• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Polityka prorodzinna – jest czy jej nie ma?

    Krzysztof Gilewicz


    |

    Gość Gdański 49/2014

    dodane 04.12.2014 00:00

    – Wydawałoby się, że nie ma nic bliższego niż rodzina – mówi Antoni Szymański. – Ale mam wrażenie, że działania państwa, samorządów są bardziej hasłem niż rzeczywistym zainteresowaniem.

    Po raz kolejny Szkoła Wyższa Ateneum w Gdańsku gościła uczestników debaty społecznej. Temat: „Czy gminy pomorskie mają dobrą politykę prorodzinną?” wywołał duże emocje u dyskutantów. Polemika podczas debaty oksfordzkiej jest zorganizowana. Nie można obrażać ani wyśmiewać strony przeciwnej. Spotkanie moderowane jest przez marszałka, którego rolę pełnił Antoni Szymański, były senator, członek Komisji ds. Rodziny Episkopatu Polski. Zaś sekretarzem, czuwającym nad czasem i kolejnością wypowiedzi, był Jerzy Boczoń, prezes Regionalnego Centrum Informacji i Wspomagania Organizacji Pozarządowych.


    Efekty polityki mało widoczne


    W dyskusji głos zabrali przedstawiciele organizacji pozarządowych, którzy w swojej pracy napotykają wiele niezrozumiałych dla nich barier. – Jestem matką ośmiorga dzieci. Każdego roku mam problem z kupieniem im podręczników szkolnych, bo to horrendalny koszt. Osoby żyjące w małżeństwie mają też utrudniony dostęp do przedszkola. Brniemy w ślepą uliczkę – mówi Aleksandra Konczal, prezes Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych. – Dziś posiadanie dzieci to decyzja heroiczna. Cieszę się, że udało się wprowadzić Kartę Dużej Rodziny. Ulgi, przede wszystkim w komunikacji, dotyczą w Gdańsku także rodziców. Jednak ta karta jest inna dla każdej gminy. Na przykład dzieci mieszkające w okolicach Gdańska, a uczące się w mieście, nie mają już tych ulg. Jako prezes stowarzyszenia wielokrotnie widziałam rodziny w pilnej potrzebie. Tymczasem bariery biurokratyczne sprawiają, że na pomoc trzeba czekać nawet kilka miesięcy.
Z nutą żalu w głosie swoje troski przedstawiła Magdalena Bil, psycholog z Fundacji rodzicdziecko.pl: – Smutne jest to, że od
5 lat żyjemy nadzieją, iż znajdą się pieniądze na naszą działalność. Okazuje się, że mimo ogromnego wysiłku, ciekawych pomysłów, nie znajdujemy takich możliwości. To, co nam się dotąd udało zrobić, to zasługa wolontariatu.
Tomaszowi Maciejewskiemu, młodemu absolwentowi uczelni technicznej rozpoczynającemu pracę zawodową, marzą się ulgi podatkowe, np. w podatku dochodowym czy VAT w przypadku artykułów dziecięcych. – Obecna sytuacja nie zachęca do zakładania rodziny.
O dużym zapotrzebowaniu na specjalistyczne placówki świadczące pomoc rodzinie mówiła Alina Gierjatowicz, doradca rodzinny z Poradnictwa Rodzinnego Przystań. – Chodzi o wsparcie i pomoc całej rodzinie w jak najkrótszym czasie w oparciu o szeroki dostęp do specjalistów z wielu dziedzin. Widzę tutaj szczególną rolę dla pedagogów rodziny i doradców rodziny, zwłaszcza absolwentów kierunku nauki o rodzinie.


    Światełko w tunelu


    27 października ogłoszony został „Wojewódzki program wspierania rodziny i systemu pieczy zastępczej na lata 2014–2020”, przyjęty przez Sejmik Województwa Pomorskiego. Czytamy w nim m.in. „Rodzinami szczególnie wrażliwymi na zmiany sytuacji społeczno-gospodarczej są rodziny z małymi dziećmi, w szczególności zaś rodziny wielodzietne. (...) Wiele rodzin dotyka zjawisko zagrożenia wykluczeniem społecznym, zwłaszcza w jego najgroźniejszej formie – ubóstwa skrajnego. Niepokojąca jest również ustawiczna tendencja spadkowa zawieranych małżeństw oraz zwiększający się odsetek rodzin niepełnych. Z ogólnej liczby rodzin z dziećmi – 20 procent stanowią osoby samotnie wychowujące dzieci. Martwić też może spadająca liczba rodzin wielodzietnych”.
– Polityka rodzinna w województwie pomorskim zaczyna funkcjonować – twierdzi Maciej Kisała, socjolog z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. – Wdrażany program jest zaczątkiem kształtowania polityki prorodzinnej. Poprzedzony został licznymi konsultacjami społecznymi. Część działań można już realizować, nie czekając na dopływ pieniędzy z Unii Europejskiej. Mnie osobiście cieszy to, że o programach rodzinnych w ogóle zaczęło się teraz mówić. Na efekty jednak przyjdzie trochę poczekać.


    Jak jest naprawdę?


    Debatę podsumował Antoni Szymański. – Nie do końca zdajemy sobie sprawę z powagi problemu demograficznego w Polsce. W ciągu 25 lat populacja dzieci spadła z ok. 11 mln do 7 mln, czyli zmniejszyła się o 40 proc. Jednocześnie liczba dzieci w pieczy zastępczej, czyli wychowujących się poza rodziną naturalną, zwiększyła się. Wzrosła liczba spraw opiekuńczych i karnych dzieci i młodzieży w sądach. To pokazuje, że słabnie funkcja wychowawcza rodziny. Innym problemem jest utrwalenie na poziomie 
65 tys. rocznie liczby rozwodów i separacji. Nie mamy programu polityki prorodzinnej, czyli takiego, który wyraźnie pokazywałby cele i środki oraz źródła finansowania działań. Dotychczasowe działania są niestabilne i często wprowadzane pod naciskiem lobbystów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół