• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Jesteś gotowy pomodlić się ze mną?

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 41/2016

    dodane 06.10.2016 00:00

    Przedstawiciele środowisk katolickich z Pomorza stanowczo odpowiedzieli na kampanię organizacji LGBT. – Przekazujmy sobie znak pokoju z godnością i bez ideologii – apelowali.

    Nie cichnie burza wywołana kampanią środowisk LGBT „Przekażmy sobie znak pokoju”. Do akcji organizacji Kampania Przeciw Homofobii, Wiara i Tęcza czy Tolerado po raz pierwszy przyłączyli się przedstawiciele środowisk katolickich, m.in. redaktorzy „Tygodnika Powszechnego”, miesięcznika „Znak” czy kwartalnika „Więź”. Ci ostatni tłumaczyli swój udział w przedsięwzięciu chęcią zwrócenia uwagi na potrzebę dialogu i pojednania.

    Czy rzeczywiście na akcję można patrzeć jedynie na poziomie „szacunku dla drugiego człowieka”? Na to i inne pytania odpowiedzieli przedstawiciele pomorskich środowisk katolickich. Na specjalnej konferencji prasowej, zorganizowanej 29 września w Gdańsku, zaprezentowali plakat przedstawiający uściśnięte dłonie z napisem: „Przekazujmy sobie znak pokoju. Godność bez ideologii”. W spotkaniu uczestniczyli Waldemar Jaroszewicz, przewodniczący pomorskiego „Civitas Christiana”, Antoni Szymański, senator, socjolog, działacz pro life, Jakub Kornacki, aktor, reżyser teatralny i lider zespołu Kanaan, oraz ks. Piotr Libiszewski. Paneliści odnieśli się do oświadczenia redaktorów katolickich, którzy wsparli akcję środowisk LGBT. – W specjalnym liście dziennikarze „Tygodnika Powszechnego”, „Znaku” i „Więzi” tłumaczyli, że celem kampanii nie jest formułowanie postulatów na poziomie prawnym, politycznym czy doktrynalnym. Takie postawienie sprawy z pewnością nie jest uczciwie – rozpoczął A. Szymański. – Pod hasłem akcji „Przekażmy sobie znak pokoju”, które jest bliskie każdemu katolikowi, kryje się znacznie więcej niż apel o wzajemny szacunek. Wystarczy wejść na stronę internetową kampanii, by się o tym przekonać. W filmach nagranych na okoliczność akcji zarówno działacze LGBT, jak i redaktorzy katolickich pism podważają nauczanie Kościoła. Po analizie materiału znajdującego się na stronie przesłanie plakatu staje się jasne: „Domagamy się, by styl życia osób LGBT, ich związki, wybory, postulaty ideologiczne zostały w pełni zaakceptowane przez katolików. Domagamy się, by nauka Kościoła dostosowała się do naszych potrzeb i oczekiwań. Mamy nadzieję, że wkrótce tak się stanie” – dodał. – Wśród inicjatorów kampanii są członkowie stowarzyszenia Wiara i Tęcza określający się mianem chrześcijan LGBT. Ich problem polega na tym, że odrzucają naukę Kościoła na temat homoseksualizmu. Wiedzą lepiej, czym jest miłość. Wiedzą lepiej, czym jest grzech. To Kościół się myli, a oni mają rację. Instrumentalnie wykorzystują „znak pokoju” do budowania narracji opartej na relatywizmie – uzupełnił W. Jaroszewicz. Uczestnicy konferencji zastanawiali się, czy rzeczywisty dialog i współpraca między Kościołem a środowiskami LGBT jest możliwa. – Katechizm Kościoła Katolickiego mówi wyraźnie o różnicy między aktami homoseksualnymi a człowiekiem, który ma skłonności homoseksualne. Poszczególne akty trzeba potępiać, natomiast człowiekowi należy pomóc. Jeśli więc ktoś ma świadomość własnej homoseksualności, powinien zwrócić się do terapeuty, spowiednika, odpowiedniego duszpasterstwa i poprosić o wsparcie – podkreślił ks. Piotr Libiszewski. Paneliści wskazali na funkcjonowanie grup Courage, działających w kilkunastu krajach na pięciu kontynentach. Podstawą tych duszpasterstw, pomagającym katolikom homoseksualistom, jest gotowość do zaakceptowania słowa Bożego jako reguły życia. Pierwszym krokiem na formacyjnej drodze jest zachowanie czystości, zarówno fizycznej, jak i duchowej. Aby to osiągnąć, niezbędne jest intensywne życie modlitewne, przystępowanie do sakramentów, zażyłość ze słowem Bożym oraz kierownictwo duchowe. – Platformą dialogu powinno być jasne określenie prawdy. Niestety, organizacje LGBT otwarcie krytykują, a nawet zwalczają duszpasterstwa Courage oraz inne grupy terapeutyczne, których działanie nie jest zbieżne z oczekiwaniami tzw. środowisk gejowskich. Podam jeden przykład. Do pewnego londyńskiego terapeuty zwrócił się homoseksualista z prośbą o pomoc. Kiedy okazało się, że terapia przyniosła oczekiwane rezultaty, a sprawa ujrzała światło dzienne, środowiska LGBT doprowadziły w sądzie do odebrania prawa do wykonywania zawodu przez tego lekarza – mówił Jakub Kornacki. – Trudno prowadzić dialog z osobami, które całkowicie odrzucają wartości ważne dla drugiej strony, a często traktują je z agresją czy nienawiścią. Mimo to należy rozmawiać. W środowisku artystycznym często stykam się z osobami homoseksualnymi. Początkiem naszych rozmów jest zawsze pytanie: „Według tego, co wiem i w co wierzę, realizujesz swoją seksualność niezgodnie z Bożym planem. Jesteś gotowy pomodlić się ze mną?”. Reakcje bywają bardzo różne – dzielił się swoim doświadczeniem aktor. – To wielkie wyzwanie dla wszystkich katolików w Polsce – świeckich i duchownych. W jaki sposób powinniśmy rozmawiać z przedstawicielami środowisk LGBT? W jaki sposób możemy promować w przestrzeni publicznej Boży sposób patrzenia na człowieka i jego seksualność? Musimy być nowocześni, atrakcyjni, merytoryczni, a zarazem przystępni. Tak, by ze swoim przekazem dotrzeć do kolejnych pokoleń Polaków – podsumował.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół