• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Jedna droga dwóch serc

    Agnieszka Skowrońska

    |

    Gość Gdański 37/2012

    dodane 13.09.2012 00:15

    – Bycie w Domowym Kościele daje mi poczucie bezpieczeństwa, bo wiem, że mój mąż Mirek myśli podobnie jak ja  i tak samo kocha Pana Boga – mówi Ewelina Hałenda.

    Wczasach, gdy tyle słyszy się o rozwodach i tragediach w rodzinach, możemy wspólnie z mężem przeżywać formację duchową, pokazując jednocześnie naszym dzieciom inny styl życia, tak odmienny od powszechnie propagowanego – dodaje. Przebywanie ze sobą sprawia im radość, którą dzielą się nie tylko ze swoimi dziećmi, ale z każdym, kto się z nimi zetknie. Ich życie nie jest jednak usłane tylko i wyłącznie różami. Nie omijają ich codzienne bolączki, życiowe zmagania. Zdarzają się między nimi nieporozumienia, ale starają się we dwoje dzielnie pokonywać te przeciwności. Zresztą mówią o sobie już nie „ja i ty”, ale „my, małżonkowie”.

    Oaza dla rodzin

    Domowy Kościół jest częścią Ruchu Światło–Życie, którego założycielem jest sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki przy ścisłej współpracy siostry Jadwigi Skudro RSCJ. Z inicjatywy ks. Blachnickiego w 1954 roku w Bibieli k. Tarnowskich Gór obyły się pierwsze piętnastodniowe rekolekcje oazowe dla ministrantów diecezji katowickiej. W latach późniejszych na rekolekcje wyjeżdżały kolejne grupy: dzieci i młodzież szkolna, młodzież pracująca, studenci, siostry zakonne, katecheci i kapłani. W roku 1973 w Krościenku nad Dunajcem po raz pierwszy swoje rekolekcje przeżywały rodziny. Program ich formacji opiera się w dużej mierze na dokumentach Soboru Watykańskiego II, własnych założeniach Ruchu Światło–Życie, ale czerpie także z doświadczeń międzynarodowego ruchu małżeństw katolickich Equipes Notre Dame (Wspólnoty Matki Najświętszej). Jego członkowie we Francji, pod duchowym przewodnictwem ks. Henri Caffarela, od 1938 roku odkrywali prawdę, że życie małżeńskie ze swoimi radościami i smutkami, dzięki łasce sakramentalnej jest pewną i skuteczną drogą do świętości rozumianej jako bycie autentycznymi, głęboko wierzącymi chrześcijanami. Domowy Kościół korzysta z wielu materiałów END, przetłumaczonych i zaadaptowanych do polskiej rzeczywistości, służąc pomocą małżonkom w budowaniu ich jedności.

    W serdecznym kręgu

    Bardzo ważnym elementem formacji są coroczne rekolekcje letnie. Większość ich uczestników włącza się później we wspólnoty zwane kręgami. Do kręgu należy zazwyczaj cztery do sześciu małżeństw, w tym para animatorska. W spotkaniach każdego kręgu, odbywających się 10 razy w roku, powinien również uczestniczyć kapłan – moderator, będący opiekunem i przewodnikiem duchowym. Jest to czas, w którym małżonkowie wspólnie rozważają Słowo Boże i modlą się, a także dzielą się z innymi doświadczeniami minionych tygodni oraz tym, czy w ich życiu udaje się wypełniać siedem zobowiązań. – Tak naprawdę to jest siedem darów, które każdy z nas otrzymuje od ruchu, by dzięki ich realizacji przybliżać się do Pana Boga. A są to: modlitwa osobista połączona z namiotem spotkania, modlitwa małżonków, modlitwa rodzinna, dialog małżeński, reguła życia, rekolekcje i regularne spotkanie ze Słowem Bożym – tłumaczy Janusz Szwoch, który razem z żoną Małgorzatą pełni posługę animatorów kręgu. Jednak Domowy Kościół to nie tylko droga wewnętrznego doskonalenia. To także ciągła formacja do diakonii, czyli służby.

    – Naszym pierwszym i podstawowym miejscem służby jest własne małżeństwo i rodzina. Ale angażujemy się też w życie parafii, diecezji, działamy społecznie – podkreślają Gabriela i Wiesław Fojut, którzy uczestniczą w życiu DK od 30 lat. Szczególnie cenne, zwłaszcza w obecnych czasach, jest zaangażowanie członków Ruchu w diakonię Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. – Mamy stawać się ludźmi prawdziwie wolnymi, nie tylko od alkoholu, ale i od wielu innych zniewoleń. A trwając w tej wolności, modlimy się o nią dla innych i dajemy świadectwo, że taki sposób życia jest źródłem szczęścia – dodaje Wiesław.

    Jedność w różnorodności

    Formacja w DK powinna trwać całe życie. Czy to nie za duże wyzwanie duchowe? – W Domowym Kościele małżonkowie idą do Boga razem, od początku do końca, nie rywalizując i nie wyprzedzając się nawzajem, ale pomagając sobie w codziennym wzrastaniu. I to jest dla mnie najpiękniejsze! – mówi Gabriela Fojut. Zaś Mirek Hałenda zwraca uwagę, że życie według zobowiązań nakładanych przez Ruch to nic innego, jak sumienne wypełnianie chrześcijańskich obowiązków. Bycie w Domowym Kościele uczy także uważnego wsłuchiwania się w to, co czuje współmałżonek. – Dialog małżeński i wspólna modlitwa pomagają wzrastać naszej rodzinie w atmosferze miłości i zrozumienia – podsumowuje Małgorzata Szwoch.

    Więcej informacji na temat działalności Domowego Kościoła w Archidiecezji Gdańskiej można znaleźć na stronie internetowej: http://www.gdansk.oaza.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół