• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Historia genialnego piwowara

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 47/2012

    dodane 22.11.2012 00:00

    Jakim człowiekiem był Jan Heweliusz? Dlaczego gdańskie piwo przyczyniło się do rozwoju nauki? W którym miejscu stał największy, XVII-wieczny teleskop świata?

    Na te i inne pytania odpowiada film „Johannes Hevelius Dantiscanus” Michała Juszczakiewicza – aktora, reżysera, znanego szerszej publiczności jako prowadzącego popularny niegdyś program „Od przedszkola do Opola”. Wszystko zaczęło się w 2010 roku, gdy Gdańsk przygotowywał się do obchodów 400. rocznicy narodzin wybitnego astronoma. Wówczas Michał Juszczakiewicz zaproponował nakręcenie dokumentalnego materiału edukacyjnego, który w sposób nieszablonowy opowiedziałby o losach Heweliusza. Projektem zainteresowała się Fundacja Gdańska.

    Tworzony z pasją

    – Po szkole średniej chciałem studiować astronomię w Toruniu. Wybrałem aktorstwo. Jednak miłość do gwiazd pozostała mi do dziś – opowiada reżyser, który przez ponad dwa lata gromadził informacje o bohaterze swojego filmu. W Bibliotece Polskiej Akademii Nauk w Gdańsku wyszukiwał stare księgi, grafiki, ryciny, miedzioryty, by jak najwięcej dowiedzieć się o czasach, w których żył gdański astronom.

    Polski Instytut Sztuki Filmowej oraz miasto Gdańsk przeznaczyli środki finansowe na realizację projektu. – Dysponowaliśmy budżetem, który pozwalał nam zrobić produkcję na dobrym poziomie. Jednocześnie nie stać nas było na statystów, aktorów z pierwszych stron gazet, na rozbudowaną scenografię – wyjaśnia Michał Juszczakiewicz. Wtedy pojawiło się pytanie: jak przedstawić piękno XVII-wiecznego Gdańska, w jaki sposób dokładnie odtworzyć realia epoki, a jednocześnie nie budować kosztownych dekoracji? Ostatecznie materiał został nakręcony za pomocą techniki tzw. green boxu. Aktorzy grali sceny z życia Jana Heweliusza na zielonym tle, które następnie zostało zastąpione zebranymi przez reżysera obrazami dawnego Gdańska. – To wcale nie jest takie łatwe. Trzeba poruszać się w bardzo konkretnych ramach, niezwykle precyzyjnie. Wyjście 10 cm poza wyznaczoną przestrzeń sceniczną oznaczało przerwanie ujęcia. Graliśmy sylwetką, delikatnym gestem i emocjami. Większa ekspresja była niemożliwa – mówi Florian Staniewski, odtwórca głównej roli. W prasie pojawiła się informacja, że film został nakręcony techniką 3D. – Nieprawda. To nie jest produkcja typu „Avatar”, którą oglądamy przez specjalne okulary. My zrobiliśmy trójwymiarowe wizualizacje budynków i przedmiotów, np. instrumentów astronomicznych Heweliusza oraz jego obserwatorium – tłumaczy Michał Juszczakiewicz.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół