• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Siła prostych działań

    Ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 49/2016

    dodane 01.12.2016 00:00

    O świeckim zakonie, roli grupy w kształtowaniu mężczyzn oraz o tym, jak rogale marcińskie mogą pomóc ubogim, mówi ks. dr Krystian Wilczyński, diecezjalny duszpasterz Rycerzy Kolumba.

    Ks. Rafał Starkowicz: Jak Ksiądz spotkał na swojej drodze Rycerzy Kolumba?

    Ks. Krystian Wilczyński: Pod koniec września otrzymałem dekret, ustanawiający mnie diecezjalnym duszpasterzem rycerzy. Już ten krótki czas, potrzebny na poznanie wspólnoty, sprawił, że zyskałem przekonanie, iż to doskonałe duszpasterstwo dla mężczyzn. Choć trzeba przyznać, że w Kościele ostatnio pojawia się wiele różnych form pracy z mężczyznami.

    Potrzeba nam dzisiaj takich nowych form duszpasterskich?

    Rycerze Kolumba nie stanowią rzeczywistości nowej. Zakon powstał w 1882 w USA. Jego pierwotnym celem była obrona katolików przed wyzyskiem i dyskryminacją. Pierwsi członkowie zakonu byli emigrantami z Irlandii oraz innych krajów, w tym także z Polski. Dzisiaj, po latach, zakon liczy ok. 2 mln członków. A potrzeby, jakie niesie współczesna rzeczywistość, są bardzo podobne do tych, które towarzyszyły założycielom wspólnoty. Konieczne jest konkretne działanie wobec prób wypłukania świata z wartości chrześcijańskich: miłości, troski, szacunku dla drugiego człowieka, życia w pokoju. Nowe ideologie uderzają już nawet w samą naturę człowieka. Zakon sprzeciwia się takim atakom. Podejmuje także liczne dzieła miłosierdzia oraz promocję życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

    Kto może należeć do zakonu? Czy jest to organizacja elitarna?

    Zakon nie jest miejscem dla wybranych. Czasem pojawia się mit, że to wspólnota ludzi bardzo majętnych. Owszem, zdarzają się i tacy, ale chodzi o to, by zwykłymi środkami robić w swoim środowisku rzeczy proste, przynoszące konkretne rezultaty. Siła rycerzy polega na ich relacji z Panem Bogiem, a realizuje się w jedności.

    Czy w dzisiejszych czasach łatwo jest „ściągnąć” mężczyzn do Kościoła?

    Mężczyźni od najmłodszych lat potrzebują przynależności do grupy. Pewien sposób wyróżnienia się na pewno ich buduje i motywuje do działania. Jeżeli jeszcze przy tym stwarza możliwość pomocy drugiemu i dokonywania dobrych rzeczy, wówczas staje się motorem rozwoju człowieka. Wspólnota jest odpowiedzią na najbardziej naturalne potrzeby męskiego serca. Zapewnia także duchowy wzrost i dojrzałość. Aby mężczyźni mogli odnaleźć się w Kościele, potrzeba pokazania im zadań i konkretnych celów. Co nie wyklucza oczywiście tego, że mężczyzna powołany jest także do modlitwy.

    Jakie działania na terenie archidiecezji podejmują Rycerze Kolumba?

    To przede wszystkim różnorodne dzieła charytatywne. Ostatnio uczestniczyli np. w przekazaniu do przychodni i szpitali Wybrzeża dużej partii sprzętu medycznego z Kanady. Rozprowadzali też rogale marcińskie. Niby prozaiczna sprawa, ale z takich składa się życie. Wielkie i małe akcje pozwalają uzyskać środki na podejmowaną działalność charytatywną. Swoją opieką obejmują także jedną ze szkół. Kupują buty jej ubogim uczniom. Nie unikają także służby wspólnocie Kościoła. Jako porządkowi brali m.in. udział w ŚDM. Ostatnio bardzo zaangażowali się także w akcję pomocy hospicjom w Wilnie i Lwowie.

    W jaki sposób można zostać Rycerzem Kolumba?

    Mężczyzna, który chce zostać rycerzem, musi być oczywiście praktykującym katolikiem. Z zakonem najprościej skontaktować się przez stronę internetową. Wysiłek organizacyjny zakonu opiera się na świeckich. Kapłan ma im towarzyszyć duchowo, a z czasem także wyznaczać konkretne zadania. To mocne środowisko, którego uczestnicy mogą w sposób mądry dać innym coś z siebie. Co najważniejsze, mogą także sami wiele zyskać w wymiarze duchowym. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół