• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Jaruzelski kłamał na temat swojego życia

    Jan Hlebowicz

    dodane 11.12.2014 23:47

    - Im więcej dokumentów dotyczących Wojciecha Jaruzelskiego trafiało w moje ręce, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że mam do czynienia z człowiekiem bez zasad, karierowiczem, który piął się "po trupach" na kolejne szczeble kariery - powiedział dr Piotr Gontarczyk.

    W sali konferencyjnej Hotelu Scandic w Gdańsku 11 grudnia dr Piotr Gontarczyk, historyk IPN i publicysta opowiedział o mniej znanych faktach z życiorysu gen. Wojciecha Jaruzelskiego.

    - W większości publikacji i Internecie znajdziemy błędną informację, że Wojciech Jaruzelski urodził się w Kurowie. W rzeczywistości przyszły generał przyszedł na świat w majątku Olesin, gdzie zamieszkiwała jego rodzina - powiedział na wstępie historyk.

    Wojciech Jaruzelski kształcił się w kolegium księży marianów na warszawskich Bielanach. Tam uczęszczał do szkoły podstawowej, a następnie do gimnazjum. - W biografiach Jaruzelskiego pojawia się informacja, że przyszły twórca stanu wojennego, był jednym z najlepszych uczniów w klasie i rywalizował o palmę pierwszeństwa z poetą Tadeuszem Gajcym. To kłamstwo. Udało mi się ustalić oceny Wojciecha Jaruzelskiego. Pierwsza klasa gimnazjum: język polski - niedostateczny, język francuski - niedostateczny, historia - dostateczny, przyrodoznawstwo - niedostateczny, matematyka - dostateczny itd. Na świadectwie nie miał ani jednej czwórki i piątki - podkreślił historyk.

    - Szkoła księży marianów miała charakter ultrakatolicki, a większość wykładowców była związana z ruchem narodowym. Wojciech Jaruzelski w klapie marynarki nosił w tym czasie Mieczyk Chrobrego - symbol kojarzony dzisiaj głównie z Obozem Narodowo-Radykalnym. Jaruzelski był również harcerzem - informował dr Gontarczyk. - Z kolei członkowie jego rodziny znani byli ze swojego zaangażowania w prace społeczne. Jego babcia aktywnie udzielała się w Akcji Katolickiej. Z całą pewnością można stwierdzić, że Jaruzelski został wychowany w duchu narodowym i katolickim - dodał badacz.

    Rodzina Jaruzelskich została deportowana na Syberię kilka dni przed wybuchem wojny sowiecko-niemieckiej w czerwcu 1941 roku. Po dwóch latach Wojciech otrzymał wezwanie do Wojskowej Komendy Uzupełnień w Bijsku. Następnie dostał skierowanie do Szkoły Oficerskiej 1 Korpusu Sił Zbrojnych w Riazaniu. Przeszedł szlak bojowy, który zaczął latem 1944 roku nad Wisłą, a skończył za Berlinem w maju 1945 roku.

    Jak ustalił dr Piotr Gontarczyk Jaruzelski bardzo dbał o swój wizerunek poprzez niszczenie niewygodnych dokumentów albo ich fałszowanie. Wielokrotnie robił to osobiście, skreślając albo zamazując niewygodne fakty ze swojego życiorysu. - Jaruzelski twierdził m.in. że w czasie wojny został odznaczony orderem Virtuti Militari i dwukrotnie Krzyżem Walecznych. Tymczasem pierwszy medal otrzymał dwa miesiące po wojnie. Drugi dostał pod koniec 1946 roku za walkę z polskim podziemiem niepodległościowym. Ten dokument zniknął z teczki. A Virtuti Militari zostało mu nadane dopiero w latach 60. Wszystkie te odznaczenia są nieprawdziwe - zaznaczył historyk.

    - Jaruzelski wielokrotnie powtarzał także, że w trakcie II wojny światowej był trzykrotnie ranny na froncie. We wszystkich dokumentach jest jednoznacznie napisane: "ranny nigdy nie był" - kontynuował dr Gontarczyk.

    Na koniec badacz biografii Jaruzelskiego postawił pytanie: jak to się stało, że człowiek wychowany w patriotycznym, endeckim, katolickim środowisku, został jednym z najbardziej brutalnych, nieprzejednanych komunistów? - Pewne cechy charakterologiczne widać już w czasie wojny. W listach do siostry i matki pisał, że "jego postawa zadecydowała o losach bitwy", że "ma zostać dowódcą kompanii", i że "jako pierwszy z armii sowieckiej dotarł nad morze i napoił konia". Wszystkie te historie są wyssane z palca, sprawdziłem to dokładnie. W korespondencji tej ujawnia się megalomania i mitomania Jaruzelskiego - uważa dr Gontarczyk. - Jego niezdrowe ambicje przełożyły się na jego postawę życiową, karierę wojskową i polityczną - podsumował historyk.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Reklama

    • JotDee
      12.12.2014 11:15
      Napoił konia wodą morską? Heh...
      doceń 18
    • ChristOurHope
      12.12.2014 12:44
      W końcu komunizm to propaganda, więc życie też mogło być wymyślone tak jak Trabant.
    • ChristOurHope
      12.12.2014 13:01
      Uważam, że nikt z Polaków nie ma powodu, żeby kłamać, i mataczyć ws. przyszłości Polski więc sądzę, że w internecie i życiu politycznym tylko komuniści i ich trolle wypisują głównie na siebie samych. Co oznacza, że na forach ... jestem sam.

      Niezdekomunizowana przestrzeń publiczna jest tak samo zniewolona jak była. Tylko teraz te podziały są bardziej sztuczne.

      Nie rozumiem uczciwych ludzi, którzy przed dekomunizacją angażują się w politykę. Gra na nierównych zasadach jest podpisem pod tymi regułami.

      Czy wolność Polski wymaga krętactwa czy prawdy?
      Nie mówcie o władzy tylko o dekomunizacji.
      Jeżeli nie umiecie przyjąć na siebie konsekwencji własnych czynów to kim jesteście? Dla mnie nie istniejecie. Przykro mi. Takie są fakty.

      Żart z Ireną: Przywódca państwa po okresie niewoli idzie do kasy państwa i co widzi? Dziurę w budżecie i niezapłacone rachunki.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół