• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Średniowiecze w centrum miasta

    Krzysztof Gilewicz

    |

    Gość Gdański 27/2014

    dodane 03.07.2014 00:00

    – Pracujemy blisko ludzi, cicho, bez rozgłosu – mówi ks. Janusz Łuczak, rektor świątyni.

    Historia tego szpitalnego kościoła sięga czasów średniowiecza. Początkowo powstał dom szpitalny, później kaplica. Najstarsze zapiski sięgają roku 1394. To czas panowania w Gdańsku zakonu krzyżackiego. Z rąk do rąk Dwór Ubogich istniał tu już w drugiej połowie XIV w. Pełnił rolę przytułku, sierocińca i szpitala. W 1394 r. wielki mistrz Konrad von Jungingen wydał dokument pozwalający na wybudowanie kaplicy i sprawowanie sakramentów świętych. – Dwór Ubogich przemianowany został na Szpital św. Elżbiety, bardzo cenionej przez Krzyżaków świętej – opowiada Aleksander Masłowski, pasjonat historii Gdańska. – Przed 1417 r. w jego pobliżu powstał niewielki, jednonawowy ceglany kościół, także pod wezwaniem tej świętej. Jego sylwetka do czasów obecnych nie zmieniła się (oprócz wieży i jej hełmu). W XVIII w. po kolejnej przebudowie szpital otrzymał obecny wygląd. W 1824 r. został zamieniony na miejski przytułek dla starców. Już w 1844 r. władze miasta sprzedały kościół wojsku.

    – Przeszedł pod zarząd garnizonu pruskiego – dodaje Aleksander Masłowski. W marcu 1945 r. wojska radzieckie wchodząc do Gdańska, zniszczyły kościół. Pozwolenie na jego odbudowę wydane zostało dopiero w październiku 1956 r. – Krąży anegdota, że do jego wydania przyczynił się były I sekretarz PZPR Władysław Gomułka – opowiada ks. Janusz Łuczak SAC, rektor kościoła św. Elżbiety. – Świątynia, szpital i tzw. Dom Partii sąsiadują ze sobą. Widok zrujnowanego budynku miał negatywny wpływ na jego wrażenia estetyczne – tłumaczy rektor. Kościół św. Elżbiety odbudowano jako jeden z pierwszych w Gdańsku. Pallotyni użytkują go od 21 grudnia 1946 r. Budynek dawnego szpitala pełni obecnie funkcję domu duszpasterskiego. Kościół nieparafialny Korzenie pallotynów sięgają Rzymu połowy XIX w. Nazwę przyjęli od swego założyciela, św. Wincentego Pallottiego. – Polscy pallotyni pojawili się w Gdańsku w roku 1945 – mówi ks. Janusz Łuczak SAC.

    Początkowo trafili do kościoła Chrystusa Króla, dopiero później do kościoła św. Elżbiety. Poświęcenia świątyni dokonał 6 lutego 1949 r. ks. Andrzej Wronka, ówczesny administrator apostolski diecezji gdańskiej. W niedługim czasie kościół doczekał się nowego wystroju. W prezbiterium poza ołtarzem swe miejsce znalazły relikwiarze św. Wincentego Pallottiego, św. Faustyny Kowalskiej oraz błogosławionego pallotyna ks. Józefa Stanka. Jeden z witraży przedstawia scenę z życia św. Elżbiety Węgierskiej. W średniowieczu rozpowszechniła się legenda o tym, jak mąż Elżbiety Ludwik IV, landgraf Turyngii, niechętny pomocy ubogim, przyłapał żonę na gorącym uczynku, gdy rozdawała biedakom chleb. Późniejsza święta zdołała uniknąć kary – chleb zamienił się w róże. Dziś pallotyni w Gdańsku duszpasterzują we Wrzeszczu w nowym kościele (lata 70. ub. wieku), w pobliżu Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego w Hospicjum im. ks. E. Dutkiewicza oraz w dawnym kompleksie kościoła i szpitala św. Elżbiety. – To niewielki kościół pamiętający czasy średniowiecza, usytuowany w samym centrum komunikacyjnym miasta – mówi rektor kościoła.

    – Z jednej strony ciągły zgiełk i hałas, z drugiej zaś powód, aby oczekujący na połączenie pasażerowie często zaglądali do niego. Nie jesteśmy kościołem parafialnym. Nie mamy przypisanych wiernych. Przychodzący do kościoła to ludzie, którym łatwiej do nas dotrzeć, a także tacy, którym odpowiada kameralna atmosfera nabożeństw. Bardzo ważne dla pallotynów jest duszpasterstwo chorych. – Jako kapelani posługujemy w głównych gdańskich szpitalach, w hospicjum. Istotne są też obowiązki związane z dyżurami księży w konfesjonale – dodaje ks. Janusz Łuczak SAC. Roboty pod nadzorem Dwa lata temu księża pallotyni otrzymali pozwolenie na remont kościoła i domu duszpasterskiego. Zdążyli w tym czasie z własnych środków przeprowadzić remont dachu świątyni. Projekt robót przewiduje też renowację fasad (uzupełnienie ubytków ceglanych, ujednolicenie ich struktury i wypełnień pomiędzy nimi), izolację pionową obu budowli oraz remont dachu domu. – Koszt całości szacujemy na 800 tys. zł, dlatego wykonujemy je etapami – informuje rektor kościoła. – Na remont dachu otrzymaliśmy dofinansowanie z Urzędu Miejskiego w Gdańsku w kwocie 340 tys. zł (75 procent kosztów, resztę sami uzupełniliśmy). Z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie udało nam się dotąd otrzymać pomocy materialnej. Roboty budowlane prowadzone są pod nadzorem konserwatora zabytków.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół