• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Szewc to był zawód męski

    Dariusz Olejniczak

    |

    Gość Gdański 17/2013

    dodane 25.04.2013 00:00

    Dziedziczyło się go z ojca na syna. A dziś już mało kto robi buty na zamówienie. Nawet do naprawy nikt znoszonego obuwia nie oddaje.

    Żeby ci, którzy nigdy nie widzieli szewca i nie wiedzą, do czego służy kołowrotek albo krosno, zobaczyli, jak się dawniej ubrania robiło, w gdyńskim Domku Abrahama otworzono ekspozycję poświęconą ginącym profesjom. Zgromadzono na niej kilkadziesiąt eksponatów z przełomu XIX i XX wieku. Wszystkie związane z dawnymi sposobami na produkcję ubrań oraz materiałów. Zobaczyć tam możemy m. in. krosna, warsztaty tkackie, przybory szewskie i krawieckie oraz kopyto szewskie. Do tego kolekcja starych dokumentów cechowych i fotografii warsztatów mistrzów krawieckich i szewskich. – Chodzi nam przede wszystkim o najmłodsze pokolenie, które przyzwyczajone jest do tego, że ubrania i buty kupuje się w sklepach – wyjaśnia pomysłodawca wystawy Jacek Ostapkowicz z Muzeum Miasta Gdyni.

    – Dzieci i młodzież szkolna odwiedzają naszą wystawę i uczestniczą w organizowanych tam zajęciach. Są to przede wszystkim kursy podstawowych umiejętności tkackich. Młodzież ma szansę zobaczyć warsztat tkacki, samodzielnie próbuje coś utkać ręcznie, a przy okazji uczy się historii i poznaje dziedzictwo kulturowe. Pracownicy Muzeum zgromadzili eksponaty, sprowadzając je nie tylko z placówek muzealnych Gdańska czy Gdyni. Na wystawie są też eksponaty z południa Polski, ze Śląska. – Trochę czasu nam to zajęło, ale udało się zebrać całkiem godną kolekcję – mówi z zadowoleniem Jacek Ostapkowicz. – Takie zawody jak szewc, trepiarz (robiący podeszwy do chodaków) czy tkaczka dziś są niemal zapomniane. Ale na przykład krawcy wracają do łask. Wprawdzie z wynalezieniem maszyn do szycia ta profesja stała się mniej potrzebna, ale i dziś są krawcy cieszący się dużym uznaniem. Natomiast czy ktoś pamięta o takich zawodach jak powroźnik albo osoba zakładająca nici na warsztat tkacki? Kiedyś w całej wsi był jeden taki człowiek i chodził od domu do domu wykonując swoje usługi. Dziś to pieśń przeszłości. Czy ktoś pamięta tkaczki produkujące tkaninę zwaną szmaciakiem? To tkanie z resztek, z odpadów krawieckich i tkackich. Robiono z tego tani i popularny materiał, powszechnie używany przez mniej zamożnych chłopów. Ekspozycja w Domku Abrahama to wycieczka w przeszłość, lekcja historii i tradycji oraz warsztaty etnograficzne nie tylko dla najmłodszych. Wystawę odwiedzają także ludzie starsi, bywa że zupełnie wiekowi. Przychodzą, żeby przypomnieć sobie, jak to dawniej szyto ubrania, tkało się lniane sukno. Starsi zwiedzający bez trudu rozpoznają eksponaty, wiedzą, który do czego służył. Okazuje się więc, że taka ekspozycja ma wartość nie tylko edukacyjną, ale i sentymentalną.

    Domek Abrahama

    Gdynia, ul. Starowiejska 30 Wystawa „Ginące zawody”, czynna od wtorku do soboty, od 10.00 do 16.00 W piątki zwiedzanie bezpłatne

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół