• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Cysterska Góra Oliwna

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 12/2016

    dodane 17.03.2016 00:00

    90. rocznica włączenia Oliwy do Gdańska. Wśród wielu słynnych na cały świat gdańskich zabytków wymienia się jednym tchem bazylikę Mariacką, Dwór Artusa, gdańskiego Żurawia oraz oliwską katedrę. Mało kto wie, że 100 lat temu ta ostatnia... do Gdańska jeszcze nie należała.

    Dobiegał końca rok 1925. Od 6 lat Oliwa, na mocy postanowień traktatu wersalskiego, była już częścią Wolnego Miasta Gdańska. Miała wówczas jednak status gminy wiejskiej. Na jej czele stał naczelnik Herbert Creutzburg, powszechnie tytułowany burmistrzem. Władze gminy niejednkrotnie oskarżane były o malwersacje bądź niegospodarność. Do kłopotów finansowych, w które popadła gmina, przyczynił sie zapewne także niezwykle szybki wzrost liczby jej mieszkańców. Całą prawdę o przyczynach ówczesnej sytuacji finansowej można odnaleźć w ocalałych archiwach.

    – W ciągu 10 lat podwoiła się liczba mieszkańców. I mogło się okazać, że zwyczajnie nie stać ich na remonty i inwestycje – mówi Adam Kromer, znawca historii Oliwy. Dość powiedzieć, że gminna kasa świeciła pustkami. W obliczu wizji bankructwa pojawiły się wówczas dwie koncepcje rozwiązania problemu. Jedna zakładała włączenie Oliwy do Sopotu, druga – do Gdańska. Decyzja, z którą długo nie chcieli pogodzić się mieszkańcy Oliwy, w końcu zapadła. Jeszcze jesienią 1925 r. Gdańsk, w zamian za włączenie do miasta 14-tysięcznej wówczas gminy, zgodził się spłacić jej długi. W Oliwie wprowadzono zarząd komisaryczny. 30 czerwca 1926 r. odbyło się ostatnie posiedzenie Przedstawicielstwa Gminy. Dzień później, 1 lipca 1926 r., nastąpiło uroczyste przejęcie gminy przez miasto Gdańsk.

    W mrokach historii

    Historia Oliwy nierozdzielnie związana jest z obecnością cystersów, którzy przybyli tu już w XII w. na zaproszenie księcia Sambora. – Według tradycji, a może raczej legendy, w Oliwie znajdowała się posiadłość książąt pomorskich. Czasem mowa też o drewnianym domku myśliwskim władców Pomorza. W miejscu tego domniemanego budynku miała później powstać rezydencja opatów – mówi A. Kromer. – Hipoteza taka została wysnuta na podstawie wzmianki w kronice klasztornej. Jej tekst powstał jednak całe stulecia po założeniu klasztoru i wcale nie jest oczywiste, że mówi o książęcej posiadłości, tym bardziej że badania archeologiczne nie potwierdziły jej istnienia. Z klasztorem łączy się także legenda o przyczynach jego powstania. – Według niej myśl o ufundowaniu opactwa powziął książę Sobiesław [ojciec Sambora – przyp. aut.] podczas polowania w leśnej okolicy. Zranionemu przez zwierza księciu przyśniła się świetlista postać z gałązką oliwną. Po przebudzeniu Sobiesław postanowił zbudować klasztor w miejscu feralnego polowania, a w niektórych wersjach opowieści także przyjąć chrzest, gdyż do tej pory miał być poganinem – opowiada A. Kromer. Jak dodaje, legenda łączy zapewne najróżniejsze wątki ludowe, historyczne i całkowicie zmyślone. – Nie wiadomo nawet, czy gdański książę Sobiesław to postać historyczna czy fikcyjna. Może jedynym „ziarnkiem prawdy” w legendzie jest las porastający okolice Oliwy? – zastanawia się.

    Prasłowiańska czy biblijna

    Do końca nie wiadomo także, skąd wzięła się nazwa nadana nowemu klasztorowi. – Są różne teorie. Według jednej z nich chodzi o nawiązanie do Góry Oliwnej – mówi ks. Leszek Jażdżewski, historyk, dyrektor diecezjalnego archiwum. Sądzi, że wzgórza okalające dolinę przypominały zakonnikom te, które można dostrzec w Jerozolimie. Wśród językoznawców pojawiła się także teoria, że „Oliwa” to nieudolnie przetłumaczona na łacinę słowiańska nazwa miejscowości. – Problem w tym, że pierwsze wzmianki o tym miejscu związane są właśnie z cysterskim klasztorem. Nie możemy zapominać, że Oliwa to nazwa, która może mieć początek w symbolice biblijnej. Słowa o drzewie oliwnym (łac. Oliva)„kwitnącym w domu Pańskim” znajdujemy w jednym z psalmów. Później w swoich dziełach cystersi niejednokrotnie podejmować będą ten wątek – przypomina A. Kromer.

    Pod presją najeźdźców

    Pierwszy etap rozwoju Oliwy związany był bezpośrednio z budową świątyni. Później powstała wioska obejmująca najbliższą okolicę opactwa. Jednak życie w opactwie niewiele miało wspólnego z beztroską idyllą. Od początku Oliwę pustoszyły liczne najazdy. Pierwotnie – pogańskich Prusów. – Pierwszy miał miejsce w 1226 roku. Kolejny – 10 lat później. Oba skończyły się tragicznie. Wiemy, że podczas pierwszego zakonników uprowadzono, aby przed murami Gdańska dopuścić się na nich okrutnej rzezi. Podczas drugiego napadu zginęło z kolei 6 zakonników i kilkadziesiąt osób ze służby – mówi ks. Jażdżewski. Niewiele lepiej było wówczas, gdy władzę w Gdańsku przejęli Krzyżacy. – Oni także napadali na Oliwę. Robili to według planu, z iście niemiecką precyzją. Najazdy dokonywane były prawie dokładnie w odstępach 4 lat. Pierwszy był w 1243, kolejny w 1247. Później – w 1252 r. – opowiada kapłan. Jednym z powodów owej wrogości było to, że oliwskie opactwo przez cały czas swojej historii stało murem przy polskich królach. Rzezie w Oliwie powtarzały się jeszcze kilkakrotnie. W 1577 r., kiedy mnisi podczas konfliktu Gdańska ze Stefanem Batorym opowiedzieli się po stronie króla, opactwo doszczętnie złupili gdańscy protestanci.

    Od świetności do upadku

    Niezależnie od trudnych doświadczeń, mnisi realizowali swoje powołanie. Od XVII w. zaczęli dzierżawić tereny producentom rolnym oraz gdańskim kupcom. Wówczas powstały posiadłości w Dolinie Radości oraz w dolnym biegu potoku oliwskiego, niedaleko obecnego os. Tysiąclecia. Powstały liczne młyny i kuźnie. Tworzyły się rolnicze folwarki. – Klasztor kwitł, rozrastał się, aż do I rozbioru Polski w 1772 r. – mówi ks. Jażdżewski. Zaznacza także, że historia czasów rozbiorów podkreśla odrębność Oliwy. Do Prus została ona włączona już podczas pierwszego rozbioru, podczas gdy Gdańsk jeszcze do drugiego cieszył się wolnością. Po włączeniu do Prus klasztor dotknęły represje. Państwo skonfiskowało część dóbr cysterskich, wypłacając w zamian za to niewielkie sumy. Nie wystarczały one na pokrycie kosztów funkcjonowania klasztoru. – Klasztorowi został zabrany także Dom Bramny. To miejsce symboliczne. Kiedyś przed ten dom przybywali odwiedzający Oliwę goście. To tutaj oliwski opat witał gości, wśród których byli także polscy królowe – mówi ks. Jażdżewski. Z czasem budynek stał się miejscem, w którym rezydowali oliwscy sołtysi i wójtowie. W 1829 r. król pruski Fryderyk Wilhelm III zarządził likwidację klasztoru. – Rzeczywista kasata nastąpiła 1 października 1831 r., kiedy zawieszone zostało wypłacanie symbolicznej rekompensaty, jaką rząd Prus przyznał w zamian za odebrany majątek. W klasztorze przebywało już wtedy tylko 5 cystersów, z których większość zmarła w najbliższych miesiącach – opowiada A. Kromer.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół