• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Miasto bez kompleksów

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 06/2013

    dodane 07.02.2013 00:00

    Jak mała kaszubska wioska zamieniła się w nowoczesną metropolię...

    Na mocy ustaleń traktatu wersalskiego Polsce przyznano zaledwie 140 km wybrzeża. Władze Wolnego Miasta Gdańska, będącego pod auspicjami Ligi Narodów, robiły wszystko, by utrudnić Polakom korzystanie z nadmotławskiego portu. Dlatego marszałek Piłsudski oddelegował na Pomorze Tadeusza Wendę, zaufanego inżyniera, którego zadaniem było znalezienie najdogodniejszego miejsca pod budowę zupełnie nowej, całkowicie polskiej przystani. Wybór padł na zagubioną wśród nadmorskich piasków kaszubską wieś, która liczyła wówczas nie więcej niż 1500 mieszkańców. 10 lutego 1926 roku Gdynia otrzymała prawa miejskie. W ciągu 10 lat z rybackiej osady przekształciła się w nowoczesne miasto. Stała się dumą Rzeczypospolitej.

    Szykują się zmiany

    Obecnie Gdynia liczy blisko 250 tys. mieszkańców i jak przyznaje Joanna Grajter, rzecznik prasowy Urzędu Miasta, w najbliższych latach stanie się areną wielkich przeobrażeń, których skalę porównać można do tych z lat 20. i 30. ubiegłego wieku. – Największe zmiany będą związane z rewitalizacją przestrzeni postindustrialnych. Na byłych obszarach portowych powstanie nowe centrum Gdyni z lokalami gastronomicznymi, hotelami, szerokimi bulwarami wzdłuż nabrzeży, marinami oraz gmachem przyszłego Muzeum Żeglarstwa – wyjaśnia. Symbolem modernizacji będzie Gdynia Infobox, pierwsze w Polsce centrum informacji o miastotwórczych inwestycjach. Nietypowa siedziba instytucji zbudowana zostanie z 65 szklanych, interaktywnych „kontenerów”, nawiązujących do portowego charakteru miasta oraz Panoramium – 22-metrowej wieży widokowej, na którą będzie można się dostać panoramiczną windą. Równolegle trwają prace przy budowie Forum Kultury, w którego skład wejdą nowe obiekty kulturalne – Teatr Dramatyczny, Galeria Sztuki Współczesnej i Mediateka.

    Jedyne takie w Polsce

    Prawdziwym oczkiem w głowie władz miasta jest Muzeum Emigracji. Będzie to jedyne miejsce w kraju, które ukaże historię polskich uchodźców. – Ten niezwykle ciekawy temat przez wiele lat był pomijany z powodów ideologicznych i politycznych. Chcemy przywrócić pamięć o ludziach, którzy na przestrzeni wieków podjęli trudną decyzję o opuszczeniu kraju – wyjaśnia Karolina Grabowicz-Matyjas, dyrektor placówki. W planach muzeum jest stworzenie archiwum. – Od jakiegoś czasu gromadzimy dokumenty, przeprowadzamy wywiady z emigrantami, rozmawiamy także z osobami z załogi transatlantyków i pracownikami obsługi ruchu emigracyjnego – tłumaczy Grabowicz-Matyjas. Siedziba muzeum będzie mieściła się w odrestaurowanym budynku Dworca Morskiego. Otwarcie gmachu planowane jest na przełom 2014/ 2015 roku.

    Miasto lubiane przez gwiazdy

    Plan rozwoju Gdyni realizowany jest konsekwentnie od kilkunastu lat. I to na wielu płaszczyznach. Dużą popularnością cieszy się starszy brat warszawskiego „Kopernika”, czyli gdyńskie Centrum Nauki Eksperyment. Od 2007 roku dzieci i młodzież mogą skorzystać z ponad 50 różnorodnych interaktywnych stanowisk i poprzez zabawę poznawać niezwykłe zjawiska przyrodnicze. Gdyńskim osiągnięciem jest także Park Naukowo-Technologiczny. Miasto równie dużo uwagi co nauce poświęca kulturze. Na terenie byłego wojskowego lotniska Marynarki Wojennej od lat odbywa się festiwal Open’er, uznawany za jedną z sześciu najważniejszych imprez muzycznych w Europie. Po gdyńskich ulicach spacerują również gwiazdy polskiego kina. Co roku w gmachu Teatru Muzycznego odbierają nagrody przyznawane w trakcie Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. – Kulturalne propozycje Gdyni tworzą szeroką paletę. Ostatnio miasto wsparło artystów, którzy niedaleko przystanku Gdynia Stocznia stworzyli dramatyczny mural poświęcony ofiarom Grudnia ’70 – opowiada Joanna Grajter. I pomyśleć, że jeszcze 87 lat temu jedna z głównych, gdyńskich ulic – Świętojańska, była piaszczystą, polną drogą, po której obu stronach rosło „zboże, a w zbożu kwitły bławaty i maki” – jak pisał w swoich wspomnieniach Włodzimierz Prochaska, wybitny architekt i budowniczy nadmorskiego miasta.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • krzysztof stępiński
      08.02.2013 14:32
      Odnosząc się do opisu pod zdjęciem wieżowców przy Nabrzeży Prezydenta w Gdyni:
      "Sea Towers. Najwyższy budynek mieszkalny w Polsce. Dla jednych nowa wizytówka miasta, dla drugich architektoniczna pomyłka szpecąca nadmorski krajobraz"

      Jedno nie wyklucza drugiego. Wizytówka w rozumieniu architektonicznym może być jednocześnie pomyłką urbanistyczną.

      Architektonicznie rzecz biorąc wieżowce Sea Towers pod względem zestawionych ze sobą brył i ich ukształtowania są ciekawym przykładem wieżowców o wysokości 10-150m. Mogłyby stanąć w każdym mieście w dzielnicy przeznaczonej pod zabudowę o podobnej wysokości. Na pewno stanowiłyby ozdobę takiej dzielnicy.

      Czy nadmorska miasta zyskała na budowie wieżowców? Czy raczej zyskały same wieżowce poprzez wyjątkową lokalizację? Czy wizytówka jest wizytówką miasta czy wieżowców?

      Wieżowce , wysokie na ponad 100 m wielokrotnie przewyższają otaczającą je, ukształtowaną zabudowę, o wysokości ok. 25 m, a nawet naturalne formy krajobrazu takie jak Kamienna Góra i Kępa Oksywska, o wysokości ok.50 m.. Przy takich dysproporcjach wysokości ich bryły są oderwane od otocznia i stanowią rodzaj hiperdominanty w nadmorskiej części śródmieścia.

      Wieżowce Sea Towers, jako nie nawiązujące harmonijnej relacji z zabudową śródmieścia Gdyni i jego naturalnego otoczenia nie są więc wizytówką miasta ani nawet nadmorskiej jego części, lecz samych wieżowców.
      Przekaz wizytówki jest jasny: "wieżowce ponad wszystko".

      Dopuszczenie wysokości zabudowy, przewyższającej wielokrotnie nie tylko wysokość ukształtowanej sąsiedniej zabudowy, ale nawet naturalny krajobraz nadmorskich wzgórz morenowych, jest więc w rozumieniu ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym pomyłką urbanistyczną.

      W nadmorskich miastach średniej wielkości, o ukształtowanej zabudowie, z dominującym naturalnym krajobrazem, takich jak np San Sebastian, z którym można porównywać Gdynię, nie popełnia się takich pomyłek.

      Krzysztof Stępiński
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół