• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Żebym nie spaprał

    dodane 12.03.2015 00:00

    O śpiewaniu przed otwartym tabernakulum, smaku wina i Bożym szaleństwie z aktorem i liderem zespołu Kanaan Jakubem Kornackim rozmawia Katarzyna Banc.

    Katarzyna Banc: Jeździ Pan po Trójmieście i okolicach z cyklem koncertów wielkopostnych „Golgota – ostateczne zwycięstwo”. Czym one właściwie są?

    Jakub Kornacki: Do końca sam nie wiedziałem, jak ma to wyglądać – czy to ma być bardziej spektakl, koncert czy rekolekcje. Więcej śpiewania czy mówienia, treści czy muzyki. Na sam pomysł wpadła Kasia, menedżerka zespołu. Potem usiedliśmy razem i szukaliśmy formy, zaproponowałem duety i tak wyszła ta muzyczna podróż, którą teraz realizujemy. Część z piosenek to utwory Kanaanu, które podczas modlitwy spadły w całości jak chleb z nieba. Łubudu! Walnął mnie. Wtedy szybko włączałem dyktafon, żeby je nagrać, bo nie będąc muzykiem, nie umiem tego nawet spisać. Część to pieśni kościelne.

    Ważnym momentem dla obecnego projektu były zeszłoroczne rekolekcje.

    Tak, były to dekanalne rekolekcje dla młodzieży na Oruni Górnej. Przyszło kilkaset dzieciaków. Mieliśmy wyznaczone zadanie. Pojechaliśmy jako diakonia muzyczna. Zależy mi na pięknie liturgii. Uważam, że na ołtarzu dzieje się coś, co jest najważniejsze w kosmosie, więc zasługuje na piękną oprawę. Ale spotykam się czasem z takim odbiorem, nie tylko młodych, że jak coś jest fajnie oprawione – piękna muzyka, dobrze wykonana – to oni wtedy by tylko zamilkli i słuchali. I właśnie wtedy, rok temu, przerwałem granie i mówię: nie, zaczekajcie, tak nie będzie. Albo chcecie słuchać przez całe te rekolekcje o tym, jak pięknie smakuje wino, albo chcecie się go napić. Jak chcecie się go napić, to musicie uczestniczyć, a to znaczy, że jak my śpiewamy, to wy razem z nami.

    I co się stało?

    ... trwało to, nie pamiętam ile, ale w pewnym momencie zauważyłem, że wszyscy z ławek ruszyli i klęczeli w prezbiterium przed otwartym tabernakulum i śpiewali na całe gardło.

    Zasmakowali?

    Tak, to było Boże szaleństwo.

    W tym roku został Pan poproszony już nie tylko o pomoc przy rekolekcjach dla młodzieży, ale o ich prowadzenie.

    Jest to czymś nowym dla mnie, do czego absolutnie nie zdążyłem się przyzwyczaić. Z jednej strony to wielka radość, a z drugiej nie sądziłem, że aż tak wielką odpowiedzialność będę czuł na sobie. Więc boję się, jak nie wiem co, żeby nie spaprać tego, bo jest to wielka łaska stanąć przed młodymi ludźmi i pokazać im, że jest Prawda, która może człowiekowi zmienić życie i sprawić, że stanie się przygodą.

    Muszę przyznać, że brzmi Pan dość autentycznie...

    Tym, co we mnie zostało po latach pracy w teatrze, jest bardzo czuły sensor prawdy. Na próbach, gdy reżyser nie jest przekonany grą aktora, mówi: kłamiesz! Kłamiesz, czyli nie jesteś prawdziwy, tylko coś nadgrywasz, coś czego tak naprawdę w tobie nie ma. Należę do wspólnoty Koinonia Jan Chrzciciel i tam często mówimy: jeżeli Bóg w twoim życiu działa, to musisz dać świadectwo. Nie możesz tylko cytować Biblii. Mówić, że Bóg tak powiedział, ale jeżeli to jest prawda, to musi się ona sprawdzać w twoim życiu. Nie 100 lat temu, nie 10 lat temu, tylko wczoraj, dziś. A jeżeli nie sprawdza się, jeżeli nie masz konkretnych przykładów na to, to znaczy, że coś jest nie tak z tobą. Oczywiście nie chodzi o to, aby się zaraz tym dołować. To weryfikacja, czy na pewno dbasz o swoją relację z Bogiem. Bo jeżeli o nią dbasz, to codziennie będziesz miał dowody na to, że On jest tuż koło ciebie. No i jest jeszcze moja rodzina. W zachowaniu autentyczności bardzo mi pomagają dzieci. Z żoną uważaliśmy, że lepszy przykład niż wykład. Więc jeśli my nie dajemy im takiego przykładu, to oni nas punktują. Mówią: „tato, ale co ty będziesz mi zabraniał się kłócić z siostrą, jak ty się kłócisz z mamą?”.

    Trwamy w Wielkim Poście, czym dla Pana jest ten czas?

    Przypomnieniem. Człowiek ma w swej naturze falowanie. Nasza wiara faluje, nasz entuzjazm faluje, wszystko w nas faluje. I raz jesteśmy na górce, raz jesteśmy w dołku. Myślę, że w tym jest wielka łaska i wielka mądrość Kościoła, że daje nam szansę na to, żeby sobie coś przypomnieć. Żeby zobaczyć, ile za mnie i za Ciebie Jezus zapłacił, co On w ogóle musiał zrobić, co Jego Ojciec musiał zrobić, na co musiał pójść, żebym ja miał nadzieję na jutro.

    Zapraszamy

    Ostatnie koncerty „Golgota – Ostateczne zwycięstwo” odbędą się:

    22.03 godz. 19, par. św. Jana Chrzciciela, Gdynia

    28.03 godz. 19, par. MB Królowej Korony Polskiej, Gdańsk

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół