• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • W dziurawej łajbie po wolność

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 02/2017

    dodane 12.01.2017 00:00

    Byli zdesperowani i zdeterminowani. Kajakami, rowerami wodnymi, wykradzionymi kutrami, porwanymi samolotami uciekali z komunistycznej Polski na duńską wyspę Bornholm. Na szali kładli swoje życie...

    Był rok 1947. 22-letni powstaniec warszawski Florian Kaczmarek na wojnie stracił obie ręce. Nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości spod znaku sierpa i młota. Planował ucieczkę od dawna. Dlatego pojechał na Wybrzeże. Mimo rzucającego się w oczy kalectwa, udało mu się ukryć na pokładzie statku „Gunhild” kursującego między Polską a duńską wyspą Bornholm. Po pewnym czasie zaskoczona załoga zauważyła w stosie przewożonego węgla coś błyszczącego. Uciekiniera zdradziły otwarte oczy. Florian Kaczmarek nie dostał azylu. Kapitan statku otrzymał polecenie przetransportowania uciekiniera do Polski i przekazanie go komunistycznym służbom...

    Ucieczka przed śmiercią i represjami

    Przytoczona wyżej historia to pierwsza odnotowana próba ucieczki Polaka na Bornholm. Od kilkunastu lat badania na ten temat prowadzi mieszkająca w Danii Polka Maria Tuniszewska-Ringby z Bornholms Museum w Rønne. – Według aktualnego stanu badań, w latach 1947–1989 na Bornholm podjęto co najmniej 65 ucieczek z Polski Ludowej. Wolność na duńskiej wyspie w tym okresie znalazły 202 osoby. Dla porównania – z Niemieckiej Republiki Demokratycznej dokonano 35 ucieczek. Uczestniczyło w nich 45 osób – informuje M. Tuniszewska-Ringby. Polacy decydowali się na ten desperacki krok głównie ze strachu przed opresyjnym systemem. – W wielu przypadkach powodem ucieczki była groźba kary śmierci czy wieloletniego więzienia za przynależność do organizacji podziemnej lub inne szykany nie tylko wobec uciekiniera, ale także jego rodziny – podkreśla dr Andrzej Gierszewski z Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. – Tak było choćby w przypadku pilota Andrzeja Krajewskiego, który z żoną i 3-letnią córeczką w 1959 r. uciekł z PRL dwupłatowcem grudziądzkiego aeroklubu. Krajewski był oficerem AK, partyzantem i powstańcem warszawskim, za co został skazany na 6 lat pozbawienia wolności. Mimo złagodzenia systemu represji po 1956 r. miał problemy ze znalezieniem pracy. Dlatego zdecydował się na taki krok – dodaje Maria Tuniszewska-Ringby. Należy także pamiętać, że ucieczki z Polski Ludowej były nie tylko „od czegoś”, ale także „do czegoś”. – W tym przypadku do spokojnego i godnego życia, nie tylko w znaczeniu czysto materialnym – uzupełnia badaczka.

    Desperackie skoki z „Mazowsza”

    Polskę pod rządami komunistów dzieliło od najbliższego skrawka wolnego świata prawie 100 km. Pokonywano je na różne sposoby. Najczęściej, bo w 33 przypadkach, porywano kutry. Niektórzy mierzyli się z żywiołem Morza Bałtyckiego, płynąc na... drewnianych, często dziurawych łodziach, rowerach wodnych, gumowych pontonach i kajakach. Na ten ostatni środek transportu zdecydowali się latem 1954 r. dwaj Polacy z okolic Rewala. – Pokonali Bałtyk, na którym szalał akurat sztorm, na... lekkim kajaku. W wywiadzie przyznali się, że nigdy wcześniej nie widzieli morza i nie sądzili, że będzie tak trudno dopłynąć na wyspę. Po uzyskaniu azylu w Danii obaj udali się do USA. Mieszkają tam do dziś – mówi A. Gierszewski. Jednak najbardziej dramatycznymi próbami dostania się do wolnego świata były skoki ze statku „Mazowsze”. – Podczas rejsów po Bałtyku wycieczkowiec stawał na kotwicy w bezpiecznej odległości od wybrzeża Borrnholmu. Latem 1957 r. próba ucieczki z „Mazowsza” udała się 31-letniemu inżynierowi z Gdańska. Mniej szczęścia mieli uczestnicy rejsu z 1961 r. Ze statku wyskoczyło za burtę trzech młodych mężczyzn. Tylko jednemu z nich udało się dotrzeć na znajdujący się w odległości zaledwie ok. pół kilometra brzeg. Morze oddało ciała dwójki pozostałych kilka dni później. Skacząc z dużej wysokości, mogli odnieść obrażenia w zderzeniu z taflą wody. Możliwe też, że zostali wciągnięci pod statek i utonęli – tłumaczy A. Gierszewski. Podczas uroczystego pogrzebu pastor stwierdził, że „poprzez śmierć dotarli do krainy wiecznej wolności”.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół