. Jarosław Szymczyk. W piątek w Tarnobrzegu na Podkarpaciu odbył się pogrzeb młodszego aspiranta Krzysztofa Węglińskiego (†37 l.). Funkcjonariusz zginął w wypadku samochodowym. Zostawił pogrążoną w żałobie żonę, osierocił dwie córeczki w wieku 5 lat i 8 miesięcy. Czy ktoś da rentę 2 córeczkom, policjanta ? Rodzina policjanta z Tarnobrzega nie będzie odbierała corocznie dywidend po 900 tys. z MPEC , bo on nie miał akcji tego przedsiębiorstwa, związek gmin polskich nie załatwi stypendium dla córki. Ja się nie czepiam, życzymy wszystkim dobra, tylko chcę była sprawiedliwość była sprawiedliwością.
    doceń 3

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama