• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Fizyki nie oszukasz

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 34/2015

    dodane 20.08.2015 00:00

    Autodrom Pomorze. – To miejsce, w którym Kowalski może nauczyć się zachowania w trudnych sytuacjach. Jeżeli niektórzy tu rozładują energię, to bardzo dobrze. Wówczas nie będą musieli niczego udowadniać na drodze – mówi asp. sztab. Zbigniew Korytnicki.

    W Pszczółkach powstał Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy. Kosztował ponad 12 mln zł. Jego budowa, jak na polskie warunki, trwała rekordowo krótko. Uroczystość wmurowania kamienia węgielnego odbyła się 4 października 2014 roku, a już pod koniec lipca br. został oddany do użytku. Czy będzie znaczącym obiektem służącym poprawie bezpieczeństwa na pomorskich drogach? Przedstawiciele Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego, policjanci drogówki oraz korzystający z propozycji ośrodka głęboko wierzą, że tak. Zaznaczają, że niedługo w życie wejdzie przepis, na mocy którego każdy nowy kierowca będzie musiał odbyć kurs doskonalenia techniki jazdy. Ale ośrodek ma się przydać także wszystkim, którzy, dostrzegając braki w wyszkoleniu, zechcą odbyć w nim odpowiednie kursy.

    Mam jeszcze trzy życia

    Katarzyna pracuje w urzędzie. Jest po czterdziestce. Ponieważ wiele czasu spędzała za kierownicą, kilka lat temu kolega namówił ją, by spróbowała zagrać na komputerze w grę symulacyjną. – Byłam wtedy młodsza i trochę mnie wciągnęło – opowiada. – Nie trwało to zbyt długo, kilka tygodni. Ale zauważyłam, że za kierownicą robię rzeczy, na które wcześniej bym się nie odważyła. Nawet mi się to podobało – wspomina. – Dopiero wówczas, gdy, wymuszając pierwszeństwo, wjechałam na rondo, a w mojej głowie rozległ się szept: „Masz jeszcze trzy życia”, przyszło opamiętanie. Grę rzuciłam w kąt i zaczęłam żyć w realnym świecie. – Brawura, prędkość i brak wyobraźni – mówi bez chwili zastanowienia zapytany o grzechy polskich kierowców Roman Nowak, kierownik powstałego w Pszczółkach ośrodka. – Brak pokory za kierownicą. Pycha pozostaje tu, jak w teologii, najcięższym, ale także bardzo powszechnym grzechem. Wielu wydaje się, że za kierownicą są równi Bogu. Do tego współczesne samochody w większości wyposażone są w liczne systemy wspomagające pracę kierowcy. Niejeden z nich uważa, że te systemy uratują jego, pasażerów i innych uczestników ruchu drogowego. Należy jednak pamiętać, że nie zwalniają nas one z myślenia – podkreśla. Dodaje, że polskich kierowców gubią często również myślenie życzeniowe i złudna nadzieja ziemskiej nieśmiertelności. – Ryzykując, czasem myślimy: „Wczoraj mi się udało, dzisiaj mi się też uda”. Wystarczy jednak pojawić się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie i nieszczęście gotowe. Przecenienie swoich umiejętności i możliwości samochodu może doprowadzić do tragedii – zaznacza. W jego ocenie, agresywne zachowania na drodze często wynikają z ludzkich niepowodzeń i kompleksów.

    Bożek prędkości

    Zbigniew Korytnicki, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, policjantem jest od 1996 roku. Podkreśla, że oceniając kierowców, nie można generalizować. Na jego biurko trafiają dokumentacje wypadków, których sprawcami są różni ludzie. Młodzi i starsi, kobiety i mężczyźni, kierowcy ciężarówek i małych samochodów osobowych. – Trzeba nieustannie pamiętać, że za cyframi statystyk kryją się konkretni ludzie i ich tragedie – mówi. – Z racji wykonywanej funkcji przyjeżdżam na wszystkie śmiertelne wypadki. Nadzoruję pracę funkcjonariuszy. Często miałem takie sugestie, żebym na takie zdarzenia zabierał kierowców, którzy lubią brawurę. Nie jestem jednak zwolennikiem pokazywania dramatów ludzkich i drastycznych scen. Podkreśla jednak, że potrzeba budzenia świadomości, tak, by kierowcy mogli spojrzeć na problem rozwijanej prędkości nie przez pryzmat fotoradarów, kontroli czy mandatów. – Decyzje za kierownicą powinno się podejmować, biorąc pod uwagę prawa fizyki i skutki, jakie może pociągać za sobą nadmierna prędkość. Ludzie nie mają świadomości konsekwencji swoich wykroczeń. Musimy pamiętać, że nie przestrzegając przepisów, możemy nieść śmierć – dodaje. – Lata pracy w drogówce dały mi doświadczyć ludzkiej strony zdarzeń drogowych, ludzkiego cierpienia. Nigdy nie traktowałem tych sytuacji jak kolejnego przypadku.

    Wiedza ratuje życie

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół