Nowy numer 16/2018 Archiwum

Marcin, chyba się pali!

Życie po ogniu. – Ludzie podziwiają nas, że jakoś się z tym wszystkim ogarnęliśmy. Ale ja nie wiem, czy tak jest. Trzeba żyć. Mamy troje dzieci. Nie możemy się załamać – mówi Sylwia Pohnke ze Stanisławowa, której rodzinę pożar pozbawił dachu nad głową.

Był mroźny ranek. Zbliżał się sylwester. Marcin, mąż Sylwii, właśnie przygotowywał się do wyjścia do pracy. – Obudziłam go wcześniej niż zwykle. Na dworze było –15 stopni C. Chciałam, żeby poszedł zobaczyć, czy auto odpali. Samochód ostatnio trochę nawalał – opowiada Sylwia. Jej przeczucie spełniło się. Silnik milczał. Wyszła przed dom. – Z komina szedł dziwny dym, jakiś ciężki. Po chwili mówię: Marcin, chyba się pali – relacjonuje. Mąż Sylwii poszedł sprawdzić, co dzieje się z drugiej strony domu. Drzwi na klatkę już nie otworzył. Zobaczył ogromne płomienie.

Minuty na ewakuację. Ludzie mówią…

Spalony dom był własnością trzech rodzin. W sumie jednak mieszkało w nim ich aż pięć. I jeden człowiek samotny. Aż 14 osób. Nikt z wioski nie chce się wypowiadać o przyczynach pożaru. Domysły. Półsłówka. Krążą opowiadane po cichu wersje zdarzeń. Podobno jeden z mieszkańców postanowił rozpalić nieużywany od kilkudziesięciu lat piec, podłączony do popękanego komina. Podobno już w nocy ktoś zwracał mu uwagę, że ściany są gorące.

– W internecie pojawiły się nieprzyjemne komentarze. Nie podoba mi się to. Nagonki na właściciela terenu są nie na miejscu – podkreśla Alicja Benedyk, sołtys Stanisławowa i radna gminy. – Stało się nieszczęście. W całym tym nieszczęściu szczęściem jednak okazało się to, że do pożaru doszło w dzień. Gdyby to stało się w nocy… oni by się tam spalili – mówi poruszona. – Że czad w nocy nas nie pozabijał, to jest chyba cud – stwierdza Sylwia. – Nawet jak ktoś zrobi błąd, trzeba być człowiekiem – dodaje. – W internecie ktoś napisał, że w tym domu mieszkała „patologia”. Jak można pisać takie rzeczy – oburza się. Ksiądz Wiesław Philipp, proboszcz parafii Trutowy, na której terenie znajduje się spalony budynek, przyznaje, że mieszkające w nim rodziny nie należą do zamożnych. Na Żuławach zresztą to prawie norma. Ale ubóstwo to przecież nie patologia.

Człowiek na drabinie

10 dni po pożarze na posesji wciąż można spotkać ludzi, którzy próbują znaleźć w zgliszczach jakieś resztki majątku. Pracuje tu także elektryk, przysłany przez gminę. Podłącza napięcie do kontenera, w którym będzie mieszkać Marian Lis, właściciel posesji. Właśnie wrócił z Gdańska, gdzie przez ostatnie dni mieszkał u syna. On sam z pożaru pamięta niewiele. – Spałem. Obudziłem się o godz. 8, to z domu uciekałem już przez płomienie. Jak wyskoczyłem na dwór, to wszystko było już w płomieniach. Makabra. Strasznie to wyglądało. Przydzielili mu barakowóz, bo nie ma innego lokum. Jakoś muszę się przemęczyć – mówi. Mieszkalny kontener zapewniła mu gmina. – Muszę załatwić mu podłączenie wody i zorganizować toi-toia. Dostanie także pomoc z GOPS-u – dodaje pani sołtys. Część rodzin tymczasowo zakwaterowano w lokalach zastępczych. Jedna mieszka w stanisławowskiej świetlicy, inna otrzymała do dyspozycji mieszkanie socjalne w ośrodku zdrowia. Pozostali zamieszkali u rodzin.

Potrzebne… wszystko

Rodzinie Sylwii i Marcina udało się przynajmniej ocalić trochę sprzętów. – Pralka, lodówka, kuchenka, trochę ciuchów… – wylicza Sylwia. Pozostałe rzeczy podczas gaszenia pożaru zalała woda. Mieszkańcy piętra mają jednak dużo gorzej. Uciekli tak, jak stali. Spaliło się im wszystko. Także skromne prezenty, które kilka dni wcześniej z wypiekami na twarzy dzieci znajdowały pod choinką. Nie mieli niczego. Ubrań, środków czystości, dachu nad głową… Pomoc była potrzebna od razu. 30 grudnia urzędy jednak były zamknięte. W akcję natychmiast włączyła się więc pani sołtys. Była na miejscu chwilę po przybyciu policji. Niedługo później pojawili się wójt i przedstawiciele gminy. Alicja Benedyk organizowała koce, żywność, koordynowała całość działań. W domu pani sołtys pojawiały się paczki, koce, pościel. Tak mówią mieszkańcy. Ona sama skromnie stwierdza, że nic wielkiego nie zrobiła. – Dobrze, jak można komuś pomóc – stwierdza.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma