• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Co dalej z zabytkowym browarem?

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 32/2014

    dodane 07.08.2014 00:00

    W miejscu dawnego zakładu piwowarskiego powstają galeria handlowa i ekskluzywne osiedle. A pracujący na miejscu archeolodzy wciąż odkrywają ślady dawnej działalności. Jaki los je czeka?

    Przed wojną browar słynął z piwa jopejskiego, a w czasach PRL-u i III RP jego dumą były piwa „Gdańskie” i „Hevelius”. Rocznie we wrzeszczańskim browarze warzono nawet kilkaset tysięcy hektolitrów „złotego trunku”. W latach 70. fabryka stała się również znaną na całą Polskę wytwórnią popularnej pepsi-coli.

    – Był to największy zakład produkcyjny w dzielnicy, obecny w jej zmieniającym się krajobrazie od XVI do praktycznie końca XX w. – podkreśla Jarosław Wasielewski, badacz dziejów Wrzeszcza, autor historycznego bloga ZWrzeszcza.pl. Browar, będący jedną z ikon dzielnicy, stał się nawet inspiracją dla noblisty Güntera Grassa, który uwiecznił go w swojej powieści „Psie lata”. Stopniowy upadek fabryki nastąpił po 1989 r. wraz ze zmianami polityczno-gospodarczymi. 12 lat później zakład został zamknięty, a wchodzące w jego skład zabytkowe budynki zaczęły popadać w ruinę...

    Trzy galerie to za dużo...

    Po kilku latach od zamknięcia browaru nowym właścicielem terenu zostało Przedsiębiorstwo Budowlane Górski. Obecnie powstaje tu osiedle mieszkaniowe „Browar Gdański” oraz centrum handlowe „Metropolia”. Kontrowersje wzbudza szczególnie druga inwestycja. – Pierwotnie teren ten miał pełnić funkcje rekreacyjne. Przygotowano nawet projekt budowlano-wykonawczy, który uwzględniał w tym miejscu zieleń miejską. Zamiast tego dostaniemy kolejną galerię – mówi Piotr Dwojacki, wiceprzewodniczący Rady Dzielnicy w Dolnym Wrzeszczu. – W najbliższej okolicy działają już dwa duże centra handlowe, z czego jedno zostanie dodatkowo powiększone. Rozwój miasta nie powinien polegać na stawianiu kolejnych galerii co 500 metrów – twierdzi J. Wasielewski. Powstanie „Metropolii”, zdaniem P. Dwojackiego, spowoduje negatywne skutki komunikacyjne. – Trzeba pamiętać, że Wrzeszcz jest jedną z najgęściej zaludnionych części miasta. Ulice są wąskie, budowane jeszcze w XIX w. i na początku XX. Część tych dróg zostanie poszerzonych, co oznacza, że samochody będą przejeżdżały tuż pod oknami mieszkańców. Nastąpi wyraźne pogorszenie warunków życia – uważa. Według Magdaleny Kosmus, reprezentującej Przedsiębiorstwo Budowlane Górski, deweloper uwzględnia potrzeby mieszkańców. – Niewiele osób jest świadomych, że w podziemiach galerii znajduje się ogromny zbiornik wodny, który w razie intensywnych opadów deszczu, będzie chronił mieszkańców Dolnego Wrzeszcza przed zalaniem. Dodatkowo, zdaniem M. Kosmus, do nowego centrum handlowego będzie można dojechać bezpośrednio Szybką Koleją Miejską i Pomorską Koleją Metropolitalną „niemal wprost pod drzwi galerii, bez uciążliwego przemieszczania się i stania w korkach”.

    Browar pełen tajemnic

    Na terenie inwestycji trwają prace archeologiczne. Niedawno naukowcy odkryli XVIII-wieczny kanał Strzyży, który kiedyś kaskadowo biegł przez park Kuźniczki i wraz z urokliwymi stawami dookoła był jego ozdobą. Przy okazji w dawnym korycie archeolodzy natknęli się na kilka zabytkowych przedmiotów: mosiężną obrączkę, rogową okładzinę do noża lub widelca, nożyczki do obcinania knotów, fragmenty ceramiki i szkła okiennego oraz narzędzia. Na terenie browaru znaleziono również relikty dawnej XIX-wiecznej kuźni i odkopano liczące ponad 100 lat piwnice słodowe. – To jeden z najstarszych obiektów na tym terenie – wyjaśnia archeolog Joanna Jarzęcka-Stąporek, której firma prowadzi badania w miejscu budowy. W piwnicach wytwarzano słód z jęczmienia. – Ziarno moczono w kadziach, by pobudzić proces kiełkowania. Później odrywano kiełki od ziaren za pomocą specjalnej łopaty, a na koniec słód poddawano suszeniu i prażono – tłumaczy. Można przypuszczać, że to właśnie w tym miejscu rozpoczynał się proces produkowania słynnych marek z gdańskiego browaru, powstających przed II wojną światową. Archeolodzy podczas badań znaleźli też kilkanaście unikatowych butelek po piwie oraz kilkaset oryginalnych porcelanowych kapsli.

    Zabytki pod ochroną?

    Cześć budynków takich jak willa dyrektora, piwnice słodowe, stajnia, szalet zostały wpisane w rejestr zabytków. – Inwestor, pod ścisłym nadzorem konserwatora, zobowiązał się do odrestaurowania budynków na terenie browaru. Zostaną one wkomponowane w nowoczesne zespoły apartamentowe – informuje M. Kosmus. – Z kolei znaleziska archeologiczne, takie jak butelki czy ceramika, po konserwacji i opracowaniu trafią do Muzeum w Kartuzach, a porcelanki, czyli zatyczki butelek być może zostaną wykorzystane przy aranżacji zrewitalizowanych budynków – uzupełnia J. Jarzęcka-Stąporek. O przyszły kształt browaru pasjonaci lokalnej historii są raczej spokojni. Niepokoi ich jednak brak jakiegokolwiek nadzoru nad placami budowy wokół dawnego zakładu. – Kilka miesięcy temu dokopano się do piwnic i fundamentów pierwszego wrzeszczańskiego dworca z 1870 r. i, o ile mi wiadomo, nie pokuszono się nawet o inwentaryzację – całość została zalana betonem i nigdy więcej jej nie zobaczymy – mówi J. Wasielewski. – Ostatnio zaczęto również rozbiórkę prawie stuletniej tzw. indiańskiej wioski. Tego też nikt nie nadzoruje. Pamiątki trafią na wysypisko lub złom, a najciekawsze z nich zapewne na internetowe portale aukcyjne. Nie tak to powinno wyglądać – uważa. Jak się dowiedzieliśmy, nie zostanie także odtworzony dawny kanał Strzyży z kaskadami i stawami dookoła. Cieszy natomiast inna wiadomość. Deweloper zapowiada wznowienie produkcji piwa dla przyszłego minibrowaru.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół