• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Lek na życiowe traumy

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 50/2015

    dodane 10.12.2015 00:00

    Cechują ich wytrwałość, ogromna pasja i niewątpliwa miłość do muzyki. Umiejętność czytania nut schodzi na drugi plan.

    Chór Towarzystwa Śpiewaczego im. Karola Szymanowskiego działa od 70 lat, a wciąż tworzą go amatorzy.

    Gdańsk, 1945 rok

    Zrujnowane miasto powoli dźwiga się z wojennej tragedii, chociaż odbudowa zajmie jeszcze wiele lat. Ludzie szukają sposobu, aby otrząsnąć się z traumy i zapomnieć o wojennych przeżyciach. Część z nich wybiera muzykę. Stąd we wrześniu 1945 r. grupka młodych zapaleńców gromadzi się przy kościele ojców jezuitów w Gdańsku-Wrzeszczu. Powstaje chór św. Andrzeja Boboli, którego inicjatorem jest ks. Jan Kurdziela. Od tego momentu historia zespołu trwa nieprzerwanie, chociaż zmieniają się członkowie, miejsca prób oraz nazwa.

    W 1950 r., z przyczyn politycznych, chór przemianowany zostaje na Chór Towarzystwa Śpiewaczego im. Karola Szymanowskiego. Kilka lat później zmienia również siedzibę – przenosi się do kościoła garnizonowego, by od 1985 r. rozpocząć działalność przy kolegiacie Najświętszego Serca Jezusowego. Chóralne kalendarium wypełnione jest po brzegi datami, bo koncertowe życie „Szymanowskiego” jest bardzo bogate. Śpiewacy regularnie udzielają się w czasie Mszy św., biorą udział w imprezach organizowanych przez Polski Związek Chórów i Orkiestr, występują w całej w Polsce, a także za granicą. Wraz ze wszystkimi chórami archidiecezji gdańskiej uczestniczyli w spotkaniach z Janem Pawłem II na Zaspie w 1987 r. i na sopockim Hipodromie w 1999 r. Członkowie zespołu pomagają również potrzebującym, przygotowując m.in. paczki świąteczne, a każdą próbę zaczynają modlitwą. Przez 70 lat działalności współpracowali z niezliczoną grupą artystów, kompozytorów i muzyków. W tym czasie z chórem związanych było ponad 500 śpiewaków amatorów. Obecnie jest ich ponad 50 i nadal, mimo lat, nie tracą radości, wigoru ani miłości do muzyki.

    Pod batutą...

    Do szybkiego rozwoju chóru w początkach jego działalności przyczynił się Leon Snarski, który prowadził go od 1947 r. Pierwsze lata pracy poświęcił na rozwój techniki wokalnej, pracę nad emisją i współbrzmieniem głosów. Rozpoczął tworzenie i opracowywanie repertuaru, a kiedy w 1966 r. zrezygnował ze swojej funkcji, pałeczkę przejęła ambitna i zdolna absolwentka dyrygentury Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Gdańsku Józefa Siudaczyńska-Babicz, która stawia chórzystom bardzo ambitne cele. – W repertuarze mamy m.in. operę Verdiego „Nabucco” czy „Glorię” Vivaldiego – mówi dyrygentka. Nie boi się podnoszenia poprzeczki, mimo że w chóralnych zastępach śpiewają amatorzy nieznający nut. – To naprawdę nie stanowi problemu, jeżeli człowiekowi chce się uczyć. Bo melodia i słowa są do zapamiętania. To pasja powoduje, że brzmimy na tyle dobrze, by występować przed szerszą publicznością i zdobywać nagrody. Jesteśmy wspierającą się wzajemnie chóralną rodziną – podkreśla pani Józefa. O tym, że do „Szymanowskiego” można się dostać bez wstępnych przesłuchań oraz znajomości czytania nut, przekonała się 15 lat temu Grażyna Niemyjska. – Jestem parafianką i wielokrotnie, słuchając chóru w czasie Mszy św., miałam wrażenie, że to takie anielskie śpiewy, zupełnie nieosiągalne dla mnie – wspomina. Pasja jednak wzięła górę i pani Grażyna zdecydowała się spróbować swoich sił. – Spotkałam się z bardzo ciepłym i serdecznym przyjęciem. Z czasem osobiście przekonałam się, że chór to wspólnota osób żyjących blisko Boga i ludzi. Są różnie doświadczeni przez los, ale nie tracą pogody ducha i entuzjazmu. Ćwiczą wytrwale, by w czasie koncertów dać z siebie wszystko. Będąc częścią tego wszystkiego, żałuję, że obecnie muzyka chóralna nie jest bardziej popularna – dodaje.

    Z chóralnych kronik

    Chór Towarzystwa Śpiewaczego im. Karola Szymanowskiego był świadkiem zmieniającej się historii. – Jako działacz kolejowej „Solidarności”, w grudniu 1981 r. zostałem aresztowany. Byłem internowany w Strzebielinku, m.in. z prezydentem Lechem Kaczyńskim – mówi Eugeniusz Łoziński. Chór był wówczas po raz kolejny sposobem na poradzenie sobie z trudną rzeczywistością. – Nigdy nie przestałem śpiewać, a robię to już prawie od 50 lat – dodaje E. Łoziński. Chór to dla niego dosłownie całe życie. – Zacząłem śpiewać w wieku 16 lat. Tu również poznałem moją żonę Halinę oraz wielu przyjaciół – wyjaśnia. Jadwiga Kalwasińska przyznaje nieśmiało, że w chórach śpiewa od ponad 60 lat. – Kiedy przyszłam do „Szymanowskiego”, traktowali mnie jak nowicjuszkę, a ja już miałam 30-letni staż – śmieje się. Mimo wieku nie ma zamiaru rezygnować ze śpiewu, który towarzyszył jej od dzieciństwa.– Zawsze gdzieś się udzielałam i nadal będę, dopóki nogi ostatecznie nie odmówią mi posłuszeństwa. Dobrze, że w czasie koncertu mam obok siebie koleżanki, które zawsze mnie podtrzymają – mówi pani Jadzia. Bo atmosferę życzliwości wyczuwa się tutaj na każdym kroku. – Tego nie da się opisać. Mój mąż choruje, a kiedy przychodzę na próby, na chwilę o tym zapominam, dzięki temu się wyciszam i dostaję zastrzyk energii do mierzenia się z rzeczywistością – mówi Maria Wakuluk, chórzystka od roku, właścicielka sopranu koloraturowego. Irena Banaszek, Kresowianka, do Gdańska przyjechała na studia. – Jestem zawodową skrzypaczka z 30-letnim stażem w Operze Bałtyckiej. Chóralne drzwi otworzyły się przede mną, kiedy poszłam na emeryturę, bo nie wyobrażam sobie życia bez muzyki – mówi pani Irena. Jako muzyk szybciej odnalazła się w chóralnym repertuarze. – Chórzyści amatorzy mają lepszą pamięć, a ja zawsze muszę zerkać w nuty – śmieje się. W chórze miejsce znajdzie się dla każdego, niezależnie od wieku. – Moja mama jest chórzystką od 6 lat, tym sposobem i ja się tu znalazłam – mówi Marta Stanke, studentka. Dziewczyna przyznaje, że nie zawsze jest łatwo znaleźć czas na próby. – Staram się, jak mogę, bo kocham muzykę, a to jest najlepsze miejsce, by nią żyć.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół