• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Prorok i wychowawca

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 22/2017

    dodane 01.06.2017 00:00

    Był niepokornym nonkonformistą i buntownikiem posłusznym Panu Bogu. Człowiekiem, którego nie złamali ani naziści, ani komuniści.

    Brał udział w kampanii wrześniowej. Działał w antyhitlerowskim podziemiu. Po piętach deptało mu gestapo. Ostatecznie został aresztowany, a następnie wywieziony do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Otrzymał numer 1201. Skazano go na karę śmierci przez ścięcie. Oczekując na wyrok, nawrócił się. Postanowił oddać życia na służbę Chrystusowi. Święcenia przyjął w 1950 r. W okresie Polski Ludowej założył Krucjatę Wyzwolenia Człowieka oraz Ruch Światło–Życie. Działania księdza, który namawiał ludzi do abstynencji od alkoholu i proponował alternatywę dla materialistycznej i ateistycznej ideologii marksistowskiej, wywołały popłoch w szeregach partyjnych dygnitarzy. Żeby uniemożliwić dalsze działanie „księdza szaleńca”, jak o nim mówiono, wydano decyzję o aresztowaniu. Ks. Franciszek trafił do tego samego więzienia, w którym czekał na wyrok śmierci zasądzony mu przez Niemców. W późniejszych latach był inwigilowany i szykanowany przez służby specjalne PRL. 27 maja w gdyńskim Zespole Szkół Katolickich im. św. Jana Pawła II odbyła się konferencja #podziwiamBlachnickiego − punkt kulminacyjny diecezjalnych obchodów 30. rocznicy śmierci ks. Franciszka Blachnickiego.

    Człowiek wyzwolony

    Wśród prelegentów nie zabrakło uczniów i kontynuatorów myśli ks. Blachnickiego. W Gdyni pojawili się m.in. bp Edward Zielski, ordynariusz diecezji Săo Raimundo Nonato w Brazylii, biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej Adam Wodarczyk, były moderator generalny Ruchu Światło–Życie, a także postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Blachnickiego oraz duchowni i świeccy, którzy w latach 70. sprowadzili oazy na Pomorze. Archidiecezję gdańską reprezentował m.in. bp Zbigniew Zieliński. Konferencję rozpoczął wykład bp. Adama Wodarczyka, który mówił o prorockiej umiejętność odczytywania znaków czasu ks. Blachnickiego. – Czytając słowa i analizy ks. Franciszka, napisane niemal pół wieku temu, nie mam żadnych wątpliwości, że odnoszą się one do współczesności i są skierowane do nas – ludzi żyjących w 2017 r. – mówił. – Często spotykam się z tezą, że ks. Franciszek tworzył oazowy system wartości w konfrontacji z cywilizacją komunizmu. Ja odpowiadam wówczas: też. Jednak jego nauczanie wykraczało dalej. Ks. Blachnicki także w cywilizacji zachodniej bardzo szybko dostrzegł poważne zagrożenia. W 1984 r. napisał tekst „Człowiek wyzwolony na Wschodzie i Zachodzie”. Podkreślał w nim, że w obu systemach – sowieckim – komunistycznym i zachodnim – konsumpcyjnym – chodzi o zniszczenie człowieka przez fałszywą antropologię i błędną definicję wolności − podkreślił bp Wodarczyk. − Cywilizacja konsumpcyjna odwołuje się do wolności człowieka, jednak nie w ujęciu biblijnym. Opiera się raczej na samowoli i postprawdzie. Ks. Franciszek widział to już 45 lat temu. Nawoływał więc do budowy systemu nowej kultury, który przeciwstawi się konsumpcyjnej rzeczywistości. W 1982 r., w trakcie stanu wojennego, kiedy wydawało się, że komunizm będzie trwał wiecznie, przewidywał, iż kres sowieckiego systemu nadejdzie w perspektywie kilku lat. Nie pomylił się. W swoim prorockim postrzeganiu świata miał świadomość, że Polacy prędzej czy później będą musieli zmierzyć się z zagrożeniami płynącymi z zachodniej cywilizacji i stoczyć walkę o człowieka.

    Oazy na Pomorzu

    Prelegenci i goście wspominali również początki Ruchu Światło–Życie na Pomorzu. – Wszystko zaczęło się od Jadwigi i Stanisława Ludwigów. W 1978 r. żona namówiła swojego męża, by razem wybrali się na rekolekcje do Krościenka w Pieninach. Problem w tym, że Stasiu pozostawał pod silnym wpływem intelektualnym prof. Tadeusza Kotarbińskiego, prezentował postawę wolnomyślicielską i deklarował się jako niewierzący – opowiadali Rajmund i Teresa Żelewscy. – Zgodził się jednak, choć zaznaczył, że kiedy Jadwiga będzie „oddawała się praktykom religijnym”, on pójdzie na wyprawę w góry. Na miejscu okazało się, że w ośrodku zabrakło dla nich pokoju. Swój odstąpił małżeństwu ks. Blachnicki. Stasiu przegadał wtedy z ks. Franciszkiem całą noc. Po tej rozmowie nawrócił się, a w góry nie poszedł – mówili. Ludwigowie zaprzyjaźnili się z ks. Blachnickim i pod jego wpływem zaczęli rozwijać oazy oraz Krucjatę Wyzwolenia Człowieka na Wybrzeżu. Współtworzącymi Ruch w tamtym czasie byli też kapłani, m.in. ks. Antoni Dunajski, ks. Edward Zielski, ks. Andrzej Regent, ks. Piotr Topolewski oraz salezjanie i pallotyni z Gdańska. Teresa Adrianowska wspominała wizytę ks. Blachnickiego na Wybrzeżu w grudniu 1980 r. – Pierwszy raz spotkaliśmy się na rekolekcjach ewangelizacyjnych w kościele św. Elżbiety w Gdańsku. Później były kolejne w Orłowie i ostatnie u ojców redemptorystów. Pamiętam, że ks. Franciszek mówił bardzo ostro i dosadnie – o wolności, odwadze, walce o ideały. Swoje słowa kierował do pracowników pomorskich zakładów pracy, m.in. stoczni. Baliśmy się, że po wyjściu z kościoła on i my będziemy mieli nieprzyjemności ze strony SB. Ogłoszenie stanu wojennego w Polsce zastało ks. Franciszka w Rzymie. Nie mógł wrócić do ojczyzny, gdyż był poszukiwany listem gończym. Zamieszkał w ośrodku polskim w zachodnioniemieckim Carlsbergu. Zmarł nagle 27 lutego 1987 r. Osiem lat później rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół