• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Z Gdyni na Silverstone

    Dariusz Olejniczak

    |

    Gość Gdański 30/2013

    dodane 25.07.2013 00:00

    Urodził się w Gdyni, studiował na gdańskiej Politechnice, doktorat zrobił w Anglii, a pracuje na amerykańskim uniwersytecie. Jest fizykiem atomowym i zajmuje się budową komputera kwantowego.

    A to jeszcze nie wszystko. Michał Piotrowicz jest jedynym Polakiem, który ma certyfikat sędziego zawodów Formuły 1. – Pierwszy raz na torze wyścigowym znalazłem się w 2007 roku – wspomina gdynianin. – To było w Anglii, kiedy pisałem tam doktorat. Wcześniej oczywiście sędziowałem w zawodach na terenie Polski. Także w Pucharze Polski. Po przyjeździe na Wyspy Brytyjskie zająłem się pracą naukową, ale wciąż pamiętałem o swojej pasji i w końcu wróciłem do sędziowania na torach wyścigowych. Skontaktowałem się z tamtejszym klubem motorowym, przeszedłem szkolenie. Kupiłem kombinezon sędziowski i zacząłem sędziować na torze Silverstone.

    Sędzia powypadkowy

    O początkach swojej drogi sędziowskiej i specyfice pracy sędziego Formuły 1 Michał Piotrowicz opowiadał podczas konferencji zorganizowanej przez Automobilklub Morski w Gdyni 16 lipca. – Zanim zacznie się sędziować w Formule 1, należy przejść szkolenia, sędziować w określonej liczbie zawodów niższej rangi i mieć odpowiedni certyfikat – mówił Piotrowicz. – Trzeba też należeć do brytyjskiego odpowiednika PZMOT-u. Mnie droga do F1 zajęła trzy lata od chwili złożenia aplikacji. Po raz pierwszy wyścig F1 sędziowałem w 2011 roku w Wielkiej Brytanii na Silverstone. Byłem tam wówczas sędzią incydentu. Gdyby na torze doszło do wypadku, moim zadaniem byłoby usunięcie z toru zanieczyszczeń, takich jak elementy rozbitego pojazdu, kawałków spalonych opon albo całego zepsutego czy zniszczonego bolidu. Chociaż tym ostatnim często zajmują się też sędziowie operatorzy dźwigów. Są to ludzie mający uprawnienia i doświadczenia sędziowskie, a równocześnie potrafiący obsługiwać podnośniki. Ale poza sędziami incydentu na torach pracują także sędziowie flag, m.in. niebieskiej i żółtej oraz kierownicy punktów i sędziowie główni. Michał Piotrowicz był także sędzią obu flag.

    Dzień sędziego

    – Wstajemy bardzo wcześnie – opowiadał polski sędzia. – W Teksasie, gdzie także sędziowałem zawody Formuły 1 na torze w Austeen, zdarzyło się nam wstawać o 4.45, żeby dojechać na punkt zbiórki i przygotować się do porannego wyścigu. Na torze spędzamy właściwie cały dzień. Zajmujemy wtedy jedno konkretne, wyznaczone przez kierownictwo wyścigów stanowisko. Ale zwykle pobudka jest około 7 rano.

    Bez nich nie byłoby wyścigu

    – To naprawdę nasza pasja – wyjaśniał sędzia. – Za swoją pracę na torze nie dostajemy ani centa. W stanach Zjednoczonych normą jest, że dostaje się lunch. W Anglii nawet posiłki w czasie zawodów musimy sobie kupować za własne pieniądze. Sami kupujemy kombinezony i sami opłacamy podróż na miejsce zawodów. Dostajemy natomiast zawsze darmową wejściówkę na zawody. Oddajemy ją znajomym, bo sami przecież z niej nie skorzystamy. Jesteśmy w tym czasie na torze. Z drugiej strony, gdybyśmy mieli kupować bilety jak zwykli kibice i jeszcze dotrzeć na zawody, to koszty byłyby porównywalne lub wyższe od tych, jakie ponosimy sędziując. Szczerze powiedziawszy nigdy nie oglądałem wyścigów samochodowych jako kibic. A dlaczego nam nie płacą – nie wiem. Co ciekawe, sędziowie na ogół nie mają możliwości spotkania się z zawodnikami. Każdy ma swoje zadania podczas wyścigu i jedyny kontakt jest możliwy podczas parady uczestników. Mimo to Michał Piotrowicz zapewnił, że emocje podczas zawodów sa ogromne. – Mamy najlepsze miejsce do oglądania przebiegu zawodów – mówił Piotrowicz. – Kontrolujemy, co się dzieje na torze i mamy swój wkład w wyścig. To ogromna satysfakcja. Od nas wiele zależy i bez nas nie odbyłby się żadne zawody nie tylko F1, ale w ogóle jakiekolwiek wyścigi. Tylko sędziowie startu i sędziowie w alei serwisowej mogą z bliska zobaczyć zawodników. Ale nie mogą brać od nich autografów.

    Znaczenie flag w F1

    Żółta – oznacza niebezpieczeństwo na torze. Każdy kierowca powinien zwolnić i zachować szczególną ostrożność. W przypadku, gdy członek obsługi toru macha dwiema flagami, kierowcy muszą być przygotowani do zatrzymania się. Wyprzedzanie pod żółtą flagą jest zabronione.

    Zielona – koniec ograniczeń.

    Czerwona – zatrzymanie wyścigu.

    Niebieska – ostrzega kierowcę przed szybszym kierowcą, który będzie go dublował.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół