• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Krzyż bez pęknięć

    Justyna Liptak


    |

    Gość Gdański 03/2016

    dodane 14.01.2016 00:00

    Ekumenizm. – Wszyscy pochodzimy od jednego Boga, a Tydzień Ekumeniczny to doskonała okazja, aby nam o tym przypomnieć – mówi ks. Dariusz Ławik, referent ds. ekumenizmu archidiecezji gdańskiej.


    Jak co roku, 18 stycznia rozpoczyna się Tydzień Modlitwy o Jedność Chrześcijan. Czas ten obfituje w nabożeństwa i modlitwy chrześcijan z różnych Kościołów. Także i tym razem w Gdańsku nie zabraknie okazji, aby kolejne dni spędzić we wzmożonej świadomości, czym jest ekumenizm i dlaczego w ogóle powinniśmy dążyć do jedności.


    Znak krzyża


    – Pamiętam, że gdy byłam młodą dziewczyną, babcia zabrała mnie do rodziny. Wujkowie mieszkali w Londynie. Dla kogoś, kto jedynie oglądał własne podwórko, to była podróż życia. Moja babcia zawsze była osobą głęboko wierzącą – chodziła do kościoła, czytała Pismo Święte i wydawało mi się, że wszystko o Bogu już wie – wspomina pani Anita.

    
Podczas wyjazdu przekonała się, że ta wiedza odnosi się tylko do jednego wyznania – rzymskokatolickiego. – Spacerowałyśmy z ciocią po jednej z londyńskich ulic i zaintrygował nas pewien budynek. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak „nasz” kościół. Zdecydowałyśmy, że wejdziemy do środka. Ciocia natychmiast przyklękła i przeżegnała się. Wtedy moja babcia, ta najbardziej wierząca i – wydawać by się mogło – tolerancyjna oraz z największą teologiczną wiedzą, powiedziała, że lepiej, jeśli potraktujemy to miejsce jak muzeum, które można zwiedzać, niż miejsce kultu, bo przecież nie jest to kościół rzymskokatolicki – mówi.

    
Kobiecie, dziś 31-letniej, to wydarzenie utkwiło w pamięci na bardzo długo. – Rozumiem, że babcia nie chciała popełnić faux pas związanego z wiarą, ale to, co mnie przeraziło, to fakt, którego ona jakby nie zauważała: że nie tylko my, osoby wyznania rzymskokatolickiego, mamy prawo do Boga jedynego – opowiada pani Anita.
Nie od razu, ale po kilku latach od pamiętnej wycieczki zaczęła sięgać po książki związane właśnie z ekumenizmem. – Musiałam się dowiedzieć, czy jeśli wejdę do cerkwi, to zostanę wyrzucona, albo czy wolno mi uczynić znak krzyża w kościele ewangelicko-metodystycznym – wspomina kobieta.


    Chęć zdobycia wiedzy na temat różnych odłamów chrześcijaństwa zaowocowała ciekawą rozmową z babcią. – Po wielu latach przyznała, że nie poświęciła dostatecznie dużo czasu na poznanie naszych braci. Był to czas, kiedy do drzwi bardzo często pukali świadkowie Jehowy. Babcia przyjęła więc za pewnik (tak jak wielu moich znajomych), że nie ma innej religii, która nie byłaby sektą. Rozmawiałam z nią wtedy długo i rzeczowo przedstawiałam swoje argumenty, wyjaśniając, że Kościół katolicki doświadczył rozłamów, ale nadal pozostajemy chrześcijanami wierzącymi w jednego Boga i trzeba nauczyć się ze sobą rozmawiać, a nie automatycznie zamykać się na każdego spoza naszego Kościoła – mówi młoda kobieta.


    Pani Anicie udało się przekonać babcię, że warto zainteresować się sprawami ekumenicznymi. – Nie powiem, że nagle stała się drugim Janem Pawłem II, ale i tak przez lata poczyniła spore postępy, bo nawet poprosiła mnie, żebyśmy pojechały do różnych kościołów – dodaje.


    Pani Anita podkreśla, że świadomość wiary i religii to nasz obowiązek. – Nie możemy stać w opozycji, twierdząc, że inne nie jest nasze, a co za tym idzie – gorsze. To bzdura! Wiedza pozwoliła mi przestać się bać, a co najlepsze, często rozmawiając choćby z prawosławnymi, odnosiłam wrażenie, że oni wiedzą o moim wyznaniu więcej niż ja sama. To pokazuje, że my, katolicy, trochę się rozleniwiliśmy, bo nie dość, że o sobie wiemy mało, to jeszcze negujemy wszystko, czego nie znamy, zamiast poświęcić chwilę na zdobycie wiedzy – mówi poruszona 31-latka.


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół