• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Ludzie ważniejsi od pieniędzy

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 41/2015

    dodane 08.10.2015 00:00

    Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. W archidiecezji wspiera prawie 100 uczniów i studentów. Podstawowe kryteria otrzymania stypendium to wysoka średnia ocen, pochodzenie z małej miejscowości do 20 tys. mieszkańców oraz trudna sytuacja finansowa.

    Idea pomocy zdolnej młodzieży narodziła się po pielgrzymce Jana Pawła II do Polski w 1999 roku. – To dosyć ciekawa historia. Po wizycie papieża okazało się, że nie wykorzystano wszystkich pieniędzy. Konferencja Episkopatu Polski zaczęła zastanawiać się, co z nimi zrobić. Jak je zagospodarować i spożytkować, żeby było to po myśli papieża – mówi ks. Rober Jahns, koordynator „Dzieła Nowego Tysiąclecia” w archidiecezji gdańskiej.

    Utalentowani i aktywni

    Bardzo szybko do życia została powołana fundacja, jako organizacja, której działalność ma upamiętniać pontyfikat Jana Pawła II przez promowanie nauczania papieża i wspieranie określonych przedsięwzięć społecznych, głównie w dziedzinie edukacji i kultury. – Jan Paweł II mocno akcentował obecność młodych w Kościele, nazywał ich „wiosną Kościoła”. Stąd pomysł, żeby to właśnie na ich rozwój i kształcenie przeznaczyć pozostałe po pielgrzymce pieniądze. Skupiono się zwłaszcza na tych najzdolniejszych, którzy – ze względu na trudną sytuację materialną – nie mogliby rozwijać talentów i pasji – wyjaśnia ks. Robert.

    – Oferta stypendialna skierowana jest do uczniów i studentów mających bardzo dobre wyniki w nauce. Wysoka średnia to podstawa – mówi kapłan. Jednak to niejedyny warunek otrzymania stypendium. – Kolejną bardzo istotną kwestią jest dochód rodziny, bo właśnie kwestia finansowa jest najczęstszą przeszkodą w realizowaniu pasji – dodaje koordynator. Stąd wśród dokumentów, które należy wypełnić, aby otrzymać stypendium, znajdują się te mówiące o sytuacji materialnej. „Dzieło Nowego Tysiąclecia” to także wyrównywanie szans dla młodzieży mieszkającej w małych miastach i wsiach – do 20 tys. mieszkańców.

    – To kryterium daje szanse młodym, którzy, żeby realizować swoje talenty językowe czy muzyczne, muszą jeździć do większych miejscowości. Bo niejednokrotnie oferta edukacyjna w miejscu ich zamieszkania jest okrojona w porównaniu z dużym miastem, gdzie na każdym rogu reklamują się m.in. szkoły językowe – dodaje ks. Robert. – A młodzi pasji i talentów mają co niemiara. Emanuela Kuptz stypendystką jest od dawna. O fundacji dowiedziała się od koleżanki na rekolekcjach. – Ona złożyła już dokumenty, więc i ja postanowiłam, że spróbuję. To było w gimnazjum – wspomina dziewczyna.

    Od tamtego momentu z pomocy stypendialnej korzysta nieprzerwanie. Obecnie studiuje informatykę i ekonometrię na Uniwersytecie Gdańskim. – Przyznam, że gdyby nie stypendium, z pewnością nie mogłabym studiować dziennie i nie mogłabym sobie pozwolić na dokształcanie się, bo priorytetem byłaby praca i zarabianie na studia zaoczne – mówi.

    Stypendialne pieniądze przeznacza na książki związane z kierunkiem studiów, a także płatne warsztaty i zajęcia pozwalające zdobyć dodatkową wiedzę. „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, zapewniając finansowe wsparcie, stawia młodym jeden warunek – muszą być zaangażowani w życie wspólnoty Kościoła. – Mogą realizować to założenie w różny sposób, np. poprzez prywatne działanie na rzecz osób starszych czy potrzebujących albo angażując się w parafialnych zespołach Caritas. Najważniejsze jest, aby to, co robią, było usystematyzowane, a nie tylko od czasu do czasu – wyjaśnia koordynator. Zaangażowanie w życie Kościoła to dla Emanueli żaden problem. – Teraz, kiedy jestem na studiach, jest nawet łatwiej, niż kiedy byłam w gimnazjum czy liceum, bo w Trójmieście jest wiele możliwości pomocy, w które można się zaangażować – mówi studentka.

    Pomoc od serca

    Stypendyści cały czas muszą wykazywać się dobrymi wynikami w nauce. – Nie wolno się rozleniwiać, chociaż idea jest taka, i to jest praktykowane, aby obecni stypendyści byli objęci pomocą aż do zakończenia nauki. Nie należny zapominać, że każdego roku trzeba złożyć komplet dokumentów potwierdzających wyniki w nauce i dochód – tłumaczy koordynator. Średnia ocen – w zależności, czy jest to gimnazjum, szkoła ponadgimnazjalna czy studia – zawsze musi być powyżej 4. – Akurat dla studentów jest to 4,0, ale nie uważam, żeby było to nieosiągalne. Poza tym wychodzę z założenia, że nawet gdybym nie była stypendystką, to taki właśnie poziom bym trzymała, bo nauka nigdy nie sprawiała mi problemów – wyjaśnia Katarzyna Charycka, szefowa trójmiejskiej wspólnoty stypendystów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

    Dziewczynę bardziej niż średnia do kontynuowania stypendium motywuje możliwość pracy nad sobą. – Bo wcześniej nie byłam na stałe zaangażowana w wolontariat, a odkąd mam stypendium, czuję potrzebę dzielenia się z innymi swoim czasem – mówi. W gimnazjum pomagała osobom przewlekle chorym. – Sprzątałam, robiłam zakupy, czasami coś ugotowałam – wylicza Kasia. Przyznaje, że udawało jej się połączyć naukę, wolontariat i obowiązki domowe dzięki rodzicom. – To oni nauczyli mnie, jak organizować czas, żeby się ze wszystkim wyrobić, oraz zasady, że jak już się do czegoś zobowiążesz, to musisz to zrealizować.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół