• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Przeczytać małpie książkę

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 02/2014

    dodane 09.01.2014 00:00

    Tosia wróciła do ogrodu, gibony dostały luksusowy apartament, Kluska urodziła córeczkę, a złośliwe orangutany świętowały swoje 40. urodziny...

    Największy sukces? Powrót do zoo Tosi, małego kangurka porzuconego przez matkę – odpowiada bez wahania Michał Targowski, dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Gdańsku. Zupełnie nagie, zziębnięte, ważące niespełna kilogram zwierzę zostało znalezione przez Beatę Czechowską, pracownicę ogrodu. – Beata podjęła decyzję, że zaopiekuję się małą. Karmiła ją z butelki, a także nosiła w specjalnej torbie uszytej z ręczników – wspomina M. Targowski. Dużą niespodzianką minionego roku były narodziny pierwszej w historii ogrodu samicy tapira. Zwierzę ma dopiero dwa miesiące. Niestety choruje. – Na szczęście jest coraz lepiej, bo leki pomagają – mówi Ryszard Szymikowski, opiekun zwierząt. Okazuje się, że na złe samopoczucie tapirów najlepsze jest... szczotkowanie.

    Głośno zrobiło się o nowym, luksusowym domu, w którym zamieszkały gibony. – Pawilon liczy 5 metrów wysokości, w środku rosną drzewa z linami – wylicza M. Targowski. Obiekt powstał dzięki spółce Amber Gold, która przekazała zoo 120 tys. zł darowizny. Rok później parabank ofiarował ogrodowi dodatkowo 1,5 mln zł na budowę wybiegu dla lwów. Kiedy we wrześniu 2012 r. spółka upadła, zgodnie z polskim prawem syndyk mógł zażądać zwrotu wyłącznie drugiej darowizny. – Oczywiście całą kwotę przeznaczoną na lwy natychmiast zwróciliśmy – informuje dyrektor zoo. Radosne chwile przeżywały też inne małpy. Swoje 40. urodziny świętowała w zeszłym roku para orangutanów – Raja i Albert. To bardzo inteligentne zwierzęta. Chętnie słuchają muzyki, a także książek czytanych przez opiekunów. Raja preferuje angielskie romanse, a Albert... przepisy kulinarne. – Orangutany, podobnie jak szympansy, są mądre i kontaktowe. Jednak potrafią być też złośliwe, przebiegłe i bardzo niebezpieczne – tłumaczy dyrektor zoo. – Sam zostałem pogryziony przez orangutana, który uciekł z klatki – dodaje. Co czeka gdański ogród zoologiczny w 2014 roku? Niedawno zakończył się przetarg na budowę pawilonu dla lwów, który razem z wybiegiem będzie liczył aż 2 hektary. Wewnątrz pawilonu nie przewiduje się krat i klatek. Zwierzęta zostaną oddzielone od publiczności bezpieczną fosą, a cały obiekt będzie monitorowany. Pierwsze cztery lwy przyjadą do Gdańska prawdopodobnie już w październiku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół